Wywiad z Ehrelem

2020-07-18 11:47:50

Ghurim: Witam kolejnego złotego medalistę z Careogrodu! Niech no waszmość odpowie mi na jedno, zasadnicze pytanie. Gdybyś mógł zamienić ów złoty krążek na dwieście beczek najlepszego ciemnego careogrodzkiego, zrobiłbyś to, czy nie i dlaczego?

Ehrel: (śmiech) Czy zamieniłbym jeden złoty krążek na dwieście beczek najlepszego piwa jakie można znaleźć na Careogrodzkiej ziemi? Ależ oczywiście, że tak! Nie trzeba być przecie myślicielem aby dojść do wniosku, że mała ilość złota raczej nie jest w stanie dać tyle przyjemności, ile zawartość takiej ilości beczek. No chyba, że ten krążek wart by był znacznie więcej niż dwieście beczek wtedy, to sprzedałbym go temu kto zaoferuje większą ilość trunku. Z resztą sam jesteś Krasnoludem, więc chyba mnie rozumiesz.

G: Doskonale rozumiem. Ino według mnie w grę wchodzi też duma, symbol triumfu, tego, że w końcu najlepiej radzisz sobie z powożeniem rydwanem w Fallathanie. A tak na przykład, gdybyś go sprzedał, to jedynym argumentem, którym mógłbyś odpowiedzieć na zarzut, żeś na olimpiadzie "rzycią po trawie jeździł, a nie kierwa rydwanem" byłby celny cios w mordę kłamliwego chama. Nie myślałeś o takiej wartości krążka?

E: Ano, to też słuszne stwierdzenie. Kwestia jednak tego, iż Khazad jeżdżący doskonale na rydwanie nie jest w żaden sposób umiejętnością przydatną. No bo nie oszukujmy się ale w dobie powozów czy też szybkiego przemieszczania się końmi czy też, tfu! Czego to tam czaromioty nie wymyślą... No, nie jest to coś czym można się na co dzień chwalić. Osobiście bardzo cieszę się ze zwycięstwa, no bo ostatecznie dowiodłem przede wszystkim sobie, że poza wyrabianiem doskonałych zbroi stać mnie na coś jeszcze. Poza tym w tej Olimpiadzie występowałem nie jako samotny Krasnolud gnający na oślep i liczący na sławę ale jako reprezentant Careogrodu i to właśnie na jego chwałę powinny iść wszelakie zasługi związane z wybraniem tak zacnego jegomościa, jak ja, na swojego przedstawiciela. Jeśli zaś chodzi o cios w mordę to niech no który spróbuje to ja mu pokaże co potrafi Krasnolud posądzony o kłamstwo!

G: No właśnie, Careogród! Nie był pan jedynym medalistą i choć nie udało nam się pokonać Cesarstwa, to ylfie nasienie z Romen-Doru może mieć się z pyszna. Jak pan myśli, czy w kolejnej olimpiadzie krasnoludy zawojują Fallathan? A może dostrzegasz pan tendencję spadkową?

E: Cóż trzeba przyznać, że nie ma co wieszać gaci na sznurkach, ponieważ nie było czasu na odpowiednie przygotowanie się. Poza tym nie ma co się okłamywać połowa z tych konkurencji nie była mocną stroną Krasnoludów. No bo ja naprawdę wszystko rozumiem, ale nie trzeba być uczonym, by wiedzieć, że brodacz w rzucie oszczepem raczej nie pobije wyższego co najmniej o dwie głowy chociażby człowieka. Tak czy siak cieszę się, że wzięliśmy udział w tak zacnym wydarzeniu, bo oczywiście pomimo tej rywalizacji chodzi przecież o dobra zabawę. Jeśli zaś chodzi o tendencje to trudno określić czy jest rosnąca, czy też malejąca, skoro jest to pierwsze tego typu wydarzenie w którym bierzemy udział jako reprezentacja. Niemniej uważam, że jeśli o nas chodzi to będzie tylko lepiej, a gdyby wprowadzili zawody w ilości opróżnianych kufli, z pewnością byłaby to nasza główna konkurencja, w której wiedlibyśmy prym za każdym razem!

G: Właśnie! Ciekawa sprawa, krasnoludy są dobre w walce karczemnych bójkach, opróżnianiu kufli, talerzy, ale i świata z pustych elfich łbów! Jednak niestety nie zaliczają tego do dziedzin sportu i wątpię, by wkrótce zaliczyli. Czy pańskim zdaniem w tych czasach, gdy jako sport w niektórych kręgach uznają nawet umiejętne szorowanie przed kamieniem, da radę zmienić mentalność istot, by były otwarte na bliższe khazadom konkurencje?

E: Cóż mogę powiedzieć, pić lubi każdy. Podobnie jest z bójką oraz wszystkim, co tyczy się wspólnego spędzania czasu w karczmach czy też innych przybytkach. Jedni to lubią bardziej, inni zaś mniej. Kwestia tylko tego jak wiele istot popiera zwyczaje bliższe naszym. No bo nie okłamujmy się, ale problemy z piciem to mają chyba te czarowniki całe. Raz widziałem jak taki dumny jegomość przesadził z wódką i potem chyba mu coś nie wyszło z szeptania pod nosem jakiegoś cosia bo wnet jego broda zajęła się ogniem. (śmiech) Chyba nie muszę wspominać jak głupio to musiało wyglądać przy kobiecie, o której względy zabiegał? Z resztą, wracając do sedna sprawy, moim zdaniem największy problem leży w osobach które za takie wydarzenia odpowiadają. Wszyscy może i by chętnie patrzyli na takie konkurencje ale to co jest dobrą zabawą dla większości, mniejszość, i to nawiasem mówiąc ta która trzyma władzę, uzna po prostu za nieprzyzwoite. Phi! Najlepszy przykład jak władza zmienia każdego! Znałem raz jednego człowieka… Także no, tak jak powiedziałem. Póki co marnie to widzę, jednak mówi się, że nadchodzą czasy dobrobytu i wzajemnego poszanowania, tak więc może obejmie to również opróżnianie kufelków na czas.

G: Oby, naprawdę oby! No cóż, zbliżamy się do końca rozmowy. Zatem może jakaś złota myśl, przesłanie specjalnie dla naszych czytelników od pierwszego fallathańskiego eee... rydwanisty... powoziciela... No, od Pana znaczy się!

E: Złoootaaa myśl… No tak! Otóż nie wszystko złoto co się świeci, bowiem piwo się nie świeci, a jest cenne!

G: Ha! Podpisuję się pod tym obiema rękoma! Dziękuję za rozmowę i życzę wielkiego bogactwa w piwie!

Ghurim

image

 

Wróć do strony głównej