[FG] Z Magami przez świat

Przeglądano 144 razy

Mag

30 Cresaima 4368 r.
Amarth -> Dekonng

 

Grupa magów Necrum Ferox w asyście grupy najemników postanowiła zbadać północną część Dekonngu. Zebrawszy się w stolicy Amarth, skorzystali z obelisku ogniskującego, z którego pomocą dwóch najętych magów otworzyło portal, by przenieść się do jednego z fortów utrzymywanych na stepach. Ten, ku zaskoczeniu wyprawy, zastali opustoszały, “uzbrojony” jedynie w zaklęcia iluzji, które, jak się okazało, miały na celu odstraszyć potencjalnych, niechcianych “gości”. Jako skromne usprawiedliwienie należało uznać to, że wkrótce mała jednostka przybyła do garnizonu, by poinformować spodziewanych gości o aktualnej sytuacji - to jest o jakiejś szerzej zakrojonej akcji garnizonu oraz ogólnie - o czyhającym zagrożeniu. W międzyczasie omdleniu uległa Aslaug, którą odtransportowali najęci magowie - sami przeszli do innych obowiązków, pozostawiając grupę prowadzoną przez Shëda w garnizonie. Stamtąd poprowadził ich na zachód, gdzie podróżując wzdłuż drogi napotkali osadę tubylców. Ci okazali się pozytywnie nastawieni do przybyszy, aczkolwiek zauważalny był fakt, iż zmuszeni byli do przemieszczenia się w rygorze istotnego zagrożenia. Magowie zdołali dobić targu ze starszyzną plemienną, która sprzedała im swoje wierzchowce, by odciążyć ich w trakcie podróży. Shëd rozglądał się też za suwenirami, które mógłby zabrać z sobą i uczynić prezentem, co dzięki jego percepcji i zdolności szacowania - zakończyło się sukcesem. W dalszą podróż ruszyli częściowo odciążeni, jednak do zamierzonego punktu orientacyjnego w postaci rzeki, dotarli już o zmierzchu. Ich widoczność dodatkowo ograniczały trawy, co było główną przyczyną, dla której starcie z relatywnie słabszymi wichruniami, które po zmroku polegały na zmyśle słuchu bardziej niż wzroku, mogła okazać się bardziej niebezpieczna, niż mogłoby na to wyglądać. Sytuację zmienił w dosyć nieobliczalny sposób lider wyprawy, który rzucił na bestie zaklęcie unieruchamiające je, a następnie chciał unicestwić je zaklęciem strumienia płomieni, które jednak prędko wymknęło się spod kontroli maga. Ogień rozprzestrzeniał się ze znaczną szybkością we wszystkich kierunkach, jako że suche trawy stepu stanowiły dlań doskonały nośnik, zmuszając większość wyprawy do przeczekania go nad wodą, gdzie wilgoć i piasek stanowiły dosyć bezpieczną zaporę. Jedynie Nocny, Ahrimaar, mógł beztrosko brodzić w pożodze, dzięki swej szczególnej naturze, która uodparniała go na wpływ temperatury. Pożar rozprzestrzeniał się dalej na północ - w kierunku w którym i magowie zamierzali zmierzać, z jednej strony - oczyszczając ich przedpole, z drugiej zaś - zostawiając ich widocznych jak na dłoni. Tymczasem zapadł głęboki mrok i nawet mimo łuny oraz wyczarowanej przez Ahrimaara kuli światła - widoczność znacząco się pogorszyła. Oddaliwszy się nieco od miejsca, w którym zaczął się pożar - rozbili obóz, w którym po raz pierwszy od rozpoczęcia przygody mogli zregenerować się przed dalszą podróżą.

 

MG nadzorujący: Gerthsper[1061]

Autor wieści: Gerthsper[1061]

Wieść do sesji: Z Magami przez świat

Autor grafiki: TheMinttu