Poszukiwany, poszukiwana!

2020-08-07 13:23:44

4242 odnaleziony!

Z odległości dało się usłyszeć jakiś głos mężczyzny przedzierający się przez ulice. Co dziwniejsze głos ten słychać coraz lepiej, natomiast nikogo nie było widać.

-Znaaalazłem!- W momencie, w którym głos staje się na tyle donośny, aby nazwać go krzykiem spomiędzy tłumu różnych istot, przechadzających się ulicą, wypada krasnolud cały zasapany. Stojąc w drzwiach, zwraca się do ochroniarza stojącego przy nich, by zaprowadził go do redakcji.

-Ja do Pani Redaktor - Kiedy ochroniarz wpuścił krasnoluda ten już spokojniejszym krokiem, lecz nadal sapiąc wszedł do biura kłaniając się nisko.

- Witam zacna Pani.

- Witam, witam... - Zaskoczona redaktorka porzuciła przeglądane przez siebie papierzyska i wskazała ręką siedzisko naprzeciw siebie.

- Proszę spocząć, uspokoić się i powiedzieć w jakiej sprawie pan przychodzi. -Zerknęła jeszcze na chłopaka, który wpuścił krasnoluda do gabinetu.

- Może wody...?

Starając się ukryć zmęczenie spoglądnął na nią, po czym z lekkim onieśmieleniem odrzekł

- Jak by Pani była łaskawa to troszku gorzałki na uspokojenie byłoby bardzo miłe- Starają się zachowywać jak gdyby nic się nie stało wgramolił się na krzesło, po czym biorąc głęboki wdech wypuścił powietrze ze świstem.

- Ekhm... -Spojrzała raz jeszcze na ochroniarza, ten zrozumiał, iż chce zostać sam na sam z krasnoludem, zamknął więc drzwi. Colettea odczekała aż kroki ucichną i z szuflady wyciągnęła piersiówkę i szklanicę małą.

- W celach zdrowotnych...- Oznajmiła, coby nie wyszła na alkoholiczkę, pokątnie popijając księżycówkę.

- Co pana sprowadza? - Spytała, polewając mężczyźnie.

Może i był spragniony, ale uwadze jego nie uszło, że kobieta posiada alkohol schowany w szufladzie. Noo nooo musi, to być zacna niewiasta, skoro wie, że nie ma nic lepszego do pisania prozy życia jak kilka głębszych.

Słysząc pytanie ze strony kobiety podniósł wzrok, który wcześniej błądził między jej dłonią, a nalewanym trunkiem

- Otóż chciał bym poinformować, iż znalazłem mężczyznę, którego szukacie, czy zwracam się do odpowiedniej osoby?

Odstawiła buteleczkę i splotła palce obu rąk, by złożyć nań podbródek. Nie odpowiedziała od razu, pozwoliła sobie na baczne przyglądanie się jegomościowi. Trudno jest o wiarygodnego informatora w dzisiejszych czasach, dlatego była ostrożna.

-Oczywiście, zapewniamy pełną dyskrecję. Współpracujemy z organami ścigania, dlatego powinien pan się dobrze zastanowić nad tym, co zamierza pan powiedzieć.

Czekał i czekał i na szczęście w końcu się doczekał. Naczynie z jak się domyślał zacnym trunkiem zostało nalane i w końcu mógł ostrożnie wziąć je w swoje dłonie. Upiwszy łyk z naczynia odstawił je, po czym rozsiadając się wygodnie złączył palce na kształt piramidki, a sam zaczął również wpatrywać się w kobietę.,

- Cóż w zupełności Panią rozumiem, tak się jednak składa, że mieszkam już chwilę w mieście i z racji wykonywanego zawodu mam dość dużo przysług u różnych istot, tak więc dość szybko zdobywam informacje, których potrzebuje i zapewniam, są one sprawdzone.

Zamiesiła na nim wzrok, a odcień bławatków błyskał spod woalu rzęs. W końcu chwyciła czysty arkusz papieru i zanurzyła gęśle pióro w kałamarzu, zaczynając pisać. Robiła to automatycznie, nie musząc wpatrywać się w papier i pilnować swych sprawnych palców.

- Pan pozwoli, będę notować. Proszę kontynuować.

Upijając jeszcze jeden łyk trunku, którym został poczęstowany odchrząknął i począł mówić co wiedział

- W zasadzie nie ma co dużo gadać. Jakiś czas temu sprowadził się do dzielnicy obok człowiek płci męskiej. Z tego co zdążyłem się wypytać chciał zostać kowalem. Wiadomo jak to jest, wystarczy, że ktoś nowy chce wbić się do naszego interesu od razu zostajemy o tym poinformowany. Ostatecznie za coś tym ludziom płacimy - Odchrząknął, bo zorientował się, że zaczyna schodzić z tematu

- Tak więc, jak już mówiłem - jakiś czas temu pojawił się u nas jakiś człowiek chwalący się, że chce zostać kowalem. Cóż, długo nie pozostał, bo jak się okazało później nie płacił w ogóle czynszu, więc został wyrzucony przez właściciela, ale z tego co udało mi się dowiedzieć mieszkał w dzielnicy obok rzemieślniczej pod numerem 4242.

Czy potrzebuje Pani jeszcze jakichś informacji?

Wyłuskała najważniejsze fragmenty rozmowy, skrupulatnie zapisując je na papierze.

- To wystarczy, dziękuję. Jeżeli wszystko się potwierdzi, zapewne nagroda pana nie ominie. Dziękuję za współpracę. - Uśmiechnęła się do krasnoluda szczerze, życzliwie.

- Może jeszcze jeden, na druga nogę?

Na pradawne bóstwa, toż tutaj jest lepiej niż w karczmie! Nie dość, że siedzisz sobie wygodnie, to jeszcze Cię poją alkoholem. Hmm, gdyby ta kobieta nie była człowiekiem tylko krasnoludem, to chyba by ją uwiódł. No, ale cóż...

- OO tak tak bardzo proszę.

Kolejna odsłona, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?  

Autor nieznany

 

 

Wróć do strony głównej