Opinie Głosu: Dziecko w karczmie

2020-07-15 00:00:09

Z czym kojarzy się Wam karczma? Z głośnym miejscem, prawda? Przybytkiem, do którego przychodzicie po ciężkim dniu, aby napić się czegoś mocniejszego. Wybór trunków zwykle jest znakomity. Nie musisz się martwić, że nie dostaniesz swojego ulubionego samogonu po drugiej stronie krainy. Tawerna to również miejsca spotkań. Nie musisz umawiać się z przyjacielem na żadną godzinę, on i tak tam będzie na ciebie czekał. W takich lokalach łatwo można spotkać bardów, zapoznać się nieco z „wyższą” kulturą, której brakuje Ci na co dzień. W niektórych gospodach możesz nawet wynająć pokój, najczęściej korzystają z tego wędrowcy lub osoby, którzy nie potrafią o własnych dogach dojść do własnego domu. Wydaje się, że karczmy są raczej miejscem dla dorosłych. To wrażenie jest jednak bardzo mylące.  Niejednokrotnie przez przeróżne przybytki przeszły dzieci. Czasami były hałaśliwe, denerwujące, a niektóre z nich grzeczne, nie przeszkadzały dorosłym w interesach. Czy wiecie, że nawet dzieci są zatrudniane w przybytkach jako pomoc? Popatrzcie na Florka z karczmy „Pod Pijanym Półorkiem”! Przecież to dopiero dziecko! W gospodach limitu wieku gości nie ma i prawdopodobnie nikt jeszcze na to nie wpadł, aby takowy wprowadzić.

Całe moje zainteresowanie tematem dzieci w karczmie rozpoczęło się od (felernego dla mojej osoby) wieczoru w „Trzech Liliach”, kiedy to czwórka bardów walczyła ze sobą o tytuł Najlepszego Barda Fallathanu. Wśród gości znalazła się dziewczynka z rodziny von Panrol. Niektóre zachowanie gości (w tym i niestety również moje) godziło w dobre wychowanie. Alkohol lał się strumieniami,  nie wspominając już o innych używkach. Były: konkurs picia, bójka, rzygi i rozkwaszone nosy. Sam świeciłem klatką piersiową, niezasłoniętą żadną koszulą i uważałem to za dość dobry dowcip. W końcu ja, samiec alfa wygrałem bitkę pod karczmą. Kiedy już wracałem do Mewiego Gniazda i wspominałem poprzedni wieczór, zacząłem się zastanawiać, czy właściwie chciałbym, aby moje dzieci widziały mnie oraz inne osoby, nawet obce, w takim stanie? Co właściwie myślała sobie owa dziewczynka, widząc takie zachowanie dorosłych? Czy karczma jest właściwym miejscem dla nieletnich?

Pełen obaw oraz niewyjaśnionych uczuć, postanowiłem zapytać Was, Drodzy Czytelnicy, co właściwie sądzicie na ten temat. Zadałem Wam tylko trzy, ale jakże proste pytania. Oto wyniki. Dyskusję czas zacząć.

Czy uważasz, że dzieci powinny móc odwiedzać karczmę bez nadzoru dorosłych? Proszę, uzasadnij swoją odpowiedź.

Analizując Wasze odpowiedzi, zauważyłem, że większość z Was twierdzi, że dzieci powinny móc odwiedzać karczmę bez nadzoru dorosłych. Uzasadnienia były bardzo różne. Oto kilka z nich (pisownię pozostawiam oryginalną):

♣ „A bo to smarkacz, to gorszy. Zresztą lepiej by dzieciak pił piwo lub cydr zamiast tej zanieczyszczonej szczynami wody z rynsztoków, temu do karczmy bez problemu powinien mieć wstęp, ale mowa tu o dzieciach, a nie małych, kilkuletnich bajtlach, co to nawet dobrze wysmarkać się nie potrafią same.”

♣ „Oczywiście, że powinny. Jeśli dziecko jest z biednej dzielnicy to tamtejsi rodzice zwykle pozostawiają dzieciaki samopas, nic dziwnego, że wiedzione ciekawością mogą zawędrować i do karczmy.”

♣ „Życie jest krótkie, dlatego im szybciej nauczą się konsekwencji swoich czynów, jak lekkomyślne by one nie były, tym lepiej dla nich w przyszłości. Oczywiście jeśli jakakolwiek je czeka. Wszyscy doskonale wiemy do jakich... zajść dochodzi w przybytku Euzebiusza.”

♣ „Nie zawsze rodzic jest w stanie upilnować dziecka, które może po prostu uciec i zabrać swe jestestwo do miejsca, gdzie niekoniecznie powinno być. Poza tym przyznajmy szczerze - nie ma za bardzo miejsca, gdzie dzieciaki w Fallathanie mogłyby swobodnie sobie egzystować.”

♣ „Sama jestem dzieckiem (nie skończyłam przecież jeszcze 80 lat!) i nie uważam, bym rozrabiała bardziej, niż inni.”

Co jednak mówią przeciwnicy pomysłu, aby dzieci mogły same bez nadzoru odwiedzić przybytki?

♣ „Karczma to miejsce gdzie pija się alkohol i w którym dochodzi do burd. Poza tym mało prawdopodobne, by dziecko miało przy sobie pieniądze na zapłatę.”

♣ „To nie jest miejsce dla dzieci, gdzie jest niebezpiecznie, niekulturalnie i brudno. Jest wtedy albo wystraszone (i człowiekowi odechciewa się pić piwa a zachciewa szukać mu opiekunów), albo pyskate i bezczelne (czym denerwuje niemiłosiernie).”

♣ „Karczma to nie miejsce zabaw dla dzieci, tylko dla dorosłych. Dorośli też mają prawo do rozrywki - niekoniecznie grzecznej i bezpiecznej.”

♣ „Uważam, że dzieci nie powinny same, bez nadzoru osób dorosłych chodzić do karczm i w nich przebywać. Odpowiedź jest dość prosta - dziecko jest niedojrzałe pod względem fizycznym, aby pić trunki alkoholowe, a pod względem umysłu i emocji nie jest przygotowane na przebywanie w takim środowisku. Dziecko nie potrafi właściwie ocenić zagrożeń ani sytuacji, jest zbyt ufne i ciekawskie. Bez należytej kontroli może czerpać bardzo negatywne obrazy, przykłady, jakie czasami występują na terenach karczm.”

♣ „Cóż... wiem sama po sobie, iż niezbadane są wyroki boskie Masziela, a ciekawość powoduje tylko potęgowanie tego, by poznać to, co nieznane. Mimo wszystko wydaje mi się, że dla ich własnego bezpieczeństwa winny do takowych przybytków zachodzić jedynie pod nadzorem dorosłych, a najlepiej swych opiekunów, jako, że nie zawsze trafią na osobę o nieskalanie czystym sercu.”

W swojej skrzynce odnalazłem również dość mrożącą krew w żyłach odpowiedź:

„Dziecko bez nadzoru to łatwiejszy cel. Łatwiej zmanipulować, zastraszyć, wyprowadzić z karczmy. A potem przerobić na kiełbaski albo pieczeń. Młode mięso jest delikatniejsze niż zestresowane mięso dorosłego. A więc, tak według mnie dzieci powinny mieć wstęp do karczmy i to bez nadzoru dorosłych.”

Sam właściwie już nie jestem pewien swojego stanowiska w tej sprawie. Swoim córkom przez długi czas nie pozwalałem zaglądać do takich miejsc i ostrzegałem ich przed otwieraniem drzwi nieznajomym. Nie chciałem, aby żaden włos im spadł z głowy. Być może wychowałem je pod kloszem, lecz w perspektywie czasu nie widzę w tym nic złego. Troszczyłem się o nie i przede wszystkim je kocham. To chyba najważniejsze, prawda?

Czy uważasz, że dzieci powinny móc odwiedzać karczmę jedynie pod nadzorem dorosłych? Dlaczego tak uważasz?

Podczas konkursu w „Trzech Liliach” wspomniana przeze mnie dziewczynka przebywała pod opieką dorosłych. Przy tym pytaniu większość osób zgodziła się, że dzieci powinny mieć możliwość zaglądania do karczm pod opieką dorosłych. Oto kilka Waszych odpowiedzi:

♣ „Każdy może wejść pod nadzorem osoby dorosłej/odpowiedzialnej. Przecież nie zabronimy rodzinie wejścia do przybytku w celu zjedzenia posiłku, prawda? Jestem nawet zdanie, że pod odpowiednią opieką, można wpuszczać także mniejsze zwierzęta.”

♣ „Oczywiście ze mogą jedynie z rodzicami, czy innym opiekunem. Aczkolwiek też nie sądzę by mogły w niej siedzieć po pewnych godzinach, gdzie każde normalne dziecko powinno być w domu i w swoim bezpiecznym łóżku. Ale przez dzien, czemu nie?”

♣ „Jak już, to niech będzie tam ktoś, kto się dzieckiem będzie zajmował, będzie brał za niego odpowiedzialność i nie pozwoli łazić po sali i przeszkadzać innym. Oczywiście jeśli już musi to dziecko w karczmie się znajdować.”

♣ „W przypadku, gdy dziecku towarzyszy osoba dorosła na przykład rodzic czy opiekun w roli przyzwoitki, ochrony, rodzeństwa, kuzynostwa to uważam, że dziecko ma prawo odwiedzić karczmę i poznać takie miejsce. Oczywiście, wszystko też zależy od rodzaju gospody, do której się udajemy. O spelunach cieszących się złą sławą to nie ma nawet mowy. Musi być zachowany pewien określony poziom. Nigdy w życiu nie pozwoliłabym dziecku udać się do karczmy na przykład w dokach, gdzie kwitnie hazard czy pracują panie lekkich obyczajów. Gospoda, do której można iść z dzieckiem to taka, w której jest wysprzątane, jest zapewniona ochrona Silnorękich, a karczmarz także pilnuje odwiedzających, ogólnego porządku. I oczywiście, gdzie jadło jest znośne, a właściciel dysponuje wodą z pewnego źródła, a nie zanieczyszczonej studni.”

Niektórzy z Was mówili o tym, że nie potrzebują specjalnego nadzoru, ponieważ nie lubią, jak ktoś się za kimś włóczy. Przytoczony został mi również przykład dzieci z sierocińca. Najmocniejszymi słowami, które zanotowałem w swoim kajeciku były „Każdy ma prawo do swoich własnych błędów. Nie ważne czy ma lat 5, 15 czy 55”. To uświadomiło mi, że patrzę na całą sytuację z nieco złej strony. Może w przyszłości powinienem pozwolić swojemu synowi na odrobinę „luzu”? Może powinienem pokazać mu karczmę, zanim sam przekona się na własnej skórze, jak to wszystko wygląda? Będzie przygotowany, wypróbuje również kilka trunków… Może to wcale nie jest taki zły pomysł, jak mi się wydaje?

Czy miałaś/miałeś do czynienia z dziećmi w karczmie? Jakie były Twoje odczucia? Jak się zachowywały?

Czytając Wasze odpowiedzi, zauważyłem, że Wasze wspomnienia z dziećmi w karczmie są raczej pozytywne niż negatywne. Mówiliście o energii, którą wniosły ze sobą, kiedy weszły do karczmy. Jeden z Was opowiadał: „Przywołały uśmiech na moją twarz. Jedna z nich polowała na wampiry. Strasznie zabawny mały kocmołuch polujący na wampiry”. Wspominaliście o utalentowanych dzieciach, podziwialiście, jak sobie radzą w trudnej sytuacji (jeden z Was przywołał przykład niewidomej dziewczynki – „Spotkałem taką jedną niewidomą dziewczynkę. Radziła sobie całkiem, całkiem choć była strasznie wystraszona. Nadzoru nikt nad nią nie miał, ale w gościach karczmy znalazła odpowiednią pomoc.”).

Pojawiły się również głosy, że dzieci są niegrzeczne oraz hałaśliwe. „Część zachowywała się jakby była pomylona”. „Czasem są upierdliwe, niegrzeczne, hałaśliwe i ciekawskie, ale nie robią nic aż tak różniącego się od innych ludzi w karczmie.”

Czy jednak to nie jest typowe zachowanie dzieci? Wszakże to tylko dziatwa, która dopiero musi nauczyć się życia. Z Waszych relacji wynika, że maluchy w karczmie zachowują się tak samo, jak na podwórku, domu czy dziecięcym baliku. Chodzi im przede wszystkim o zabawę. Może właśnie tego nam brakuje w naszym życiu? Odrobiny rozrywki, ale w dziecięcym znaczeniu tego słowa?

Podsumowanie?

Po przeprowadzeniu tej ankiety jeszcze więcej nie wiem o życiu. Sam już nie wiem, czy dzieci powinny zaglądać do karczm – same czy pod nadzorem dorosłych. W na szali argumenty przeciw, na które składają się moje własne wspomnienia dni upadku oraz argumenty za, by zaspokoić dziecięcą ciekawość i pokazać im trochę prawdziwego życia, kiedy dorośli już skończą wypełniać swoje obowiązki. Żadna z nich już nie przechyla się na żadną stronę. Czy kiedyś się przechyli?

…czyli do następnego jutra

Conall

Wróć do strony głównej