"Niezbędnik podróżnika", czyli z Isorimem przez świat

2020-08-05 22:17:58

 

 

Każda z tych rzeczy jest ważna, więc ciężko będzie wybrać tę, która winna wylądować na dnie plecaka. Znajdzie się tam rondel, do którego wnętrza można włożyć różne drobiazgi, takie jak dratwa z haczykiem, bandaże, woreczek z ziołami leczniczymi, a także metalowy kubek, czy procę z amunicją. Warto pamiętać, by od strony pleców zapewnić sobie komfort, a żeby metal schowany w plecaku nie obijał nam kości, odizolujmy go zapasowym ubraniem. Podobnie zróbmy z lampą podróżną, lądującą również blisko dna. Świece należy ściśle owinąć grubym papierem lub sztywną skórą, by nie połamały się. Następna warstwa rzeczy powinna zawierać dziennik z laską ołowiu. Nie należy lekceważyć tej z pozoru zbędnej rzeczy. Nawet jeżeli nie ma w nas duszy poety, papierowe strony mogą pomóc nam w rozpaleniu mokrego drewna.

Następnie pakujemy hak z liną w taki sposób, aby buchta zakrywała ostre krawędzie. Cały dotychczasowy pakunek dobrze nakryć kawałkiem skóry. Uchroni to kolejne rzeczy przed zniszczeniem, a sama skóra może być użyta jako przyjemne siedzisko, gdy położy się ją na kamieniu. Zapobiega to złapaniu wilka, a przeziębione korzonki bardzo utrudniają dalsze wojaże.

Na sam szczyt kładziemy rzeczy najbardziej przydatne. Zalicza się do nich krzesiwo i hubkę, bukłak z wodą i zapas żywności. Należy jednak pamiętać, by hubka zawsze była sucha. Tak wrażliwy asortyment powinno trzymać się w skórzanej sakiewce, dobrze natartej tłuszczem, gdyż to zapewnia wodoodporność. Żywność podróżnego powinna wykazywać dużą trwałość, a więc najlepiej sprawdzają się suchary oraz suszone lub wędzone i posolone mięso. Resztę pokarmu powinna zapewnić nam natura.

Na sam szczyt plecaka przytoczyć należy zwinięte w rulon cienki sennik i koc. Dobrze by było, aby sennik był dość sporą, złożoną płachtą, natartą od wewnątrz tłuszczem. W razie naprawdę kiepskich warunków pogodowych, przeniesiona przez rozpiętą linę, stworzy prowizoryczny namiot.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o noszony przez nas samych bagaż, aczkolwiek do boku plecaka przywiązać można kołczan, a łuk do jego tyłu, lecz w taki sposób, aby nie utrudniał on jazdy konnej, czyli pod skosem.

Skoro już o koniach mowa, to należy pamiętać, aby uzbrojenie takie, jak miecz czy trochę krótszy puginał, zawsze trzymać w pochwie, która przywiązuje do siodła. Zapobieży to okaleczeniu wierzchowca, a nam samym zapewni spokój ducha, że w przyszłości nie będziemy cienko śpiewać, jeżeli wiecie co mam na myśli. Podróżując konno można również zaopatrzyć się w dłuższą i grubszą linę, którą razem z dodatkowym zapasem żywności przywiązuje się do siodła. Nie należy jednak przesadzać z nadmiernym ciężarem, aby rączy ogier zbyt szybko nie stał się emerytowaną chabetą. To jest żywe stworzenie i także ma swoje siły, a im szybciej ich braknie, tym dłużej będziemy podróżować.

Ostatnią kwestią godną poruszenia jest to, co bierzemy na siebie. Wszyscy ci, których zmysł estetyczny jest wygórowany, powinni po prostu zostać w domu. Zwiewne i kunsztowne wdzianka powinno zastąpić się dobrej jakości, szytym na miarę skórzanym kaftanem, który zapewni ciepło, ochronę przed deszczem i zwiększy wygodę podróży. To samo tyczy się obuwia, na które nie warto szczędzić grosza. I tu pojawia się dobra rada dla każdego, aby swój trzos trzymał w najbliższym sobie ubraniu i nie w jednym miejscu. Kieszeni jest wiele i warto pieniądze porozkładać, aby w razie czego, nie stracić wszystkiego. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest również nałożenie skórzanego pasa, do którego można przytroczyć nóż, a do przywiązanych doń sakiewek można schować różne drobiazgi.

Nie w każdą podróż dane nam będzie wybrać się z wozem, który podźwignie nasze ładunki, z koniem, który uniesie ciężar naszego ciała lub wynajętymi tragarzami, gdyż często, z racji profilu wykonywanego zadania, nie są oni zbyt mile widziani.

Skupmy się więc na tym, aby zabrać wszystko, co nam potrzeba i aby nasz przyjaciel, co wozi nas na swym grzbiecie, nie nabawił się przepukliny od dźwigania połowy naszego domu. W dawnych czasach mędrcy hobbiccy rozpatrywali trzy przełomowe zagadnienia. Były to: rośnięcie w strugach ciepłego, letniego deszczu, bagaż podręczny noszony na plecach oraz zawartość owego, która pozwala na przeżycie w ciężkich warunkach. Rozpatrzmy tylko dwa ostatnie punkty, gdyż co do pierwszego się mylili, bo nadal pozostali mali.

Na zawartość plecaka, naszego ekwipunku, powinny składać się następujące rzeczy: cienki sennik, koc, zapasowe ubranie, skórzany bukłak, piersiówka, krzesiwo i hubka, dziennik, laska ołowiu, mocna lina z hakiem, luneta, proca z zapasem amunicji, lampa podróżna, zapas świec, proste bandaże, zioła lecznicze, dratwa z haczykiem oraz rondel i kubek.

Ilość rzeczy wydaje się zastraszająco duża, lecz odpowiedni sposób pakowania zapewni, że bagaż podróżny stanie się poręczny, choć niekoniecznie lekki.Tak przygotowany podróżnik może ruszyć podbijać świat, lecz niech nie spodziewa się, że z takim wyposażeniem gotowy jest na wojnę. Ciężkie metalowe pancerze powinno przewozić się na wozach, bo żaden koń nie wytrzyma więcej niż jeden dzień. Weźcie sobie do serca te rady, a wojaże staną się przyjemne i niczego wam nie zabraknie.

Isorim

Wróć do strony głównej