Wywiady: Arya i Gotrek

2020-08-05 16:21:34

image

 

Ghurim:Witam! Jestem przedstawicielem Głosu Fallathanu i pragnąłbym zamienić z panią parę słów na temat zwycięstwa w konkursie kulinarnym organizowanym w karczmie "Pod Pijanym Półorkiem". Znajdzie pani chwilkę?

Arya:Tego typu propozycji się nie spodziewałam. Jeżeli jednak czytelników "GF" interesują kulinaria - pozostaję, Panie, do Twojej dyspozycji. W czym mogę pomóc?

Ghurim:Czy może zdradzić pani sekret potrawy, dzięki której wygrała pani konkurs? Niejedna gospodyni zechciałaby móc pochwalić się takim daniem.

Arya:Ależ oczywiście! Paradoksalnie cały urok w tej potrawie tkwi w jej prostocie, doskonałym połączeniu soczystego mięsa z kruchymi pieczarkami. Odpowiedni zestaw ziół i przypraw wydobywa niezwykły smak składników i odkreśla go. Aksamitny sos dopełnia całości. Nie znam mężczyzny, który umiałby się temu daniu oprzeć. Powiem więcej - nie znam mężczyzny, który choćby próbował się opierać.

Ghurim:Ha, zatem widzę odzwierciedlenie powiedzenia "przez żołądek do serca". Czy znalazł się już szczęśliwiec, do którego pani trafiła?

Arya:Sądziłam, że wygrana w konkursie oznacza, że trafiłam co najmniej do kilku "szczęśliwców". Wybacz, Panie. Nie sądzę, by czytelników interesowały moje sprawy sercowe. Pozwól zatem, że Twoje zawoalowane pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Ghurim:Ależ oczywiście! W takim razie może odwróćmy trochę pytanie... Jaką potrawę powinien przyrządzić mężczyzna, by zdobyć serce wybranki? A może lepiej, by wcale nie gotował i zajął się wojaczką?

Arya:Serca wybranki nie zdobywa się lubczykiem, schabowym czy kalafiorem. Myślę, że mężczyzna chcący zdobyć kobietę za pomocą sztuczek kulinarnych jest świadom tego, że istotne jest nie tyle menu, co pasja. Jeśli gotuje z miłością, nawet golonka może się okazać afrodyzjakiem...

Ghurim:Ha, doskonale powiedziane! Tyle, że nie rozumiem użycia słowa "nawet" przy golonce... W każdym razie, przejdźmy dalej. Co pani zdaniem ma największy wpływ na smak i rodzaj potraw przygotowywanych przez kucharza? Doświadczenie, pochodzenie, a może coś innego?

Arya: Składniki, drogi Panie. Czy kucharz ma wieloletnie doświadczenie, czy gotuje drugą w życiu potrawę - kurczak zawsze będzie smakował jak kurczak. Doświadczenie pozwala opanować umiejętność komponowania składników, przypraw, smaków. Wraz z doświadczeniem przychodzi odwaga do kuchennych eksperymentów. Z każdą nową potrawą rodzą się nowe pomysły czy inspiracje. A jednak nie doświadczenie powoduje, że potrawy smakują wyśmienicie. To raczej kwestia doskonałych składników, kompozycji ziół i przypraw. Gotowanie zaczyna się już w czasie zakupów na miejskim targowisku. Świeże, dobrej jakości składniki są tajemnicą sukcesu niemal każdego dania.

Ghurim:Hmm, zatem mamy składniki... I co należy dalej z nimi zrobić, co umieć, o co zadbać, by stworzyć cudo kulinarne? Ma pani jakieś rady dla początkujących kucharek i kuchcików?

Arya:Oczywiście! Całą masę. Gotowanie to szczególny rodzaj magii. Zachęcam więc wszystkich kucharzy, niezależnie od stażu czy doświadczenia, do odnalezienia przyjemności w kucharzeniu. Gorąco namawiam do popuszczenia wodzy fantazji, do eksperymentowania. Do zaufania własnej intuicji i komponowania potraw na miarę własnych możliwości, ale też gustów. Powtórzę raz jeszcze: w gotowaniu najważniejsza jest pasja, radość, przyjemność.

Ghurim:Myślę, że tym o to podsumowaniem możemy zakończyć wywiad. Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dalszych sukcesów! 

Arya:Również dziękuję. Niech i mnie wolno będzie pogratulować Panu sukcesu w konkursie na Mistera Karczmy. Jestem przekonana, że w obecności tak znamienitej persony każda kobieta czuje się damą.

 

 

Ghurim:Witam, szanownego brata Krasnoluda! Doszły mnie słuchy, że wygrał waszmość konkurs "Mocnej Głowy". Co może Pan powiedzieć o samych zawodach?

Gotrek:Witaj, zacny bardzie! Może i wygrałem, ale sama nazwa konkursu winna brzmieć inaczej, bo konkurencji właściwie nie miałem. Wielcy znawcy ylfiego wina i pogromcy chrzczonej wódy! Toż lecieli po pierwszych kuflach pod stoły, jakby im kto w ciemię palnął. Ale nie powiem, zakąski pierwsza klasa. Jeno coś Ehrelowi nie zasmakowały, bo raz, dwa, zwrócił Ebiemu co z kuchni. I tak po braterskiej przyjaźni powiem, że się Kasieńka dochowała kufelków, całkiem krągłych...

*Rechot*

Ghurim:Tak nisko oceniasz waść konkurencję? Sądzisz, iż umiejętności w piciu Fallathańczyków są niskie, czy też po prostu reszcie zawodników potrzebny był rzut... tfu! Łut szczęścia?

Gotrek:Mówię, com widział. Nawet, psia jucha, krasnoludy rzygały! Choć to mógł być skutek Ghrumburowego wzmacniacza, w postaci czystej, którego mi dziad poskąpił większą ilość. Co jednak faktu nie zmienia, że Fallathan na psy schodzi i już dobrych pijaków nie uświadczysz wielu. A kiedyś to taki porządny kontynent był... Wracając jednakże do samej organizacji braciaszku, trza pochwalić tego starego wała, Euzebiusza. No i Kasieńkę, rzecz jasna. I choć piwo jak zawsze chrzczonym się mi zdawało, to smak nie najgorszy miało. Trza piernikowi złożyć propozycję, co by od nas zaczął sprowadzać - z Browaru "Szczęście brodacza", a nie od tych Ylfich wypierdków, co to pewnie z wilczych szczyn i rzepy produkują! Takie moje zdanie.

Ghurim:Ha, czyli chwalisz organizację i nawet piwo. A co powiesz o publice? Wtórowała wam w piciu i zagrzewała do boju? Jak wygląda kibicowanie przy takiej dyscyplinie?

Gotrek:Raczysz żartować? *Rechot*

Tam publiczności to właściwie nie było, choć ludziska i inne włóczęgi licznie przybyły. Jednak każdy własnym życiem jakby żył, w głębokiej żopie mając konkurs i uczestników. Żaden z pijących nie doczekał się chociażby okrzyku wsparcia, nie wspominając o życzliwym postawieniu kolejki po. Tylko pare razy doszły mych uszu rozmowy, z których mogłem wywnioskować, że osobnicy w ogóle zauważyli toczący się pojedynek... a raczej bitwę. Mam ja przekaz dla czytelników, tego... Głosu? A, tak! Otóż niech do karczmy więcej zaglądają, bo dzieje się tam jak nigdy, każdy coś dla siebie znaleźć może i jeszcze wygrać cosik się uda? Kto wie? I jak już przylezie taki, to niech sie socjalizuje, na cycki Umhei! A nie jeno własną kusie czy gaik widzi! I więcej dla śmiałków szacunku, bo nie każdy ma jaja i odwage, by startować.

Ghurim:Ha, ale mimo słabej konkurencji i braku kibiców powtórnie wziąłbyś udział w zawodach nawet, gdyby pojawił się tam tak groźny przeciwnik jak ma osoba?

Gotrek:Byłbym wcześniej niźli sam Ebi! Wreszcie miałbym konkurenta *rechot*

No i tydzień darmowego chlania też ulicami nie chadza, prawda? *potężniejszy rechot* Także trzymam cię bardzie za słowo i liczę na prawdziwie khazadzką rozrywkę.

Ghurim:Na to i ja liczę. Dziękuję za rozmowę i życzę wielu litrów piwa w dobrej kompanii w przyszłości.

Gotrek:A prosze bardzo, przyjemność po mojej stronie. Ale tak szybko nie wypuszcze braciaszka, o suchym pysku i prostym kroku...

Ghurim

image

Wróć do strony głównej