ZPT- Wywiad z Rolandem i Bishmarem Vilverin

2020-08-07 13:06:46

Czym Zakon Paladynów Tillona różni się od innych skupiających rycerzy, wojowników i zwiadowców organizacji?

Bishmar Vilverin: Mój przyjacielu, na dobrą sprawę to każdy rycerz, wojownik czy też zwiadowca w Fallathanie jest mimo wszystko wielką indywidualnością. Różnice między nimi są nieraz ogromne, a wiele razy bardzo zbliżone. Niestety świat jest obecnie wypełniony złymi postaciami bądź neutralnymi. Istot praworządnie dobrych "ze świecą szukać". Na szczęście są jeszcze istoty o dobrym i miękkim sercu mimo, że nie są praworządne, ale nie są obojętne na to co się obecnie dzieje?? Chociażby przykład zatrucia przywódcy alchemików albo odnajdywane i zmasakrowane ciała Elfów. To nie są przypadkowe wydarzenia. Zło istnieje i dzieje się wokół nas wiele niepokojących rzeczy. Sam mam w sobie elfią krew i dlatego nigdy nie będę spokojnie patrzył na takie sceny. Zakon Tiliona jest jedną z organizacji stojących twardo i zdecydowanie za dobrem. Każdy wierzący w Tiliona i należący do Zakonu Tiliona, gdy będzie to konieczne odda życie w dobrej sprawie, by bronić niewinne istoty. Równowagi obecnie nie widzę i dlatego w Zakonie musiały zaistnieć zmiany.

*Bishmar w tym momencie zrobił krótką przerwę jakby chciał zebrać myśli. Napił się wody.*

 

 

Roland: Różnica jest taka iż jesteśmy przedstawicielami Tiliona, nie kierujemy się chęcią zysku, dobra materialne nie są dla nas ważne, to co robimy, robimy dla innych. Naszym powołaniem jest niesienie pomocy potrzebującym, bronić przed złem tego świata, wspierać ubogich i bronić bezbronnych. Robimy to nie dla siebie, nie dla zasług czy sławy. Robimy to w imię Tiliona - boga sprawiedliwego, który opiekuje się swoim wiernym ludem. Inni, którzy zrzeszają się w różne organizacje robią to dla pieniędzy czy dla sławy. My to robimy dla idei.

*Słysząc wypowiedź Rolanda, Bishmar poczekał, aż skończy i dodał od siebie.*

Bishmar Vilverin: Wyjątkowość jednostek zasilających szeregi Zakonu, bądź po prostu pracujących dla Zakonu, kierują się przede wszystkim dogmatami wiary. Nie ma to znaczenia, jaką rolę odgrywają w organizacji i czy wierzą w Tiliona. Założyciele Zakonu nie chcą mieć w szeregach fanatyków kierujących się tylko wiarą czy sentymentem. Aby nie być fanatykiem należy mieć poza wiarą również i wiedzę, a ona pochodzi z rzeczywistego przyjęcia Tiliona, jako swego przewodnika na resztę swoich dni. W Zakonie jedna szczera osoba, która gloryfikuje Tiliona jest cenniejsza od całego królestwa zakłamanych fanatyków nie rozumiejących co robią. Także najważniejsze to dogmaty wiary, ale dla rycerzy, paladynów itd. kodeks rycerski jest bardzo istotny. Natomiast wojownicy czy też zwiadowcy nie mają obowiązku brania pod uwagę kodeksu rycerskiego chociaż nikomu by się nic nie stało, jakby to robili... Kolejną rzeczą, która wyróżnia rycerzy, wojowników i zwiadowców to z pewnością wiara w boga sprawiedliwości Tiliona.

Ceremonia mianowania na Feniksa czym była dla Was? Czuliście się gotowi i przygotowani, aby pełnić tę funkcję? Nie boicie się odpowiedzialności?

Roland: Nominacja na Feniksa to coś wyjątkowego dla paladyna, w ogóle bycie paladynem to coś niesamowitego. Feniks to wielka odpowiedzialność, bo w tym wypadku ma się pod swoją komendą całą chorągiew, ludzi, którymi trzeba się opiekować. Jestem ich dowódcą, ale trzeba też być kimś więcej, kimś do kogo moga przyjść w każdej chwili, kimś kto będzie wsparciem w trudnej chwili. I cały czas trzeba pamiętać iż wszystko co robimy, robimy nie dla siebie tylko w imieniu Tiliona, którego jesteśmy kapłanami. Czy jestem gotowy? Hmm no cóż skoro zostałem mianowany to wydaje mi się, że Tilion jest o tym przekonany w innym razie nie zostałbym wybrany na Feniksa. Tilion jest nie omylny, a Ja postaram się z całych sił nie zawieść powierzonych we mnie nadziei i będę gorliwie wypełniał powierzone mi obowiązki względem mych braci i sióstr w wierze.

Bishmar Vilverin: Ceremonia nominacji na Feniksa podobnie jak na paladyna była dla mnie niezapomnianym przeżyciem i co najważniejsze kolejnym etapem w życiu. Dla mnie jest oczywistym, że rola jaką przyjąłem nie znaczy, że przestałem być Paladynem. Dlatego z dumą i w pełni świadomy tego z czym to się wiąże przyjąłem tę rangę jako znak, że tak chce Tilion. Nie czuję strachu. Raczej czuję siłę, bo wiem, że nie jestem sam.

Irimgard. Kraj, gdzie Zakon Paladynów Tiliona pełnił od wielu, wielu lat swoją działalność. Jest to państwo wprost stworzone, by posiadać doskonałych wojowników, ale przestrzega przepisy dość kontrowersyjnego prawa. Dlaczego mimo tej sprzeczności prawo Irimgardu a działalność Zakonu właśnie na tym terytorium istnieliście?

Roland: Zawsze walczyli w imię dobra, kiedy ziemie Arcanii włączone zostały do Irimgardu, a nazwa stolicy zmieniona na Solinde, paladyni postanowili iż będą dalej bronić wyznawców Tiliona, a że byli rycerzami, najlepiej wyszkolonymi wojownikami, stali się jednostką specjalną Irimgardu. Można powiedzieć, że Zakon działał tylko dlatego, by strzec wiernych wyznawców Tiliona. To było celem nadrzędnym. Nie każdy z paladynów się zgadzał z prawem, jakie zostało wprowadzone przez Irimgard. Cieszę się, iż to wszystko jest za nami, i teraz możemy pisać na nowo historię naszego Zakonu, pomimo iż pewna jego część została w Solinde.

Bishmar Vilverin: Gdy doszedłem do Zakonu lata temu Zakon był już w mieście Solinde. Kiedyś właśnie Roland tłumaczył mi, że historyczną porażkę Arcanii, jak i każdą inną należy przyjmować z honorem i podniesionym czołem. Powinno się również wyciągać wnioski z historii. Zakon w z tego co właśnie powiedział Roland nie myślał tylko o sobie. Ja sam znając kodeks rycerski, nigdy nie mogłem pogodzić się z prawem Irimgardu. Dużo na ten temat rozmawiałem z Abirą. Zakon jednak nie był obojętny, co do prawa zabijania dzieci, które wykazywały się talentem magicznym. Pomagał tym, którym mógł. Trzeba wiedzieć, że wielu obecnych Paladynów w Solinde wychowywało się w Irimgardzie i oni jako wojownicy nie mają zgrzytu w sobie jeżeli chodzi o podejście do magii. Po prostu jej nie tolerują. Ale nie każdy tak podchodzi do sprawy. Mimo to, są to obrońcy dobra, bardzo różniących się od zwykłych irimgardzkich wojowników. Teraz przyszedł czas na zmiany wynikające z wizji Tiliona. Bierzemy lekcje z historii i mamy pozwolenie od Tiliona na krok do przodu. Tym krokiem jest wędrówka, która jest przed nami. Trzeba to zrozumieć, że część naszych braci zostaje w Irimgardzie, bo są tam nadal potrzebni.

Powiedźcie mi, jak reagujecie, gdy spotykacie się z negatywnym nastawieniem do rycerstwa. I czy mieliście styczność osobiście z takimi przypadkami na przykład wyzwiskami. Nie wszyscy bowiem akceptują Waszą profesję?

Bishmar Vilverin: Hm, nigdy nie miałem z tym problemu. Raczej spotykałem się z neutralnością czy też obojętnością. Rozumiem, że niektórym osobom trudno to zaakceptować. Dokładnie tak jak mówi Roland... Zobacz to takie proste - ja akceptuję ich indywidualność czy też podejście do życia. Tak samo oczekuję pewnej akceptacji tego, co ja robię i jak podchodzę do życia, wiary itp. Robię to w zgodzie ze mną, a oni ze sobą więc nie rozumiem tu problemu. Mamy wolną wolę. Osobiście nie lubię zwrotów "puszka", bo przecież nie chodzę tylko w zbroi. Takie wyzwiska pokazują niski poziom osób je głoszących. "Smutne, ale prawdziwe", jak zwykł mówić mój nauczyciel Menthor.

Roland: Nie, nie wszyscy, niektórzy uważają nas za świętoszkowatych wariatów. Wiara jest naszą siłą. Nic co robimy nie robimy dla nas, wszystko jest robione dla chwały naszego boga - Tiliona, bo wszystko co mamy od niego pochodzi i i jemu zawdzięczamy. Nie każdy to potrafi zrozumieć. Czasami zdarzyło mi się usłyszeć, gdy wchodziłem do karczmy różne opinie. Jedni podziwiali naszą wiarę, inni szydzili, ale cóż każdy jest inny. Za każdym razem modląc się do Tiliona dziękowałem mu za to, że spotkałem takich ludzi. To umacnia w wierze. W sumie ile to razy usłyszałem "puszka", ale zawsze przyjmowałem to z uśmiechem na twarzy.

Mit, a raczej stereotyp, że niewiasty uwielbiają rycerzy w lśniących zbrojach nadal jest głęboko zakorzeniony w kobiecej mentalności czy to się zmienia?

Roland: Ja osobiście uważam, że to przeszłość - mit i stereotyp. Kobiety nie wiedzieć czemu wolą drani i to dosłownie, wiedzą, że może ktoś taki skrzywdzić a jednak dalej się kimś takim interesują. Dlaczego tak jest? Nie wiem.

Bishmar Vilverin: Myślę, że to zależy od kobiety. Słyszałem, że każda czegoś innego szuka w mężczyźnie. Są podobieństwa, ale jednak wiele rzeczy może się różnić. Sam jednak nie mam zbyt wiele styczności z kobietami. Jak również nie szukam ich towarzystwa na całe życie. Poświęciłem się pracy dla innych i o sobie nie mam czasu zbytnio myśleć. Jest tak wiele do zrobienia... Może to i lepiej. Jeżeli tak mówi Roland to pewnie tak jest. Na szczęście ja sam nie spotkałem w swoim życiu kobiety, która by chciała drania. Takie kobiety, ze wzajemnością pewnie, nie są w obrębie mojego zainteresowania. Po prostu osoba jako taka jest skrajnie inna niż ja i trudno tu znaleźć wspólny język, a co tu mówić o przyjaźni. Wartości odwrócone do góry nogami.

Roland: Hmm nie żyjemy w celibacie, nasza wiara nie zabrania nam być mężami i ojcami, jednak większość z nas nie zakłada rodzin, ponieważ naszą rodziną są wyznawcy Tiliona, o których się troszczymy, walczymy o nich i dla nich.

Bishmar Vilverin: Ale znam wielu Paladynów czy też członków Zakonu, którzy mają szczęśliwe rodziny. Dla nich warto walczyć. Szczerze to w bitwę pójdę za każdego ojca, który ma rodzinę. Wiem co to znaczy być osieroconym i dlatego wolałbym, by ojciec został w domu, a ja zastąpię go na polu bitwy. To w zasadzie wszystko na ten temat.

Roland: Dlatego to my walczymy, nie mamy rodzin... walczymy dla tych, którzy potrzebują nas, naszej obrony i naszego wsparcia.

Właśnie miałem się spytać. Jakie są pomniejsze cele działalności Zakonu? Czym dokładnie się zajmujecie? To, że walczycie w imię waszych idei to już wiemy. Ale jak jeszcze udzielacie się na rzecz innych?

Bishmar Vilverin: W Irimgardzie pomagaliśmy dzieciom i ich rodzinom, które mają moce magiczne we krwi. Na nowych ziemiach planujemy stworzyć sierociniec. Poza tym interesują nas wszystkie misje dla dobra innych istot i walka ze złem.

Roland: Chciałbym, aby zakon budował szpitale i sierocińce, jak również jadłodajnie dla potrzebujących. Chciałbym, aby powstały szkoły dla biednych, którzy nie będą musieli płacić za naukę. Uniwersytet to byłoby coś naprawdę wyjątkowego, ale czy nam się uda? Wierzę, że tak się właśnie stanie.

Bishmar Vilverin: Tak, plany są ambitne... Doskonale wiemy, że ludzie są biedni i tym właśnie chcemy pomóc. 

Roland: Oczywiście chcemy budować wsie, rozbudowywać je i wspomagać ludzi, by żyło im się lepiej.

W waszych szeregach jest bardzo mało niewiast. Nie mam tu na myśli wojowniczek, ale ogólnie. Jak sądzicie dlaczego tak się dzieje? 

Roland: Hmm wydaje mi się iż jest to stereotyp, że do zakonu mogą należeć jedynie mężczyźni a to przecież nieprawda.

Bishmar Vilverin: Może być to związane z kojarzeniem Zakonu jako Zakonu, gdzie nic nikomu nie wolno. Jako więzienie. Kobiety z tego co zauważyłem, rzadko zgadzają się z dyscypliną. A Zakon może im się z tym kojarzyć. Chcą być wolne mimo że niejedna organizacja bardziej zniewala. Ale to kwestia podejścia. Jest taki urodzaj w organizację, że być może dogmaty wiary dla wielu kobiet to zbyt wysoka poprzeczka. Na szczęście jest pewna część, co z Zakonem nie ma problemu.

Służba wobec Tiliona pochłania Was bez reszty. Jesteście oddani sprawie, powołaniu, ale na pewno jest dziedzina życia, która jest mniej oficjalna, poważna. Czym się zajmujecie, gdy dysponujecie własnym czasem wolnym? Podnosicie swoje umiejętności czy bardziej spokojne zajęcia preferujecie? Jakie macie zainteresowania?

Bishmar Vilverin: No tak, nie tylko obowiązkami człowiek żyje... Mimo to, że spędzam czas z Argosem w misjach to lubię z nim przebywać, że tak powiem - po pracy. Mało kto wie, ale on dla jabłka zrobi wszystko. Często mnie zaskakuje w swoich pomysłach. Po prostu boki zrywam. Ale też obrażać się lubi, a jak ja się obrażę to robię coś innego. Lubię patrzeć, jak tworzy się broń u mistrzów kowalstwa. Dla mnie broń to nie jest kawałek żelastwa. W każdej broni jest część osoby, która ją wykonała. Wiedząc to trzeba się oswoić z nią, dbać o nią i traktować jak część siebie. Jubilerstwo to też moje zainteresowanie, ale wiedzę w tym zakresie mam niewielką. Jednak cały czas stopniowo ją poszerzam. Uważam, że jeżeli ktoś ma do tego jakieś predyspozycje tak samo jak do bycia rycerzem to powinien naukę o tym szlifować od najmłodszych lat. Ja wybrałem sztukę walki i dlatego nigdy nie będę mógł oddać się jubilerstwu, bo kierunki te są bardzo rozległe i braknie mi życia by je zgłębić całkowicie. Kontakt z przyrodą to kolejna rzecz, którą lubię. Zamki i kamienne pomieszczenia nie są czymś co preferuję. Po prostu się mieszka w takich warunkach, ale na łonie natury ja odpoczywam. Przypuszczam, że to upodobanie ma związek z moją mieszaną krwią.

Roland: Medycyna - to moje zainteresowanie. Swego czasu doszedłem do wniosku, iż by przysłużyć się Tilionowi nie potrzebny jest miecz i tarcza, ponieważ można nieść pomoc potrzebującym w inny sposób np. leczyć ich rany, choroby, dlatego zająłem się medycyną, jak również jednym z jej działów chirurgią. Uważam, że taką drogę wybrał dla mnie Tilion.

Z tego co się dowiedziałem planujecie odnaleźć swoją nową ojczyznę ryzykując podróż drogą morską. Nie obawiacie się styczności z piratami? Nie jesteście chyba zahartowani w tym sposobie podróżowania.

Bishmar Vilverin: Czy drogą morską czy ziemną, w dzisiejszych czasach wszystko jest związane z ryzykiem. Nie znając przyszłości trudno powiedzieć, która jest lżejsza. Głównie jesteśmy zahartowani w walce i tego się nie boimy. Wierzę, że Tilion jest z nami i gdziekolwiek byśmy nie byli damy jakoś radę. Zawsze musi być ten pierwszy raz. To doświadczenie zaprocentuje w przyszłości. Jestem tego pewien.

Roland: Nie, nie lękam się niczego albowiem sam Tilion nas prowadzi ku nowym ziemiom. Jego łaska i miłość otacza nas i wierzę, iż on nas uchroni od wszelkiego zła, jakie stanie nam na drodze!

Zakon Paladynów Tiliona ciągle się rozrasta, przyjmujecie w swe szeregi nowych członków. Macie ambitne plany. Ale czy macie odpowiednią strategię, pomysły na wdrażanie tych planów w życie? Nie boicie się przeszkód i trudności? Co byście chcieli przekazać mieszkańcom Fallathanu?

Bishmar Vilverin: Dawno temu mój nauczyciel Menthor powiedział mi "Mój drogi chłopcze, wyobraź sobie, że jesteś na upragnionych ziemiach Solinde i chcesz wstąpić w jego szeregi, ale obawiasz się, że będziesz odrzucony. Wyobrażasz sobie jak będzie cudownie, masz plany zmienić swoje życie i skierować je, by dobro miało w tobie lojalnego sługę..." Słuchałem go uważnie i kiwnąłem głową ze zrozumieniem bo dokładnie tak było jak mówił. Menthor po chwili dodał... "- Możesz skupić się na strachu, który jest niczym upał i piaski pustyni wokół Solinde, albo skupić się na planach i ich realizacji tak jakbyś patrzył na oazę... Pamiętaj, że zwracając uwagę głównie na piasek i piekące słońce wysuszające usta, nie dojdziesz do oazy. Przegrasz zanim wyruszysz. Dlatego jeżeli masz marzenie, jeżeli masz pragnienie, aby coś osiągnąć patrz na oazę, a Twoja uwaga będzie odciągnięta od strachu i braku wygód w chwili obecnej to będzie Ci łatwiej. Pamiętaj moje słowa synu i bądź wytrwały w swoich postanowieniach. Tylko w ten sposób zostaniesz Paladynem." Wiem, że nie każdy dojdzie z nami do nowego Królestwa. Przykro mi z tego powodu. Ale też wiem, że Ci co dojdą zbudują piękne Królestwo. Królestwo godne naszych wysiłków i poświęceń. Wszystko jednak wymaga czasu na którego poświęcenie nie każdy chce sobie pozwolić.

Roland: Gdybyśmy nie mięli pomysłów czy pewnej strategi działań, nie bylibyśmy w miejscu, w którym się znajdujemy. To wszystko jest zaledwie niewielką próbką możliwości, jakie drzemią w wiernych wyznawcach Tiliona. Wierzę, iż wszelkie pomysły, które będą w stanie do zrealizowania - zostaną zrealizowane, a wszystko to będzie robione na chwałę Tiliona! Każdy mieszkaniec naszej krainy powinien wiedzieć, że zawsze może liczyć na pomoc ze strony paladynów. Każdy może wstąpić w nasze szeregi i razem z nami, ramię w ramię czynić dobro dla innych, tacy właśnie jesteśmy. Tacy mogą być wszyscy, gdyby tylko otworzyli się bardziej na innych tak jak i my to robimy.

Thaian: Dziękuję Panom za poświęcony czas i rozmowę.

Roland oraz Bishmar: Dziękujemy również.

Thaian

 

Wróć do strony głównej