O Romen-Dor wciąż głośno

2020-07-18 03:42:27

Nie był to dobry rok dla Romen-Doru. Bogowie, zdawać by się mogło, odwrócili swe łaskawe lica od krainy Athiel. Nawet fakt oddania Elfów bogini nie pomógł uratować rasy przed zagrożeniami, jakie wypłynęły na światło dzienne wraz z mijającymi miesiącami.

Chociaż dzisiaj zdawać się może, że powoli nadzieja na nowo zagościła w Romen-Dorze, dalej jednak kraj borykać musi się sam, ze wszystkimi swymi problemami.

 

 

Rasiści, Zaraza, mordy w Utopii, upadające morale...

Wszystko to składa się na coraz większe ryzyko anarchii, jak i utratę wpływów i w tak kruchej już, strukturze władzy. Triumwirat bezsilnie patrzy na chaos w kraju pokoju, z całych sił łapiąc się wyciągniętych w ich stronę pomocnych dłoni. Irimgard, Cesarstwo… głównie te krainy i ich władcy niosły nadzieję na polepszenie sytuacji politycznej i społecznej. Jednakże nie wszystko jest takim, jak przedstawiać chcą to instancje władzy, o czym bardzo szybko i dotkliwie przekonać mogli się prości obywatele.

Bolesnym piętnem odcisnęła się wiadomość, że po spaleniu statku, na którym odkryto pierwsze ofiary śmiercionośnej Błękitnej Zarazy, niedługo później odnaleziono truchło Smoka Płetwowego naznaczonego błękitnymi plamami, akurat przy wybrzeżach Romen-Doru. Przytłaczający wręcz dowód rozprzestrzenienia się choroby, wbrew próbom zapanowania nad nią. Dodatkowo, delikatna już równowaga między Ludźmi a Elfami została nadszarpnięta, gdy rasa długouchych myślicieli okazała się odporna na chorobę, która dziesiątkowała populacje w całym Fallathanie. Już przedtem ciężko było zachować spokój. Brzemienne skutki mordów w Utopii utrzymywały się jeszcze w relacjach między obiema rasami, więc ta kolejna, według Ludzi, niesprawiedliwość wzmacniała ogólny rasizm i uprzedzenie w stosunku do Elfów. Szybko zostało to wykorzystane i zwielokrotnione przez organizację Puhdas Maalima, która, chociaż już wcześniej działała, siała zamęt i niezgodę, a teraz zyskiwała rzeczywistych sojuszników. Fakt jednak, że kraj dzielił krok od rozpadu sprawił, że władze jak dotąd milczące, w końcu zabrały głos. Najbardziej znaczącym tego dowodem były Postanowienia Rady Wolności, jak i rozpoczęcie oficjalnego sojuszu z cesarskimi organizacjami: Lisią Kompanią i Bractwem Kruków, którzy to obok zasłużonych już w historii, Strażników Lasu, obiecali pomoc i wsparcie.

Najbardziej dotkliwa dla Romen-Doru okazała się, zapewne druzgocąca, porażka, właśnie na tej płaszczyźnie. Pomoc wszak nadeszła, lecz nie sposób było z niej skorzystać. Nieudolni nauczyciele, słomiany zapał, zapomnienie postanowień, które się przyrzekało przed romendorskimi władzami… Porażka Strażników Lasu w szkoleniu ochotników.

Zawód ludu stał się nader odczuwalny i zapewne minie wiele czasu, nim da radę naprawić wyrządzone szkody, nawet jeśli odnalezione zostaną rozwiązania na ciążące nad krajem problemy.

Pomoc jednak zaoferowało nie tylko Cesarstwo. Czy to z powodów altruistycznych pobudek, czy też w próbie ugrania sobie wpływów na słabym rządzie, Irimgard również pojawił się jako zbrojne ramię i informator. Jako jedyni wszak odpowiedzieli na rozesłany po całym świecie list gończy na Sewerynę Hämäryys. Oficjalni dyplomaci kraju pojawili się w Triumwiracie. Przed obliczem królowej stanęła, nieznana zbyt w świecie, dziewczynka z pewnego irimgardzkiego rodu, która jako pierwsza odpowiedziała na list gończy. Towarzyszył jej Irimgardzki Mistrz Słowa, Fandil Dangwer. To u jego boku młodziutka kobieta złożyła obszerny raport, poparty dowodami w postaci dokumentów i map. Dodatkowo zaproponowane zostało wsparcie, które miało na celu wspomożenie kraju w tych trudnych chwilach. Zapewne właśnie możliwość sojuszu między sąsiadami była największym sukcesem starego roku i rokował rzeczywistą poprawę dla Romen-Doru.

Żadne akcje nie zostały jednak wprowadzone w życie. Wbrew ofercie pomocy, wbrew miażdżącym dowodom i informacjom, Triumwirat milczy, pozwalając dalej rasistom siać zamęt. Wbrew zapewnieniu, iż po uzyskaniu informacji zostaną rozpoczęte realne działania mające na celu unieszkodliwienie bractwa, nic się nie dzieje, a Puhdas Maalima dalej gra na nosach całemu światu.

Czy kraj długo będzie znosić niekompetencje władz? Czy Elfy zareagują jakkolwiek na to, że Ludzie zdecydowali się wypędzić ich z miast, zmusić niczym zwierzęta do wycofania się?

 

 

Nadzieja zdawać by się mogło, że jawi się wyłącznie z racji działań samej ludności. W momencie, gdy władza śpi, Elfy tworzą kontr-ruch dla rasistów. Czy jednak i oni nie spoczną na laurach? Czy pomoc ze strony organizacji o nazwie Płomień Inis Birke będzie realnym wsparciem dla uciśnionych, elfich społeczności?

 

 

A może, po wejściu na areny polityczne, pozostaną wyłącznie przy głoszeniu niepotrzebnych ideologii, które już nikogo zdaje się nie są w stanie poruszyć do działania?

Czy Triumwirat, w końcu, zgodnie z wolą ludu rozpocznie jakiekolwiek działania mające na celu ochronę swych obywatelach, czy skończy się wyłącznie na czczej gadce, słodkich kłamstwach, którymi chcą, jak widać, zapewnić sobie spokój?

Cóż… Lud czekać nie będzie, tego możemy być już pewni pewni, a na upadającej władzy w Romen-Dorze wiele osób może zyskać, więc… Nie ma pewności, czy Triumwirat uzyska więcej wsparcia ze strony reszty krajów, czy sztyletów, które wbite zostaną w odsłonięte plecy władzy.

Autor nieznany

image

 

Wróć do strony głównej