Śpiewniczka

Przeglądano 837 razy

Z Wielkiej Biblioteki Cesarskiej
Dział XXX Potwory i Bestie.
Stronica 64
Gatunek: Śpiewniczka
Rycina


1. Opis wyglądu:
Niezwykle rzadkie, owiane mgłą legend i ludowych opowieści stworzenie. Przypomina wysokiego na blisko dwa metry jelenia o gładkiej i połyskliwej sierści barwy bezksiężycowej nocy, miejscami zdobionej czerwonymi plamami. Na końcu smukłych nóg ma niewielkie kopyta, dzięki którym może poruszać się ze sporą szybkością. W przeciwieństwie do innych kopytnych, głowa znajdująca się na szczycie szyi z długimi, falującymi na wietrze włosami, przechodzącymi w pewnym momencie w żółte pióra, ma humanoidalne oblicze. Wąski nos, bystre oczy i zdające się mieścić rozumny umysł czoło, przypomina te jakie mają młode ludzkie lub elfie kobiety. Porusza się płynnie i z wielką gracją, wydając z siebie ciche lecz dobrze słyszalne dźwięki, przywodzące na myśl nucenie jakiejś melodii.

2. Występowanie i zwyczaje:
Widywane są czasami w najgęstszych lasach, gdy przechadzając się powoli, szukają czegoś uważnie. Nieznane są ich obyczaje ani pokarm, nigdy nie widziano śpiewniczki jedzącej, co najwyżej gaszącą pragnienie w strumieniu. Przekonano się, że częściej można ich obecność usłyszeć niż zobaczyć: jeżeli w środku nocy w lesie tak gęstym, że obijać się będziesz co chwila o ścianę drzew, usłyszysz przyjemną melodię nuconą przez żeński głos, możesz być niemal pewnym, że to albo jakaś szalona kobieta przechadza się w tak niebezpiecznym miejscu, albo masz szczęście słyszeć jeden z najrzadszych cudów natury. Lecz strzeż się, mimo niewinnego wyglądu, stworzenia (zwłaszcza niespokojne) potrafią być śmiertelnie niebezpieczne. Jeżeli swymi wyostrzonymi zmysłami wychwyci coś co uzna za zagrożenie, milknie i stroszy pióra na szczycie swej głowy. Czasami zaczyna przeciągle syczeć bądź tupać, odstraszając intruza. Gdy to nie poskutkuje, wtedy nagle zaatakuje, niczym Destrachan, potężnym krótkim wrzaskiem powodującym u nieprzyjaciół straszliwy ból a nawet śmierć. Nie podchodzi do ofiary, oddala się i ginie w leśnych gęstwinach. Z niezrozumiałych powodów krzyk śpiewniczki nie krzywdzi istot postronnych, jakby stworzenie potrafiło wybrać cel swego ataku i zaatakować wąskim strumieniem czystego dźwięku. Dźwiękowy fala jest najwyraźniej dostosowywana do konkretnego wroga. Mimo ludzkiej twarzy nie jest to istota rozumna, nie potrafi mówić i nie prowadzi życia bardziej cywilizowanego niż inne zwierzęta, chociaż zdaje się być stosunkowo bystra. Jej stosunek do innych istot można określić jako ostrożną ciekawość: jeżeli widzi stworzenie (inteligentne), którego nie zna, będzie je uważnie obserwować, aż się oddali, bądź sama się nim znudzi. Nie znamy zbyt wiele przypadków upolowania śpiewniczki, a te które zostały udokumentowane często mają mizerną wiarygodność. Nie wiadomo również czy w ich ciałach znajdują się jakiekolwiek przydatne substancje cenne dla alchemików czy magów. Zagadką jest również ich pochodzenie, możliwe są wyłącznie spekulacje na podstawie zniekształconych przez lata powtarzania legend i niepewnych przekazów naocznych świadków. Mawia się, iż są dziełem szalonego maga bądź czymś w rodzaju strażników najdzikszych ostępów. Choć zdarzają się głosy twierdzące, że są dzikimi potworami wabiącymi niewiernych mężczyzn swym śpiewem, by ich pożreć albo po prostu wymysłem bajarzy i pijaczków, którzy wracając z szynku widzą coś niezwykłego w każdym napotkanym stworzeniu. Jedynymi z nielicznych źródeł pisanych o chociaż częściowej wiarygodności mówiącymi o śpiewniczkach są dzienniki bezimiennego osobnika, który dokumentował wyprawę łowiecką barbarzyńskiego wodza Jorglera skalnej pięści. W pisanym dość niechlujnie (choć i tak godnym podziwu jest fakt, że którykolwiek z barbarzyńców potrafił pisać) dzienniku opisującego głównie suto zakrapiane uczty i rozboje zgubić można bardzo łatwo właściwy sens owej wyprawy czyli krew śpiewniczki, która według barbarzyńców była jedyną ofiarą zdolną przebłagać ich bogów (powody, dla którego bogowie byli rozgniewani nie są wymienione w księdze). O ile opisy niezwykłych czynów członków kompani i jej wodza można włożyć między bajki, o tyle opisy napotkanych istot pisane są ze sporą dokładnością. Spotkanie z przedstawicielką (przedstawicielem?) tego gatunku zakończyło się według kronikarza sukcesem (pomimo sporych strat własnych). Krew spuszczona do zakorkowanych następnie butelek przekazana została później kapłanom, a skóra zdarta i użyta do uszycia płaszcza dla zwycięskiego wodza. Jednak brak jakichkolwiek osobników obeznanych z magią w drużynie doprowadził do utraty możliwości dokładnego opisania tego stworzenia i odkrycia jego ewentualnej wartości magicznej. Stworzenie to jest także kluczowym elementem dzienników czarodzieja o imieniu Bergalius, który widział w tych zwierzęco-ludzkich istotach odpowiedź na pytanie o pochodzenie ludzkości. Jednak miesięczny pobyt w gęstym lesie w towarzystwie zatrudnionych myśliwych i najemników źle wpływał na przyzwyczajonego do luksusów maga. Ostatecznie jego wyprawa zakończyła się fiaskiem i powrotem do domu z pustymi rękami i sakiewką. Poza księgą Jorglera nie ma zbyt wielu potwierdzonych przypadków zabicia śpiewniczki. Powody tego są dość liczne. Otóż zwierzę, którego nawet istnienie jest niepewne, nie jest zbyt dobrym obiektem polowań, zwłaszcza że zamieszkuje tylko najgęstsze i najstarsze części lasów. Wyprawa w takie rejony jest kosztowna i długotrwała (samotnie w takie rejony wybierałby się wyłącznie skończony szaleniec). Brak udowodnionych zastosowań części ciał tych istot jest kolejnym powodem: nikt przy zdrowych zmysłach nie poświęci majątku dla bardzo wątpliwego zysku z odkrycia ewentualnych składników pochodzących ze stworzenia, którego może nawet nie spotkać po raz kolejny.

Autor: Caded

Wróć do strony głównej