Zamtuz Czerwone Alkowy - wywiad z Canirą

2020-08-07 04:28:58

Zacznijmy może od początku. Skąd wziął się u Pani pomysł na otwarcie Zamtuzu?

Canira: Pomysł ten przyszedł mi do głowy, gdy zobaczyłam, w jakich warunkach pracują dziewczęta w slumsach. Wiem, że jest wiele burdeli i nasza praca odbywa się w różnych miejscach, ale gdy uzbierałam odpowiednią ilość oszczędności to postanowiłam stworzyć zamtuz z prawdziwego zdarzenia. Taki inny, gdzie nie będzie brudu, smrodu, zapijaczonych mord. Na pewno nie miałam zamiaru pracować na ulicy do końca życia.

Zamtuz zyskuje na popularności i przyciąga uwagę. Jest też obiektem rozmów wielu mieszkańców Fallath i nie zawsze mówią o nim dobrze. Jak radzicie sobie z negatywnymi opiniami? Stwarza to wiele problemów? Ochrona musi mieć sporo roboty z odganianiem zazdrosnych żon.

Canira: O to nam chodzi. By Czerwone Alkowy były popularne i na językach wszystkich. Oczywiście, miałam wraz z współzałożycielką świadomość, że będą i negatywne opinie. I to głównie ze strony właśnie pań. Nasza praca wzbudza wiele kontrowersji, ale jest to jeden z najstarszych zawodów świata i czyjeś gadanie tego nie zmieni. Zamtuz jest po to, by zaspokajać potrzeby mężczyzn, w szczególności tych samotnych, nieżonatych. A jeśli w naszych komnatach trafiają się panowie, co mają partnerki czy żony zobowiązani jesteśmy do pełnej dyskrecji. Nie wnikamy w sprawy małżeńskie. Zazdrosne żony, jeśli się dowiedziały o schadzkach mężów to ich sprawa. Trzeba mężów bardziej pilnować albo dawać w łożnicy, to, czego oczekują. Ochrona czuwa przede wszystkim nad bezpieczeństwem dziewcząt, by właśnie nikt z personelu nie ucierpiał.

Bardzo dba Pani o swój personel. Czym różnią się usługi oferowane przez Zamtuz od tych, które mogą zaproponować kobiety pracujące na ulicy? Panowie powinni wiedzieć, czym ryzykują i dlaczego lepiej zaglądać do bardziej luksusowych miejsc, zamiast zadowalać się prostytutkami spotykanymi na ulicy.

Canira: Droga Pani, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, jakość usług i personel musi być na najwyższym możliwym poziomie. A nasze usługi znacznie różnią się od tych, które mają miejsce na ulicach Azeloth. Mamy bardzo bogatą ofertę, każdy znajdzie tu coś dla siebie, od prawiczka, co ma mieć swoją pierwszą inicjację skończywszy na najwybredniejszych klientach. Mamy w ofercie, pozwoli Pani, że wymienię je zgodnie za cennikiem:

 

 

- masaż erotyczny

- taniec publiczny na scenie w centrum głównej sali

- prywatny pokaz (sam taniec, aczkolwiek w mniejszej sali, dla zamkniętej grupy klientów/lub samego klienta)

- tzw. szybki numerek (rozumie się samo przez siebie)

- tzw. szybkie rozładowanie (rączka lub usta)

- taniec w pokoju (taniec plus to, co sobie zażyczy klient)

- kąpiel z kurtyzaną (wynajętą na określone godziny)

- kąpiel w towarzystwie pracownic zamtuzu (cena zależna od ilości wynajętych kobiet i od ilości godzin)

- usługa pełen pakiet (korzystanie z pełni walorów zamtuzu do woli)

- usługi kurtyzany (pełen pakiet usług w towarzystwie kurtyzany - klient może korzystać z wszystkich usług zamtuzu bez ograniczeń)

- wynajęcie damy do towarzystwa na czas ważnej uroczystości (na czas jednej nocy/wieczoru - rozmowa, usługi erotyczne po zakończeniu uroczystości już w zamtuzie)

- tygodniowe wynajęcie damy do towarzystwa na terenie miasta Azeloth (obejmuje: wszelkie dozwolone usługi erotyczne wybranej kobiety, pomieszkiwanie z nią w jej pokoju oraz rabat, jeżeli wynajęcie takie miało miejsce po raz czwarty).

Oczywiście najdroższe jest wynajęcie kurtyzany na tydzień. Ceny wahają się w zależności od ilości czasu i zakresu usług. Czasami przychodzą osoby, które tylko chcą towarzystwa, rozmów, zaznać spokoju od obowiązków i problemów, a są i tacy, co mogliby tylko i wyłącznie uprawiać seks godzinami, nie interesuje ich nic innego.

To imponująca oferta. Mieszkańcy Fallathanu często stereotypowo przyjmują, że jedynie mężczyźni lubią zaglądać do burdeli. Co z kobietami? Czy często pojawiają się w Zamtuzie i czy również dla nich znajdą się osoby, które zapewnią im rozrywkę?

Canira: Oferta zamtuzu była rozszerzana stopniowo. Wychodząc na przeciw oczekiwaniom klientów powiększaliśmy ją, dodawaliśmy coraz to nowe propozycje. I nie jest to stała oferta. Często dajemy zniżki albo organizujemy inne atrakcje, by zachęcić klientelę. Owszem, taki panuje stereotyp, że tylko mężczyźni korzystają z usług kurtyzan czy ladacznic ulicznych, ale to błędne myślenie. Jest to temat tabu, ale coraz częściej kobiety stają się frywolne, wyuzdane, odkrywają inną sferę dotychczasowej seksualności. Niektóre chcą doświadczyć czegoś innego, sprawdzić po prostu jak to jest być z kobietą. Czy rozkosz dana przez kobietę jest lepsza czy gorsza niż w wydaniu mężczyzny. Spotkałam się też z przypadkiem, że dziewczyna specjalnie chciała być z kobietą, by uniknąć w ten sposób wymuszonego małżeństwa, nie bacząc na aurę skandalu. Jest naprawdę wiele pobudek, którymi kierują się kobiety. A jeśli chodzi o układ mężczyzna z mężczyzną, to choć istnieje opcja spełnienia i takiej u nas zachcianki, to szczerze przyznaję, że jest to rzadkie zjawisko. Wydaje mi się, że mężczyzn gustujących w mężczyznach się ostro potępia. Natomiast relacja kobieta z kobietą postrzegana jest bardziej jako fanaberia, kaprys.

Dowiedzieliśmy się już sporo o klientach, ich pobudkach i usługach, jakich mogą szukać w Zamtuzie. Zapytam więc teraz z drugiej strony -o pracownice. Dobierane są przypadkowo, a może to Czerwone Alkowy proponują im pracę? Jakie cechy powinna mieć potencjalna prostytutka chcąca dostać się do Zamtuzu?

Canira: Kwestia pracownic wbrew pozorom nie jest taka oczywista i błaha, jakby się to mogło wydawać. Czerwone Alkowy nie są tanim, zwykłym burdelem, który jest przytułkiem dla dziewczyn z ulic. Nie jest tak, że z ulic slumsów "zabieram" i zatrudniam pierwsze lepsze jakie się nawiną pod rękę. Nie. Oczywiście, czasami zdarzają się wyjątki, ale są to indywidualne przypadki, rozpatrywane przeze mnie. Nabór wygląda zazwyczaj tak, że zamieszczam czy to na rynku, czy u znajomych karczmarzy ogłoszenie o zatrudnieniu w zamtuzie. Byłabym wielce rada, gdyby do zamtuzu zgłaszały się same ochotniczki, ale to rzecz jasna niemożliwe. Niektóre kobiety czują do tego powołanie, a zdecydowana większość była do prostytucji świadomie zmuszana albo po prostu same nie widziały innej drogi w życiu i się zdecydowały na handel swym ciałem. Staram się nie dobierać personelu pośród dziewcząt byle jak. Jeśli mają sprostać usługom, które są w ofercie to muszą spełnić wiele warunków. Pierwszy warunek uroda. Nie oszukujmy się. Mężczyźni są przede wszystkim wzrokowcami i liczy się dla nich w pierwszym odruchu wygląd. Jednak pamiętam, że są różne gusta, więc staram się, by w zamtuzie były blondynki, rude, brunetki. Wzrost, waga, koloryt skóry - wszystko się liczy. Musi być różnorodność. Tak samo, jeśli chodzi o różne przedstawicielki ras. Drugi warunek to wiedza i umiejętności zaspokajania potrzeb klientów. Jakie mają doświadczenie, nastawienie do tej pracy. Bo jeśli chodzi tylko o postawę przysłowiowego rozłożenia nóg, to nie ma miejsca dla takich tutaj. Równie dobrze, można to robić na ulicy. W zamtuzie liczy się jakość, pobudzanie wszelkich zmysłów, odpowiednia atmosfera, coś wyjątkowego. Coś, czego brakuje mężczyznom, coś czego nie dadzą zmęczone życiem, obowiązkami, marudne, markotne, wiecznie narzekające na ból głowy kobiety. Pracownice mają stać się mistrzyniami ars amandi. Kurtyzany mają stworzyć więź uzależnienia, by klient przeżywszy w Czerwonych Alkowach ekstazę, wrócił tu jeszcze szybciej niż opuścił zamtuz. *Śmiech* Jest też grupa dziewcząt, która oprócz cielesnych zabaw, szkolona jest do przebywania w towarzystwie. Uczy się sztuki konwersacji, manier, śpiewu, tańca. Są to najdroższe kurtyzany, które wynajmuje się na uczty czy inne spotkania.

Większość kobiet do prostytucji została zmuszona w ten, czy inny sposób. Jednak Pani wypowiada się o tym jak o sztuce i zdaje się, że jest zadowolona ze swojej pracy. Czy czuje się Pani taką prostytutką z powołania? Nigdy nie myślała Pani nad zmianą zawodu?

Canira: Wiem, to może wydawać się szokujące i bulwersujące, takie moje podejście do kwestii kupczenia własnym ciałem, ale dla mnie to jest jak sztuka. Malarz, aktor czy bard wyzwala w nas emocje za pomocą obrazu, słów i gestów czy muzyki. A ja i moje dziewczęta wyzwalamy emocje za pomocą przede wszystkim dotyku. Dodając do tego muzykę, śpiew, taniec nasz pakiet bodźców daje więcej satysfakcji. Nie widzę nic zdrożnego w tym, by dzielić się swoim darem. Sztuka miłości też jest wiedzą, też trzeba wiedzieć jak wywołać największą rozkosz, a nie tylko płytkie zaspokojenie chuci niczym u zwierząt. To potrafi każdy, kto idzie za instynktem. Wyrafinowanych pieszczot, a przede wszystkim umiejętności patrzenia w seksie na drugą osobę, a nie skupianiu się na sobie, pary małżeńskie ćwiczą latami. Tą spontaniczność, którą my ofiarujemy naszym klientom przeżywają tylko zakochane pary. A co z osobami, które nie czują się kochane? Które potrzebują bliskości i spełnienia? My im to dajemy. Uwagę, cielesność, czas i to w doskonałych warunkach. Tak, mogę uczciwie powiedzieć, że czuję się prostytutką z powołania. Choć sam ten wyraz wydaje mi się wulgarny, tak samo jak dziwka. Wolę określenie kurtyzana. Odkąd fizycznie moje ciało dojrzało i odkryłam, że nie potrafię się związać z jednym mężczyzną, przynajmniej nie teraz, nie jestem jeszcze na to gotowa, postanowiłam dawać innym osobom rozkosz. Czyli to, co potrafię najlepiej. Zmienię kiedyś zawód, na pewno. Profesja kurtyzany jest okrutna wobec nas, bo naszym narzędziem pracy jest ciało. Jestem człowiekiem, nie mam daru długowieczności, jak na przykład elfki. Czas ma wpływ na naszą urodę. Dlatego nauczyłam się czytać, pisać, rachować, prowadzić zamtuz. W przyszłości może skłonię się ku prowadzeniu sklepu np z kosmetykami czy napiszę książkę. To są odległe plany. Aha i jeszcze coś mi się przypomniało. Widzę po pani oczach, że jest pani Suli. Kto jak kto, ale wy bardziej potraficie zrozumieć tę dzikość, namiętność, która drzemie w każdym z nas, a którą się chce zaspokoić. Jesteście z tego co słyszałam, bardziej tolerancyjni wobec posiadania kochanek i kochanków. Pośród ludzi się to potępia, u was jest czymś normalnym. Ja póki co pełnię oficjalny zawód kochanki, ale nie wykluczam kiedyś odmiany swego losu. Raz mi proponowano wyjście za mąż, ale odmówiłam ślubu. Jeszcze nie pora.

Chyba właśnie dzięki mojej rasie, jestem osobą, która bez zgorszenia może o tym swobodnie rozmawiać. *Śmiech* Chce Pani coś jeszcze przekazać naszym czytelnikom? Zachęcić do odwiedzenia Zamtuzu?

Canira: Właśnie to wyczułam. Nie potępia pani, ani nie ocenia. Taka neutralna postawa to rzadkość. Zamtuz wzbudza wiele skrajnych emocji. Jeśli mogę, to chciałabym w tym miejscu życzyć wiele miłości i to w każdej postaci. W szaleństwie walk, pojedynków, rywalizacji, pogoni za złotem, władzą zapomina się o miłości. A pośpiech nie jest dobrym afrodyzjakiem. Zapraszam do refleksji nad naszymi cielesnymi potrzebami. Im osoba spełniona fizycznie, tym więcej ma sił zmagać się z codziennością życia. Zachęcam do wizyty w azelockim zamtuzie. Nawet, jeśli nie chcemy skorzystać z usług kurtyzan, to zawsze można w doskonałym, pięknym towarzystwie napić się wina, zrelaksować, spróbować znakomitej kuchni czy zobaczyć pokaz tancerek. Serdecznie zapraszam.

Sheva: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę dalszych sukcesów, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej.

Canira: Dziękuję bardzo.

Aiutor tekstu: Famistar

Wróć do strony głównej