Artystyczni bezbożnicy!

2020-08-07 19:43:21

Ludzkie ciało posiada w sobie naturalne piękno, czy to więc grzech pokazywać je w całej okazałości, uwieczniać w wyszukanych pozach na obrazach, szkicach, rzeźbach? A może to objaw zdegenerowania a modelki winny być uważane za bezpruderyjne prowokatorki? Czczenie boskiego tworu poprzez sztukę budzi dwie dość skrajne reakcje u ludzi, niezależnie od pokolenia, stanu zamożności czy płci. Śmieszny jest jednak fakt, iż więcej kontrowersji wywołują kobiece wdzięki niżeli męskie atuty fizyczne. A może kobiecie nie wypada pokazywać się w negliżu?

 

 

Znany mi jest pewien jegomość, który swoje kazirodcze popędy ograniczył do zażywania cielesnych przyjemności przed półnagą siostrą, uwiecznioną na płótnie. Czy ten występek winien być karany? Wszak jedynie w myślach spółkował z własną siostrą. Inny posiadał pełnopostaciowy portret swej żony w dwóch różnych wersjach... oficjalnej, w purpurowej sukni na szezlongu i dla wybranych, całkowicie nagiej. Przypadkiem, będąc na rauszu pochwalił się swym kolegom od brydża, z kim przyszło mu dzielić się alkową. Jak łatwo się domyśleć, gdy wszystko się wydało, to ów mąż zmuszony był już sypiać w osobnym łożu. 

Czyżby rozkosz, która kryje się w zakolu ud, w krągłościach piersi nie pozwalała interpretować obrazów pod względem piękna Matki Natury, tylko czyni modelki obiektami pożądania? A co z artystami? Oni też mogą być uważani za degeneratów, wszeteczników uwieczniających panny lekkich obyczajów? Czyżby robili to nie tylko dla pieniędzy i rozwoju własnego talentu, ale także bezkarnego wpatrywania się w nagie ciało ludzkie? Zdarzali się kaznodzieje, którzy domagali się srogich kar dla malarzy, co zechcieli zgłębiać tajniki ludzkiego ciała na płótnie sadząc że:

"Obrazy wszeteczne jad i powietrze puszczają przez oczy do duszy; czego pokusa nie dowiedzie, tego dokaże malowanie! (...) artyści tak dalece wstydu zapominają, że wiele z sobą oczu do tegoż niewstydu zaciągają."

Byli tacy, co drżeli na same słowa kapłanów i wyzbywali się kompromitujących kolekcji. Jedni palili, demonstrowali prawość i pogardę dla plugawych malowideł. Inni znosili do piwnicy, gdzie płótna niszczały, blakły i obrastały w sieć pajęczyn i kurz. Jak ciasny musi być umysł sadzący, iż akt ludzki tworzony jest tylko po to, by pod pretekstem sztuki uprawiać nierząd? Każde pociągnięcie pędzla pozbawia wulgarności kobietę w negliżu, czyniąc zeń iście niebiańską istotę. Pragnienie obcowania z pięknem natury, siłowaniem się z jej talentem na kartkach papieru, to jedyna idea, która przyświeca artyście. 

 Autor nieznany

Wróć do strony głównej