Targ Niewolników w Urrthorror

2020-08-07 03:56:14

18 Axumel 4365 rok

Tego dnia, wraz z grupą ludzi na statku kupieckim wypłynąłem z Marlui. Celem mej podróży był Targ Żyć, który po prostu chciałem zwiedzić jako podróżnik. Pogoda dopisywała. Solimus oświetlał wszystko i wszystkich, a nawet czasami zawiał łagodny wiaterek. Sama podróż nie trwała długo. Dzięki temu, że statek płynął z wiatrem, kapitan nie musiał wykorzystywać do tego celu niewolników, którzy siedzieli pod pokładem. Cóż, samej podróży opisywać nie będę, bo szkoda mych kartek w dzienniku, skoro dookoła było samo morze.

 

 

Będąc praktycznie na miejscu, ruszyłem z kupcami na targ niewolników. Było ich może z tuzin, a każdy z nich miał przynajmniej dwóch niewolników na sprzedaż. Szliśmy pod eskortą dziesięciu najemników. Oczywiście mi pomoc nie była potrzebna, bo sam bym sobie poradził w razie jakiegoś niemiłego spotkania. Ale wracając do targu. Już przy samym "wejściu" kręciło się wielu ludzi i nieludzi. W większości były to elfy, drowy no i sami ludzie. Rzadko na swej drodze spotykałem kogoś z rodziny łuskowatych czy futrzastych, nie mówiąc tu już o innych rasach, które w swoim życiu poznałem, a poznałem wiele z nich. Wkraczając coraz głębiej na Targ Żyć, patrząc na tych wszystkich niewolników za kratami, bądź na podestach, przypominały mi się czasy, kiedy to ja byłem jednym z nich. Jednak prywatne sprawy pozostawię dla siebie.

Czasami ciężko było przejść między istotami, które przybywały tu tłumami i licytowały duże ilości niewolników. Niekiedy posłyszeć można było, gdy ktoś wykupywał dwa tuziny zniewolonych. Właśnie to mnie zastanawiało - po co tylu niewolników? Cóż, sądząc po niektórych personach - a raczej ich stylu ubierania - wykupowano ich do niecnych kultów, bądź pracy w jakichś wykopaliskach czy do innych prac fizycznych. Zapewne członkowie pewnej rasistowskiej organizacji, która działała na terenie Fallathanu, mogłaby się bardzo ucieszyć na ten fakt, że właśnie tutaj masowo sprzedawano długouchych. Akurat tak trafiłem, że była to najlepsza okazja, by zaobserwować masową sprzedaż niewolników. Czasami do uszu dochodziły odgłosy uprawiania seksu, a jak już oczy tam spojrzały, głowa sama odwracała się w drugą stronę. Cóż, widzieć masowe orgie? W miejscu... publicznym? Dla moich oczu był to nowy widok. Aż do tego dnia, nie spotkałem się z czymś takim. Gdyby to jeszcze wyglądało normalnie... rasy były mieszane, do tego niezbyt zadbane osoby. Kto wie, może właśnie drogą płciową przekazywali sobie powolną śmierć? Lepiej samemu to zobaczyć, niż czytać to, co widzę ja.

Im bardziej ku centrum targu - tym tłoczniej. Tutaj było gorąco. Nieraz ktoś spocony otarł się o mnie, nawet nie przepraszając. W sumie czego ja mogłem spodziewać w tym miejscu? Chyba jedynie zadowolenia z kupna niewolnika. Oczywiście przypłynąłem tutaj tylko jako podróżnik. Nie miałem zamiaru nikogo kupować, a nieraz zdarzyło się, że jakiś handlarz "żywym towarem" oferował mi kilku zniewolonych za dość przyzwoitą cenę. Ciężko było ich odgonić, póki nie pokazało się odbijającego odblaski słońca, ostrza. Oczywiście maszerowanie z mieczem w dłoni, to również nie był dobry pomysł. Słychać było jak straż wyprowadzała pijanych piratów gdzieś w zaułki i po prostu spuszczała im manto. Patrząc na niektórych niewolników można było stwierdzić, że nadawali się na arenę jako gladiatorzy, choć większość to pewnie wolałaby spędzić cały swój żywot na usługach u jakiegoś lokalnego lorda. Najczęściej moją uwagę przykuwały licytacje jaszczurów, a dokładnie tych ze szczepu Shelaleei i Letaa. Rzadko kiedy spotkać można było Daggony, które zazwyczaj były zakute w żelazne łańcuchy i dla dodatkowej ochrony umieszczone w klatkach. Orkowie również dzielili podobny los, jak jaszczurzy wojownicy. Nie zazdrościłem im tego, bo sam wiem, co znaczy niewola.

Godziny mijały i coraz więcej istot zostawało sprzedawanych i notowanych w księgach przez licytatorów. Zapewne Nadzorca całego tego przedsięwzięcia nieźle na tym wszystkim zarabiał. W końcu należał mu się jakiś procent. Jeśli chodzi o budowle, o których nie wspomniałem na początku, to w sumie nie ma czym się chwalić. Niewielkie budynki, w których siedzieli kupcy i kupujący. Każdy z nich wyglądał tak samo. Czasami trafiały się te większe i można było się domyślić, że były przeznaczone dla handlarzy z dużą ilością sakiewek. Zniewoleni mieli gorzej. Niewielkie przybudówki, do tego zrobione z żelaznych prętów. Pewnie ten kto to wybudował chciał, by przyszli słudzy czuli się jak w więzieniu. I w sumie tak było. Wyrazy niektórych twarzy były godne współczucia, ale mnie to w sumie nie interesowało. Przyjechałem zwiedzać - jeśli to jest dobre słowo - i zapisać kolejne kartki z mojej podróży.

Argus Wszechwidzący

 

Wróć do strony głównej