Łajniarz

Przeglądano 1048 razy

Z Wielkiej Biblioteki Cesarskiej
Dział XXX Potwory i Bestie.
Stronica 49
Gatunek:Łajniarz
Rycina


1. Opis wyglądu:
Wyjątkowo ohydna poczwara zamieszkująca nie mniej odrażające miejsca. Składa się z bulwiastego rozlazłego tułowia, z którego wyrasta kilka obślizgłych macek. Ich długość może osiągać nawet dwa metry i są jedyną częścią cielska monstrum z jaką poszukiwacz przygód może się zetknąć. Reszta monstrum ukryta głęboko pod ziemią. Razem z mackami wysoka nawet na cztery metry (z czego ponad połowa znajduje się stale pod powierzchnią ziemi), a jej rozciągliwa paszcza, znajdująca się na szczycie stożkowatego ciała, potrafi połknąć w całości nawet konia! Bestia posiada też korzenie, które utrudniają jej wydobycie i pozwalają na czerpanie dodatkowych składników z gleby. Zamieszkuje nieczynne latryny i wychodki. Wydawać by się mogło, że taki stwór to jakiś ponury żart, opowiadany przy kielichu wina dla postraszenia naiwnych bywalców jakiegoś przybytku, jednak jest on jak najbardziej realny i na dodatek niebezpieczny.

2. Występowanie i zwyczaje:
Niepewne jest pochodzenie łajniarzy. Zdaje się, że nie powstały naturalnie wraz ze sferrum, gdyż nie przetrwałyby w tych pradawnych czasach przed pojawieniem się toalet. Bardziej prawdopodobne jest, że są wynikiem działalności jakiegoś nad wyraz nienawidzącego całej ludzkości szalonego maga, bądź wyjątkowo nieudanym eksperymentem.
Bestia zaczyna swój żywot jako larwa nie przypominająca niemal w niczym postaci dorosłej. Jest robakowatym stworzeniem, podobnym do wyjątkowo tłustej dżdżownicy. W tej postaci wpełza nocą do sławojki i przez nawet wiele lat żeruje w dole z łajnem. I chociaż w tej formie jest jeszcze nieszkodliwa, wkrótce zacznie rosnąć. Gdy osiągnie odpowiednie wymiary, zacznie się zmieniać: tułów zacznie przypominać worek mięsa, z pyska zaczynają wyrastać ostre zęby i pojawiają się potężne macki. Gdy wszystko jest gotowe, bestia wypuszcza na wolność pierwszą partię swego potomstwa. Nocą jedna po drugiej wypełzają z wychodka, tak jak ona przed laty, tłuste robacze kształty i śpieszą w losowych kierunkach w poszukiwaniu siedzib. Większość z nich zostanie zabita przez dzikie zwierzęta lub ludzi, którzy zdają sobie sprawę, z jak odrażającą poczwarą mają do czynienia. Nieliczne docierają do celu swych wędrówek, przedłużając żywot gatunku. Po pierwszym, bezpłciowym rozrodzie, potwór jest na tyle duży i głodny, że odchody nie zaspokajają już jego apetytu. Zaczyna pożądać ludzkiego mięsa. Zupełnie niespodziewanie zaatakuje kogoś, kto będzie próbował załatwić swoje potrzeby w sławojce: złapie go mackami i zaciągnie z olbrzymią siłą do zębatej gardzieli, gdzie zmiażdży i zdusi potężnymi mięśniami workowatego cielska. W czasie gdy będzie trawić swą ofiarę, okaże spokój i jeżeli nie zostanie wykryte, będzie co jakiś czas zabierać jakiegoś odwiedzającego. Gdy wreszcie zaginięcia zwrócą czyjąś uwagę, wychodek zostanie najpewniej podpalony, by wypłoszyć potwora. Ten silnymi uderzeniami wielkich macek rozrzuci płonące drewno z dala od siebie. Walka z łajniarzem nie należy do łatwych: bestia mimo iż nie może ruszyć się z otworu ani na krok, jest również przez niego osłaniane, a ktokolwiek odważyłby się podejść do niego, by zadać cios, zostanie zaatakowany jego mackami, nim zdołałby mu zagrozić. Jeżeli na legowisko potwór wybierze sobie okolice tawerny bądź domu kupca czy bogatego chłopa, ten nie szczędząc złota wynajmie jakiegoś zdolnego zabójcę potworów, aby szkaradę unicestwił. Biedota może ogrodzić teren płotem i załatwiać swe potrzeby w wychodku zbudowanym w innym miejscu, narażając się na atak kolejnego łajniarza. Taki potwór w ruinach opuszczonego wychodka porośniętego roślinnością zwykle zaczyna polować na dzikie zwierzęta przechodzące w pobliżu terenu, który ludzie starają się omijać. Najskuteczniejszą metodą na walkę z tym utrapieniem jest niewątpliwie częsta konserwacja i oczyszczanie dołów sławojek i zabijanie bestii, gdy są jeszcze młode.

Autor: Caded

Wróć do strony głównej