O euforii i halucynacjach, czyli narkotyków ciąg dalszy...

2020-07-11 18:47:01

Narkotyki i używki. Te dwa słowa kojarzą nam się niezbyt dobrze. Nasz umysł wyobraża sobie niezrozumiałe zwidy wzrokowe, nie mające żadnego sensu. Wyobrażamy sobie świat przestępczy, który handluje takimi środkami, albo je stosuje. Mamy też obraz dalekosiężnego efektu częstego zażywania, czyli uzależnienia. 

Dla pełniejszego obrazu powinniśmy dodać do tego jeszcze dwa elementy. 

Po pierwsze, leczenie. Istotną kwestią jest to, jak narkotyk powstaje. Nie myślisz chyba, że alchemik stara się stworzyć własną recepturę tylko po to, by sprzedać ją przestępcom na boku? Zdarza się to bardzo rzadko. Jednak najczęściej specyfik, nowo odkryty, ma na celu służyć jako lekarstwo na choroby duszy, czy ciała.

Po drugie, obrzędy. Można spotkać wielu szamanów, wróżbiarzy i guślarzy, którzy za pomocą swojej “wiedzy” są w stanie odczytać symbole z narkotycznej wizji lub wykorzystują je na polu kulturowym, czy obrzędowym. 

W dzisiejszym artykule postaram się skupić na tych dwóch kwestiach, przedstawię wam, czym właściwie są halucynacje oraz przytoczę wam kolejne specyfiki wykorzystywane w Fallathanie.

 

image

Durotan by Vito Sicilia

 

Pierwsze pytanie, jakie sobie zadałem to, czym są halucynacje. Jaka jest zależność w tym co widzimy, słyszymy i czujemy, podczas wpływu substancji. Udałem się w tej sprawie, 

po raz drugi do Akademii Medycznej w Azeloth do profesora zwyczajnego Grehon’a, który udzielał nam wypowiedzi przy okazji poprzedniego wydania “Kuryera”. 

“[...]Po pierwsze, w kwestii omamów musisz wiedzieć, że występują różne jej odmiany, są to wzrokowe, słuchowe, somatyczne, również smakowe.[...] Halucynacje dzielimy najpierw na dwie kategorie, proste i złożone. Proste, to te w których omamy obejmują jeden bodziec...jeden ze zmysłów, a złożone minimalnie dwa.[...] Mam pewnego pacjenta, twierdził, że widział ciemną sylwetkę stojącą w progu lazaretu. Następny delikwent, ma od czasu do czasu napady, w ich trakcie ma wrażenie, że chodzą po nim owady.[...] Halucynacje związane z proszkami, miksturami, czy skrętami są niezwykle podobne, powiedziałbym identyczne, z tą różnicą, że narkotyczne nie są aż tak wyniszczające, no chyba, że często się je dostarcza do organizmu.[...] Nie jestem w stanie pojąć tych, którzy biorą najmocniejsze halucynogeny, jakby chcieli upodobnić się do moich pacjentów.[...] Omamy powstają z naszej świadomości, nikt nie jest w stanie kontrolować tego co się odczuwa. Jeżeli narkotyk wywołuje strach, to świadomość podpowie, czego nieszczęśnik boi się najbardziej.”

Pożegnałem profesora, po czym zacząłem przygotowywać się do podróży za granicę Cesarstwa Vanthijskiego. Pierwszym moim celem byli zielarze z granicy Księstwa Dol Velen. Chciałem wypytać ich o zdrowotne właściwości narkotyków, tworzonych z ziół, korzeni i innych roślin. Wybrałem konkretnie ich, ponieważ cieszą się ponadprzeciętną renomą z powodu niezwykłej efektywności ich lekarstw. Po wielodniowej podróży wozem dotarłem do granicy księstwa, gdzie dalej byłem zmuszony iść na piechotę. Po paru dniach dotarłem do wioski, a z niej wkroczyłem w las znaleźć zielarzy. I oto przede mną stanął drewniany dom, obok którego zasadzone były rośliny w ogródku, natomiast przy drzwiach na słońcu suszyły się zioła. Odpowiedzi udzielił mi najstarszy wśród nich, elf o imieniu Meledek, który leczy choroby w okolicznych wioskach, a czasem w miastach.

“Niektóre rośliny faktycznie bywają uzależniające, dlatego dostarczając lekarstwo, musimy dokładnie sprecyzować dawkę.[...] Bardzo często wykorzystywanym ziołem, które zasadziłem w ogródku, jest Gwiazdotka, nazywany Cmentarnikiem Irimgardzkim. Wykorzystuję go do uśpienia, by pacjent nie odczuwał bólu. Na przykład, podczas nastawiania złamanej kości albo nosa. Z kolei Psychodelia, którą wykupuję od handlarzy, jest składnikiem lekarstwa na jedną z chorób duszy.[...] Uważam, że roślinność odurzająca jest potrzeba, ponieważ oprócz skutków ubocznych, mają również zalety, które ja muszę wykorzystać. Na tym polega moja praca.”

Gdy rozmowa się skończyła odszedłem w swoją stronę. Po parunastu dniach wróciłem do swojego domu. Dostrzegłem pozostawiony list, jak się później okazało, był od czytelnika “Kuryera Koronnego”. Jego treść niezwykle pasuje do artykułu, więc pozwoliłem go sobie umieścić.

 

“Szanowny Panie Redaktorze,

Niezwykle frapujący a prawdziwy Pan napisał artykuł w ostatnim numerze Kuryera. Postanowiłem odnieść się do kilku fragmentów, a także podzielić się doświadczeniem. Warto bowiem zauważyć społeczny wymiar zażywania używek i jak różni się to wśród różnych grup społecznych. Dla biednych to pułapka - jeśli wpadną w nałóg i zaczną potrzebować znacznych ilości specyfiku, z całą pewnością wplączą się w długi, kłopoty i jeśli nie zabije ich przedawkowanie, mogą to zrobić wierzyciele. Gdy jest się zaś bogatym, otwierają się nowe możliwości. Nie przeczę, można sobie zniszczyć życie i oczywiście tego faktu w swoim artykule Pan nie pominął. Niewielu potrafi korzystać z tych złych dobrodziejstw w rozsądny sposób, by zmaksymalizować korzyści, a szkody zminimalizować. Trudno zatem dziwić się uzdrowicielowi, który powiedział samą prawdę. Doceniam trud włożony w dotarcie do zażywających i nie poprzestanie na opinii uzdrowicieli.[...]

Kropla Umysłu z całą pewnością będzie jednym z moich ulubionych środków. Niewykluczone, że przyczyniła się do bardzo negatywnych stanów, jakie później miewałem, ale te chwile, kiedy się ją zażyło, ciężko porównać do czegokolwiek innego. Myślę, że pierwszy raz był w pewnej nieistniejącej już łaźni. Już sama w sobie łaźnia, o ile właściwie prowadzona, źródłem niesamowitych emocji i doznań zmysłowych. Gdy jednak zwielokrotni się je “Kroplą Umysłu”... Seks również nabiera wtedy nowego wymiaru. A skoro przy tym jesteśmy, nie mogę nie wspomnieć o lepniaku zwanym ojcogubcem.

Lepniak to zło wcielone, można by rzec. Sprawia, że zahamowania moralne, granice przyzwoitości czy nieśmiałość przestają istnieć. Znika strach i autorefleksja, a to pozwala na dokonanie rzeczy, o które by się samego siebie nie podejrzewało. Jeśli więc, załóżmy, jesteśmy z partnerką bądź partnerem, którzy wyrażają zgodę na poluzowanie obostrzeń i wypalimy wspólnie skręta bądź wetrzemy proszek, możemy się przygotować na noc naszego życia. Można też zaprosić więcej osób i robi się bardzo ciekawie. Mówię Panu, 

S Z A L E Ń S T W O.

Z bardziej prozaicznych i codziennych używek, można na pewno polecić mącimyśl. Działa podobnie jak stare dobre fajkowe ziele, ale jest intensywniejsze. Pomaga na stres i ból. Uzdrowiciele powinni to przepisywać jako lek, ale wątpię, byśmy doczekali takich czasów.[...]

W dawnych czasach czytywałem gazetę nałogowo. Być może odezwę się nieanonimowo przy okazji jakiegoś mniej kontrowersyjnego tematu. Jeszcze raz dziękuję za rzetelny artykuł.

Z poważaniem

(ze względu na naturę sprawy, pozwolę sobie nie podawać swoich personaliów)”

 

Przede mną czekało większe wyzwanie, niż poprzedni wyjazd do Księstwa Dol Velen. Opłaciłem podróż statkiem do Twierdzy Urrthorror, podobnie jak najemników, na wszelki wypadek niebezpieczeństwa. Po bardzo długiej i żmudnej podróży nareszcie dotarłem. Znalezienie odpowiedniej osoby do pytań też było wyzwaniem. Pobyt w Twierdzy Urr zajęło mi siedem dni i sześć nocy. Traciłem nadzieję napisania tej części artykułu, gdy niespodziewanie natknąłem się na orkowego szamana, który był skłonny odpowiedzieć na moje pytania. 

“Wizje mówisz? Ta, mam wizje.[...] Wykorzystuje to, co zbiera zielarz, a gdy wezmę, duchy mówią wyraźniej. Nie każdy wie o znaczeniu symboli, które duchy pokazują. Słyszałem, że niektórzy biorą dla zabawy, ja nie.[...] Jak duchy pokażą woła to znak zdrowia i wytrzymałości, gdy jednak pokażą kruka, to znak zagrożenia życia.[...] Omeny nie kłamią, zawsze prawdę powiedzą.[...] Ostatnio widział, gdy żem z duchami gadał, żelaznego byka, a nie wiedziałem co znaczy. Z samego rana w mordę dostałem i teraz wiem co znaczy...tęgie lanie będzie.[...]

Duchy mówią co się stanie, radzą jak zrobić najlepiej, wskazują drogę i tylko dzięki temu żyję.[...] Pogadać z Duchami?[...] Czarna owca cię widzi, lepiej zmykaj, skąd przybyłeś pisarczyku.”

Pomimo tego, że z początku nie wierzyłem w duchy, o których mówił ten zielono-skóry szaman, tak w momencie opowiedzenia mi o tej “Czarnej Owcy” poczułem dziwny rodzaj niepokoju. Nie zwlekałem i posłuchałem rady orka. Zabrałem się z powrotem do Cesarstwa Vanthijskiego. 

Po zakończonej podróży uświadomiłem sobie, jak bardzo istotną rolę używki i narkotyki odgrywają w naszej, Fallathańskiej kulturze. Niektórzy po prostu chcą wykorzystać je dla rozluźnia, czy zabawy. Tu w grę wchodzi podejście tych osób. Specyfiki zabronione kupuje się, ponieważ to “zakazany owoc”. Już sam zakup daje jakąś satysfakcję, iż ominęło się system i jest się ponad normę, wyróżnia się. Z drugiej strony jest aspekt wierzeń, a może faktycznie używki poprawiają magiczne moce, nie mnie to oceniać. Kontynuując zażycie bywa czasem elementem tradycji albo zawęża więzi z istotami ponad nami. Najbardziej jednak przemówił do mnie głos Dol Veleńskiego Zielarza, który wykorzystuje odurzające rośliny w dobrych celach. Podsumowując, narkotyki mają wiele zastosowań, nie tylko jedno. Wszystko to, jak zostaną wykorzystane zależy od moralności i etyki.    

Kumi Hãpkin de Roop


Wróć do strony głównej