Wywiad z organizatorami Festynu Zimowego w Azeloth

2020-08-05 16:42:24

Festyn Zimowy!

Ach, cóż to było za wydarzenie! Ileż się podczas Festynu działo! Rzeczy miłe, zaskakujące, piorunujące, magiczne!

Od jak dawna żadne wydarzenia w znanym nam świecie nie spotkały się z tak żywiołowym przyjęciem? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że ród D`Paole wraz z wiernymi, pracowitymi wspólnikami stanął na wysokości zadania.

Redakcja uznała, że o wiele ciekawszą lekturą dla naszych czytelników będzie rozmowa z osobami winnymi całego zamieszania, a nie suche spisanie faktów i przekazanie sprawozdania z tego, co się działo. Do rozmowy zaproszono: Carrara D'Paole, Undariell, Lyall, Nandu Skarlatchrę, Kel`Daera, Nydarda Barbatrasa i Calino D`Paole.

Oprócz ciekawostek i wiadomości z pierwszej ręki, rozmówcy wyjawiają nam również kilka sekretów prywatnych, warto przeczytać artykuł do samego końca!

Redakcja: Co lub kto namówił Pana, że finansowanie Festynu Zimowego jest dobrym posunięciem?

Pan Carrar: Wszystko jest efektem zupełnie przypadkowego spotkania w czasie pewnego śledztwa. W trakcie tamtej sprawy, poznałem elfią bardkę, Unndariel. Akurat nie miałem przy sobie ani grosza a ona była na tyle uprzejma, by ugościć mnie posiłkiem i zyskała tym samym moją wdzięczność. Dlatego nie byłem zdziwiony, że akurat do mnie, wraz z młodym bardem Nandu i czarodziejką Lyall przyszła w sprawie sponsoringu Festynu Zimowego. Uznałem, że to świetny pomysł, który wpłynie na postrzeganie rodu D`Paole przez mieszkańców Azeloth i nie tylko, bowiem zaplanowaliśmy przedsięwzięcie z dużym rozmachem i mam nadzieję, że wieść o nim dotrze do wielu zakątków Cesarstwa. Tym bardziej, że jako ród staramy się nie tylko dawać ludziom pracę ale brać czynny udział w wydarzeniach kulturalnych i rozwoju miasta. Z resztą panna Undariel, lepiej to wyjaśni. Jej umiejętności i zaangażowanie sprawiły, że została attache rodu D'Paole i może mówić w naszym imieniu. Ja zająłem się tylko skromnym doglądaniem całości i bez ludzi, którzy pomagali w tym przedsięwzięciu, nic bym nie zdziałał.

Redakcja: Czy planuje Pan pomoc w organizacji kolejnego Festynu?

Pan Carrar: Oczywiście. Aktualnie ród jest zainteresowany wsparciem dla Domu Dziecka a w najbliższym czasie zorganizowany zostanie bal maskowy. Myślę, że to zaledwie początek ponieważ zamierzamy wspierać lokalnych artystów oraz wszelkie projekty, które znajdą w naszych oczach uznanie.

Pytamy więc Panią Unndariell.

Redakcja: Skąd wziął się pomysł na Festyn Zimowy?

Pani Unndariell: Na pomysł Festynu wpadłam wraz z grupą bardów podczas wieczorku muzycznego w pewnym lokalu cieszącym się powszechnym szacunkiem. Podczas sprawdzania swych umiejętności wokalnych, intelektualnych oraz muzycznych postanowiliśmy połączyć swe siły i zagrać razem koncert. Niestety nie szykowało się żadne odpowiednie wydarzenie, na którym moglibyśmy się pokazać, dlatego postanowiłam zwrócić się o mecenat do Lorda D’Paole. Podczas swych podróży zetknęłam się z przedstawicielami owej rodziny kilkukrotnie i zawsze wyrażam się o nich z szacunkiem, który należny jest ich pozycji i szlachetnemu urodzeniu.

Redakcja: Jaki moment podczas Festynu okazał się najbardziej emocjonujący?

Pani Unndariell: Dla mnie osobiście najbardziej emocjonującym punktem programu był nasz występ. Co prawda każde z nas ma wielkie doświadczenie muzyczne, ale żadne nie grało na tak wielką skalę. Niewątpliwym plusem całej sprawy jest ilość zleceń, jakie teraz posypały się w naszą stronę. Nie wiem, czy wyrobimy z wszystkimi chętnymi, wygląda na to, że modne jest, byśmy występowali na każdym przyjęciu. Inaczej wydarzenie się po prostu nie liczy.

 

image

 

A co z soczystymi szczegółami? Proszę bardzo!

Redakcja: Jaki moment w przygotowaniach okazał się najbardziej emocjonujący?

Pani Lyall: Emocjonujący? Zapewne stworzenie pokazu iluzji, i reakcja obecnych gości na niego. No i nie zapominajmy o historycznym pocałunku z Carrarem! *śmiech*

Redakcja: Proszę opowiedzieć czytelnikom o wrażeniach z Festynu.

Pani Lyall: Uważam, ze takie imprezy na otwartym powietrzu powinny być organizowane raz na jakiś czas. Można wyjść ze ścian karczmy, odetchnąć świeżym powietrzem i inaczej niż zwykle spędzić czas. Cudowny!

Nie tylko dorośli ciałem, ale i dorośli artyzmem znaleźli się w obsadzie i pomagali w zabawieniu wszystkich widzów. By poznać reakcję ciut młodszych współpracowników rodu D`Paole, spytaliśmy o zdanie barda Nandu.

Redakcja: Jak to się stało, że Pan, jako tak młody artysta znalazł się w obsadzie tak poważnego wydarzenia jak Festyn Zimowy?

Pan Nandu: Ja wcale nie jestem mał... Aha, młody. Przepraszam. Przecież to, że młody, to absolutnie niczemu nie przeszkadza, Ulior o Głosie Ze Strumienia śpiewał Jeziornej Pani jak miał ledwie 13 lat, a ja jestem TOTALNIE od niego starszy i jakby mnie Jeziorna Pani poprosiła, to bym jej śpiewał ballady przez tydzień bez przerwy, a nie tylko trzy dni jak on. Zresztą my zawsze gramy razem, a Festyn to był pierwszy oficjalny występ całego zespołu. Bo wtedy, jak się zebraliśmy wszyscy pod Plugawym Karłem i założyliśmy zespół, to właśnie wymyśliliśmy ten koncert, żeby razem zagrać. Zresztą wyszedł przecież niemożebnie hucnie, prawda? Słyszała pani jak totalnie dobrze się razem zgrywamy? Jakby mnie Cesarz usłyszał w tej kompanii, to już na pewno by mnie wziął na dwór za minstrela. W sumie to straszna szkoda, że go nie było wtedy, pewnie musi okropnie żałować. 

Redakcja: Proszę podać czytelnikom chcącym iść Pana śladami trzy najważniejsze rady dla początkujących artystów.

Pan Nandu: No... mnie to tylko Morszczyn trochę uczył, ale to dawno, a on mówił, że przede wszystkim to trzeba ćwiczyć palce i szanować opowieści. Jak się nie darzy estymą - sztubne słowo, prawda? Ostatnio wyczytałem w tej powieści pod tytułem "Latawica na wietrze", co to mi Kel'Daer dał - każdej najmniejszej i najkrótszej opowieści, to się nigdy nie ułoży do niej ani odpowiednich słów, ani właściwej jej melodii. Pani Jarmilien też mówi, że nie wolno pić alkoholu, bo od tego głos się psuje, ale i Kel'Daer, i Unn, i Lothald totalnie ciągle piją jakieś alkohole, a czasami to nawet po trzy butelki księżycówki przez wieczór, a jakoś im się nie popsuły te głosy, więc nie wiem jak to w końcu jest. Kiedyś sprawdzę, bo na razie to mi nie wolno, chociaż to jest strasznie niesprawiedliwe.

Podczas Festynu Zimowego, jedną z atrakcji był pokaz magiczny, którego przygotowaniem i przeprowadzeniem zajęli się Pan Calino D`Paole i Pan Nydard Barbatras.

Redakcja: Czy podczas przeprowadzania pokazów magicznych, takich, jak na Festynie Zimowym, istnieje możliwość, by doszło do groźnego wypadku? A jeśli tak, jak Panowie zabezpieczają się przed takimi wydarzeniami?

Pan Nydard: Cóż, właściwe to zawszę istnieje takie zagrożenie, jeśli chodzi o magię. W końcu nie można nad nią w pełni zapanować. Zawszę może coś pójść nie po myśli. Coś się nie udać, lub wymknąć się spod kontroli. Jeśli chodzi o zabezpieczenia, to zawszę powtarzam, że umiejętności i doświadczenie maga jest najlepszym środkiem ostrożności, ale to nie znaczy, że nie innych. Przede wszystkim formuły zaklęć były tak skonstruowane, że gdyby zaszła taka potrzeba w mgnieniu oka ich efekty mogłyby zniknąć. Poza tym magia zastosowana w pokazie, oprócz mojego zaklęcia pozwalającego zniknąć i tego oddziałującego na chmury nad festynem, były w całości iluzją. Choć tego drugiego zaklęcia nie jestem do końca pewien. Więc nawet przy najbardziej kontrowersyjnej, jak sądzę rzeczy w pokazie, czyli iluzji ognia zagrożenie poparzeniem było bliskie zero. Nawet jakby ktoś z widowni dotknął go, nie poczułby nic innego jak przyjemne ciepło.

Redakcja: Na chwilę prosimy o porzucenie skromności i zdradzenie nam tajemnicy, czy poprzez spektakularne pokazy magiczne znaleźli Panowie fanki pośród widowni?

Pan Calino: Jak widać nie oblegają mnie fanki, więc raczej nie. No chyba, że zyskaliśmy ciche wielbicielki, jednak jeszcze żadnego prezentu z liścikiem nie otrzymałem. Poza tym, szybko dałem dyla ze sceny i jakakolwiek fanka nie miałaby okazji mnie spotkać później.

Pan Nydard: Czy znalazły się fanki? Hm... myślę, że bardziej prawdopodobne jest, że wrogowie, lub anty-fanki. Choć zapewne jest to efekt tych pochodni, które pojawiły się w rękach widzów i wywołały spore poruszenie, a przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy sceny. Poza tym słyszałem od kilku bardów, że ich fanki rzucają w nich bielizną, a ja dostałem tylko śnieżką, choć można to zrzucić na temperaturę jaka wtedy panowała i śmiało odpowiedzieć na to pytanie "być może."

Redakcja: Proszę opowiedzieć czytelnikom o wrażeniach panów z Festynu.

Pan Calino: Można powiedzieć, że Festyn Zimowy to świetne wydarzenie, aby oderwać się od codzienności, choć rzemieślnicy mieli wiele pracy, aby się do Festynu przygotować. Jednak uważam, że Festyn był wspaniały, było wiele atrakcji i wyrobów, więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Chciałem podziękować organizatorom za przygotowanie tego wspaniałego Festynu.

Pan Kel`Daer, niezależny i artystyczny duch, przysłał nam odpowiedzi na własne pytania. Z racji uznania dla twórczości, zdecydowaliśmy się zamieścić w tym wydaniu oryginał, oto i on:

- Co sprawiło że stworzyliście tak nietypowy zespół?

Jak to co? Zamiłowanie do muzyki, miłość do sztuki, wizja mnóstwa bogactw, kobiet i używek. Po za tym każde z nas reprezentuje inny styl, każde gra inaczej, więc gdy gramy razem taranujemy konkurencje, niszczymy ją i zmieniamy w popiół, oto właśnie powód dla którego tworzymy najlepszy zespół w całych krainach.

- Jakie macie plany dalej?

Zawojować świat, wyryć swoje imiona złotymi zgłoskami, zawładnąć sercami i umysłami ludności fallathanu, stworzyć legendę! Lub zemrzeć próbując. Festyn to dopiero początek, kamień który poruszył lawinę, można spodziewać się więcej, ale nie będę zagłębiał się w szczegóły.

Najpiękniejszym podsumowaniem tego, co się działo i co z pewnością zapadnie głęboko w pamięć wszystkim, którzy wybrali się na Festyn niech będą słowa barda Nandu i Pani Unndariell:

Pan Nandu: Był totalnie sztubny! I słodycze, i te iluzje co to pani Lyall robiła, i lodowy zamek pani Kyrethe był niesamowity, no i słodycze ze straganów też. A zwłaszcza ten pomysł, że dla osób z organizacji jedzenie i słodycze są za darmo... to zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w takiej hucznej zabawie u tak hojnych państwa. Totalnie popieram.

Pani Unndariell: Z tej perspektywy Festyn wydaje mi się niczym sen. Mnogość ludzi, barw, muzyki, blasku, tego się nie do opisać, to trzeba zobaczyć. Cieszy mnie to, że teraz ludzie zaczepiają nas na ulicy, gratulują udanej imprezy i pytają o to, kiedy planujemy następną.

Autor nieznany

Wróć do strony głównej