Na poprawę humoru

2020-08-07 02:55:29

 

Oblicza nauki

 

Hen, daleko, w akademii,

krasnal uczy się alchemii.

Miesza proszki, liście suche,

z płynem, co grozi wybuchem.

A to wszystko tylko po to,

by mieć piwo albo złoto.

 

Tam znajdziecie też pisarza,

co nad prozą się rozmarza.

Uczy się on ortografii,

gdyż „fzhut” zaboleć potrafi.

A to wszystko tylko po to,

by piórem walczyć z ciemnotą.

 

Tam znajdziecie orka nawet,

który wiedzie życie klawe.

Nic nie uczy się na co dzień,

za to z wódką żyje w zgodzie.

A to wszystko tylko po to,

by po szkole być idiotą.

 


 

Wynalazca

 

Nagła była to wizyta.

Stał taki i baby pyta:

„Czy ci trudno mięso kroić?

Tak? Niech pani się nie boi!

Mam wihajster Aurioka,

nie nachlapie krwią do oka!

Tutaj, gdzie guzik różowy,

jabłka obierać gotowy.

On zaś tu, po naciśnięciu,

rozetnie skórę prosięciu.

A jak coś ostrzejsze trzeba,

jest guzik w kolorze nieba.

Pani wciśnie, on kompletnie,

wręcz płytową zbroję przetnie!

To najnowsza myśl techniczna

i to wcale nie magiczna.

Cenna jak z jedwabiu szaty,

a chcę tylko trzy dukaty!”

Niewiasta drzwi zatrzasnęła,

w czoło dłonią się pacnęła.

Innowacja? Toć mój boże,

jest coś, co się zowie "noże".

 

Autor: Ghurim [10004]

 


 

Przed egzaminem ustnym w Akademii dwie elfki (wojowniczka i słodka trzpiotka) stoją pod salą wykładową, cholernie się denerwując. Jedna przebiera nogami, druga obgryza paznokcie. Patrzą co jakiś czas na siebie i wojowniczka mówi do trzpiotki:

- Słuchaj, nie denerwuj się tak. Jak coś to wyjdę i powiem Ci wszystkie odpowiedzi.

- Dobra. Będę czekać.

No i wchodzi elfka - wojowniczka, a profesor po około dwóch minutach zaczyna zadawać pytania.

- W którym roku zostało zawarte przymierze pomiędzy Królestwem Careogrodu i Republiką Amarth?

- 4341.

- Kto obchodził urodziny, przy których pomagały m.in organizacje takie jak Teatr Azelocki?

- Cesarz.

- Dlaczego w Fallathanie nie ma gwiazd?

- Tego właściwie jeszcze nikt nie odkrył.

- Dobrze, zdała pani. - Elfka wojowniczka wychodzi i dyktuje wszystkie odpowiedzi trzpiotce. Trzpiotka wchodzi do środka i słodkim głosikiem wita się z profesorem.

- Niech mi pani powie, ile ma pani lat?

- 4341. - Odpowiada trzpiotka z dumą.

Profesor zmarszczył lekko brwi i zadaje drugie pytanie.

- Kto jest twoim ojcem?

- Cesarz! - Trzpiotka z jeszcze większą dumą odpowiada na drugie pytanie.

- Dziewczyno! Czy ty w ogóle masz rozum?

- No cóż... Tego właściwie jeszcze nikt nie odkrył!

 


 

Amarth. Zimno, chłód, zawieja. Śnieg pada tak, że ma się wrażenie jakby twarz właśnie była cięta. Nos staje się czerwony, policzki tak samo. I słychać pukanie do drzwi. Otwiera mężczyzna, owinięty ciepłym swetrem i patrzy na kobietę.

- O, mamusia! Co też mamusi przyszło do głowy, by w taką zawieje do nas przywędrować? Jeszcze mamusia zmarznie i chora będzie. Proszę do domu wracać by mamusia się nie przeziębiła.

 


 

Krasnolud i półork przy wódce chwalili się jakie duże mają przyrodzenie.

Krasnolud mówi:

- Ja mam 30 cm!

Półork na to:

- A na moim 13 ptaszków siada!

Kiedy już dobrze popili Krasnolud mówi:

- Wiesz co? Trochę przesadziłem, mam tak z 25 cm.

Półork na to:

- Ja też skłamałem, temu trzynastemu się nóżka obsuwa.

 


 

Elfie małżeństwo rozmawia po obiedzie i żona mówi do męża.

- Kochanie, smakował ci obiad?

- Tak, bardzo... - Odpowiada mąż z lekkim przekąsem.

- No to dobrze. Tylko resztki jedzenia wrzuć psu do miski.

- Na bogów, a cóż ci pies zawinił?

 


 

Trzy wampiry siedzą przy stoliczku i grają sobie kulturalnie w karty. Nagle wstaje jeden i oznajmił, że musi iść sobie trochę napełnić żołądek. Zanim się obejrzeli pozostali dwaj - ten już wrócił. Całe usta umazane krwią.

- Znacie tą uliczkę na obrzeżach Asylium?

- Tak, tak i co?

- No to tam już nikogo nie ma, wszystko wyssałem.

Drugi stwierdził, że też jest głodny, więc poszedł czym prędzej i wyżarł prawie całą uliczkę po drugiej stronie Asylium.

- A ty gdzieś był?

- A też na obrzeżach, tyle że na zachód stąd.

Trzeci nie mógł wytrzymać, więc jeszcze szybciej pobiegł na polowanie, ale wrócił tak prędko, że ci którzy zostali nie zdążyli nawet kart rozdać. Patrzą na swojego kolegę, który ma całą twarz w krwi.

- Teee! A ty gdzieś był?

- A ja to się wypieprzyłem na schodach.

Autor nieznany

 

Wróć do strony głównej