Dymiec

2020-08-07 03:42:14

 

Wygląd

Podobno z daleka wygląda jak ktoś bardzo chudy, który, obejmując sam siebie, chce od tyłu wyglądać jakby całował się z kimś namiętnie. Choć głupie to porównanie, to swoją prostotą jakimś dziwnym trafem zapada w pamięć, dzięki czemu widząc ciemną nocą na horyzoncie taki obiekt można spokojnie dać nogę. Widok bowiem czegoś takiego z bliska jest przerażający – osobnik ten ma gabaryty człowieka, jednak wychudzonego jakby po długiej głodówce. Jego ciało gnije, ma powykrzywiane nogi. Twarz dymca nie istnieje. Głowa, uniesiona do góry, posiada z przodu zmasakrowany otwór, z którego wydobywa się zielonkowaty gęsty dym. Rąk również nie posiada, a wygląda to tak, jakby górne kończyny wrosły w klatkę piersiową niczym gdyby za długie rękawy związać komuś na plecach. Klatka piersiowa zaś przecięta jest od góry do dołu, tworząc tym samym pełną ostrych, żądnych mięsa zębów. Ktoś mógłby powiedzieć – nic innego jak chodzący, zmutowany trup. I niewiele by się pomylił.

Geneza

Fakt, że pochodzenie tych stworów jest okropne i mrożące krew w żyłach nie powinien dziwić nikogo, kto miał nieszczęście widzieć dymca osobiście. Wedle dokumentów kreatury te to błąd w sztuce magicznej i to tej najmroczniejszej – czarnej. Tworzone są jako osobiści strażnicy jakichś tajemnic, które czarnoksiężnicy za wszelką cenę chcą ukryć przed resztą świata. Znane są również mniej więcej sposoby jak je stworzyć – otóż dymcem zostać może tylko mag, nieważne jakiej płci, ważne, by był już martwy. Wpierw trzeba rozciąć mu klatkę piersiową nagrzanym prętem, następnie należy wlać do środka ciała jadu skorpiona. Kolejnym krokiem jest zmasakrowanie jego twarzy, a na koniec wypowiedzenie konkretnego zaklęcia, które sprawi, że stwór z twarzy zacznie dosłownie dymić. Podobno zdarza się też, że niedoświadczeni magowie natychmiast giną od tego trującego gazu. Cóż, jak pech to pech.

Występowanie

Tam, gdzie mag ich ulokuje. Czyli blisko jakiegoś ich ukrytego skarbu czy tajemnicy. Najczęściej są to miejsca, z których stwór sam nie wyjdzie, aby nie uciekł do miasta i nie zabił połowę jego mieszkańców, czyli na przykład w jakichś pomieszczeniach, kryptach lub labiryntach. Nie ma reguły ilu ich występuje w jednym miejscu, to jest zależne tylko od woli czarnoksiężnika.

Zwyczaje

Niczym pijacy na kacu lub naćpani wloką się całymi dniami po swoim terytorium, czekając aż ofiara sama podejdzie im pod nogi. Ich wadą jest to, że przez swoje pokraczne nogi, poruszają się powoli i niezdarnie, jednakże i tak potrafią wyrządzić krzywdę. Ofiarę swoją wpierw atakują gazem, który powoduje mdłości i omdlenia, a przy większych dawkach również śmierć, a gdy unieszkodliwią ją, natychmiast głowa nieszczęśnika ląduje w paszczy znajdującej się w klatce piersiowej. Dymce pozbawiają ofiary głowy – tylko nimi się żywią. Resztę zwłok pozostawiają na pastwę innych padlinożerców. Osobniki te również wolą spacerować w nocy niż za dnia, jednak, w razie potrzeby, ich gaz jest w stanie zapewnić im ochronę przed Solimusem.

Zdolności

- gryzie za pomocą paszczy w klatce piersiowej, wyposażoną w ostre zęby

- trujący dym wydobywający się z miejsca, gdzie powinny być usta

- trujący dym może ochronić osobnika przed działaniem światła słonecznego

- odporność na ból

Słabości

- powykrzywiane kończyny sprawiają, że poruszają się niezdarnie i powoli

- źle funkcjonują podczas dnia

Polowanie

Powolny chód może sprawiać, że jako przeciwnik dymiec wydaje się być łatwym celem, jednak nic bardziej mylnego. Jego dym jest bardzo niebezpieczny, a trudno jest je też jakkolwiek zranić czy ogłuszyć. Gdy stanie się z nim w pojedynkę, najlepszą radą byłaby ucieczka, jednak już w dwójkę można poradzić sobie z nim w pewien prosty, ale ryzykowny sposób. Dymiec bowiem za wszelką cenę chce się znaleźć tak blisko ofiary, by ta znalazła się w zasięgu jego dymu. Gdy jedna osoba odwróci jego uwagę, druga może ją spróbować zgładzić za jego plecami. Jak dotąd to jedyna sprawdzona taktyka.

Autor nieznany

 

Wróć do strony głównej