Nowa moda na umieranie - śmierć Aryi

2020-07-18 10:11:48

15 Asvarba, 4366 roku. Godziny ranne. Świat opuściła dusza Aryi, przyszłej pani Arvoreen, niedoszłej małżonki Yaretha Arvoreen. Datę tę zapamięta zapewne na długo cała rodzina zmarłej wraz z jej przyjaciółmi.

Według oficjalnych informacji, Arya zmarła na zapalenie płuc. Choroba, która rozwinęła się w zastraszającym tempie wygrała walkę ze słabym ciałem kobiety, przedwcześnie zabierając ją z tego świata. Czy to jednak cała prawda..?

Już od chwili, gdy Nydard Barbatras oficjalnie zadeklarował chęć poślubienia Mayenny Arvoreen, która wywodzi się co prawda z patrycjuszowskiego rodu, któremu nadano tytuł szlachecki, coś było na rzeczy. Różni ludzie donosili, że głowa rodu D’Paole krzywo patrzy na ten związek. Dlaczego? Ano, z takiej prostej przyczyny jak ta, że Mayenna Arvoreen to kuzynka Yaretha Arvoreen, który przypomnijmy, jest niedoszłym mężem zmarłej.

I co z tego, zapytaliby niektórzy. Już spieszę z odpowiedzią. Arya jak pamiętamy, nie wywodziła się z żadnego porządnego rodu. Na salony trafiła jedynie dzięki służbie u Lúthien Ranruin, która jak widać wyszła jej na dobre. Gdyby nie to, że nieopatrznie wybrała dla siebie mężczyznę powiązanego z rodem szlacheckim, w którym głową jest Carrar D’Paole. Szlachcic, podobnież nie mogąc pogodzić się ze skalaniem swojego rodu kucharką, wysłał jej w prezencie otrute czekoladki, które stały się przyczyną jej zgonu.

Nie jest to oczywiście potwierdzona informacja, jednakże człowiekowi daje do myślenia. A ja, Wasza Chikata Speranza, czuję się zobowiązana do przedłożenia Wam, moi Drodzy Czytelnicy, wszystkich możliwości.

Rzeczą jasną jednak jest, że nagła śmierć kucharki zdążyła obrosnąć już niejedną wersją wydarzeń. Niektórzy wszakże przysięgają, że przyszła pani Arvoreen była w ciąży, jednakże jej ciało, wymęczone dodatkowo stresem wynikającym ze zbliżającego się ślubu i wszystkich przygotowań zwyczajnie nie podołało temu wyzwaniu. Jeśli informacje te są prawdziwe, pośpiech towarzyszący przyjęciu ślubów małżeńskich staje się bardziej zrozumiały, niż dotychczas. W końcu przy jednym związku wystarczy jeden skandal (mezalians, szczegóły w poprzednim numerze Głosu Fallathanu!), nie potrzeba dodatkowo kalać swojego dobrego imienia nieczystością przed stanięciem na ślubnym kobiercu.

Jeszcze inni donoszą, że śmierć Aryi spowodował nie kto inny, jak sam jej niedoszły małżonek. Pamiętacie moi mili Czytelnicy poprzedni numer Głosu, w którym donosiłam Wam o wieczorze kawalerskim, który miał się odbyć w Czerwonych Alkowach?

Wieczór kawalerski w końcu się nie odbył, kto jednak zaświadczy, że był to jedyny raz, gdy młody panicz zamierzał zaserwować sobie tego typu uciechy? Naoczni świadkowie potwierdzają, że nie raz widywali Pana Arvoreena w zamtuzach. Kto wie, być może częste folgowanie uciechom ciała doprowadziło do zarażenia się od którejś z panien do towarzystwa, a co za tym idzie i do przeniesienia choroby na słabowitą Aryę?

Jaka by prawda nie była, niezaprzeczalnym faktem jest, że śmierć Aryi nie była zdarzeniem losowym, kaprysem przypadku. W przeddzień jej zgonu, to jest 14 Asvarba tuż po północy na posesji rodowej Arvoreenów widziano ducha niedawno zmarłego Etiela. Służba zarzeka się, że była głowa rodu wyglądała prawie jak za życia, pomijając jego przezroczystość i dziwną, nieziemską łunę. Podobnież były rektor Akademii Medycznej tuż po pojawieniu się skierował swoje kroki do komnat zmarłej, by trwać przy jej boku do czasu, aż kobieta nań spojrzała.

W kilka godzin później Arya wyzionęła ducha. Czyżby rektor przybył po jej duszę? Czyżby od tego dnia duch Etiela Arvoreen miał się stać symbolem nadchodzącego nieszczęścia, posłańcem śmierci? Kto wie. Mnie pozostaje jedynie jeszcze raz wyrazić współczucie i najszczersze kondolencje pogrążonej w żałobie rodzinie. Resztę pokaże czas.

Chikata Speranza

image

 

Wróć do strony głównej