Złota Lupa u Euzebiusza

2020-07-12 04:46:26

Redakcja gazety "Głos Fallathanu" wystosowała prośbę do jednej z uczestniczek ostatniego konkursu organizowanego przez Euzebiusza w karczmie "Pod Pijanym Półorkiem" o sprawozdanie z przebiegu wydarzenia. Osobą, która została poproszona o skomentowanie wydarzenia, jest Ines Concha, kapitan drużyny, która wygrała potyczkę.

Emocje już pewnie zdążyłyby opaść, gdyby nie fakt, że ciągle jeszcze żywe są następstwa konkursu, w którym brałam udział. Bo musicie wiedzieć, że nie było lekko, łatwo i przyjemnie. Ba! Nie obyło się nawet bez strat w ludziach, ale podobno bez tego sukces nie liczyłby się w pełni.

Kompletnie nie miałam pojęcia o tym, że zostałam do konkursu zgłoszona, ale istotom tak słodkim, jak Cerieth nie umiem odmówić. Skoro tylko obsługa ogłosiła początek zabawy, stawiłam się niemalże na baczność. Niestety, nie znam istot, które tworzyły drugą, przegraną drużynę, ale na jednym tchu wymienić mogę wspaniałości, które towarzyszyły mi: Cerieth, Maarika, Connor i Yavian.

Postawiono przed nami na specjalnie przygotowanych stołach trzy dzbany, w których ewidentnie coś żywego siedziało i zadano pierwsze pytanie. Całkiem zgrabne, lecz w ferworze walki, a była ona dzika, nie zapamiętałam słów dokładnie. Pamiętam za to, że Mistrz Connor jako pierwszy udzielił odpowiedzi, a co ważniejsze, trafił! Pozwolono nam zajrzeć do dzbana i wyjąć zeń szczura...

 

image

 

No w sumie nieważne jest, że jedno z tych dzikich zwierząt próbowało pozbawić mnie życia i urąbać mi swoimi wielkimi zębiskami głowę, że musiałam walczyć o przetrwanie, że zakotłowało się, że ostatecznie ów szczur skręcił mi kostkę. To wszystko chu... To wszystko nic! Liczy się to, że jak strzały przemknęliśmy przez zadania: Yavian okazał się nie do zastąpienia w odszyfrowywaniu zagadek, Cerieth wykazała się szóstym zmysłem nie do opisania, kiedy skakała to do stołu, to do kominka, to wywracała ów stół, przy którym siedzieliśmy, Maarika też nie próżnowała, wpadając na kilka świetnych pomysłów.

A to mapa do rozgryzienia, z dziwnymi znaczkami i symbolami, a to obrus, na który naniesiono szyfr do złamania, a to świeca schowana pod stołem, a to tabletka z żaby ( którą prawie połknęłam, ale dobrze, że tego w przypływie emocji nie uczyniłam, sądząc po objawach, jakie dosięgnęły członkinię drugiej drużyny), a to zwiędła róża. Działo się działo i z ręką na sercu przyznać muszę, że to wcale nie była kaszka z mleczkiem, tak sobie o, wygrać ten konkurs. Się musieliśmy trochę namordować, nagłówkować odrobinę, ale koniec końców, to my dostaliśmy w nagrodę po lupie.

Nie, że byle jakiej lupie, co to każdy mieć ją może, o nie, nie. Te lupy z pewnością mają jakieś ukryte zdolności, a poznanie ich jest po prostu kolejnym zadaniem. Gra trwa i kiedy raz się w nią weszło, wszystko staje się zagadką!

[Członkowie wygranej podczas eventu w karczmie drużyny pragną z tego miejsca podziękować karczmarzom za świetną zabawę i zagadki, nad którymi naprawdę musieli trochę posiedzieć i pomyśleć, by dać im radę. Oby więcej takich!]

Autor nieznany

image

 

Wróć do strony głównej