Wywiad z Rindornem Brand

2020-07-23 04:48:13

Ghurim: Witam jaśnie Krasnoluda, mistrza w podnoszeniu ciężarów! Czy są jakieś słowa, które chciałby pan powiedzieć kibicom płci pięknej i tej naszej, trzymającym kciuki za pański sukces?

Rindorn: Witam szanownego rodaka! Cóż, mam oczywiście nadzieję, że nie tylko płeć piękna trzymała kciuki za mój sukces, ale nie ukrywam, że takie wsparcie jest najbardziej dopingujące. W każdym razie wszystkim moim wiernym kibicom dziękuję za wsparcie i przypominam, że beczki z piwem przyjmuję w ilości nieograniczonej. Careogrodzkiego oczywiście, nie jakiegoś... innego. A w razie czego panie mogą próbować mnie spotkać w karczmie, albo na arenie. Tak na wszelki wypadek dodam...

 

 

Ghurim:  W karczmie powiada waszmość? Zatem nie stosuje pan żadnej wysublimowanej diety. Czy też na przykład na okres treningu zmniejszył pan lub zwiększył spożycie piwa?

Rindorn: Ciężko mi powiedzieć, szczerze mówiąc, bo nigdy na to uwagi nie zwracałem. Mogę jednak powiedzieć z całą stanowczością, że z pewnością spożycia nie zmniejszyłem. Nie mogę sobie przecież pozwolić na spadek masy przed tak ważnymi zawodami, jako Krasnolud z krwi i kości, pan to najlepiej powinien pojmować. Poza tym, nie wiem, czy czytacze gazety mogli to słyszeć, ale careogrodzcy naukowcy dowiedli niedawno, że piwo wręcz wspomaga treningi i przyrost mięśni, tak więc tylko krzywdę bym sobie takim posunięciem wyrządził! No i luz przy podrzucaniu ciężaru jest wręcz niezbędny do tego, żeby się nie połamać. A czym mogę zapewnić sobie lepszy luz, niż odrobiną ciemnego khazadzkiego piwa?

Ghurim:  Ha, z pewnością nie! Jako smakosz tego wybornego trunku nie mógłbym twierdzić inaczej. W takim razie niech pan mi jeszcze powie, co sprawiło, że pokonał pan konkurencję. Wszak trudno uwierzyć, by oni byli abstynentami. Zauważył pan może jakieś braki w ich technice?

Rindorn: Może abstynentami nie byli, ale z pewnością tyle co ja nie mieli możliwości pochłonąć. Jak powszechnie wiadomo, nie ma w piciu mocnych na Khazada! W tym momencie mogę przypomnieć inny wielki sukces naszej rasy, czyli zwycięstwo mości Gotreka w konkursie picia piwa, który organizował jakiś czas temu Euzebiusz w karczmie "Pod Pijanym Półorkiem". Szkoda, że mnie tam nie było, musiało to być świetne widowisko... Ale wracając do tematu! Oczywiście, że widziałem ich braki. Po pierwsze - nie byli mną, he he. Porwali się z motyką na słońce, czyli wzięli ciężar w podrzucie, tak jak ja. A jak powszechnie wiadomo, w tej technice potrzebna jest niebywała siła i wytrzymałość, której im brakło. Gdyby ktoś spróbował się w rwaniu to może... Może miałby jakieś szanse. A tak? Od pierwszej kolejki wiedziałem, że złoto będzie moje.

Ghurim:  Rozumiem, pewność siebie z resztą zawsze uskrzydla. Ale czy na pewno nie miał pan ani chwili zwątpienia? Czy były myśli o tym, jak wyglądałoby powitanie przez rodaków gdyby pan nie wygrał?

Rindorn: Sytuacje kryzysowe były, a jakże. W końcu miałem również próby spalone. Ale po pierwszym ciężarze, kiedy podniosłem sztangę bez żadnego problemu, wiedziałem, że jestem w dobrej formie i to tylko niewielkie wpadki. W końcu od razu potem się poprawiałem i ciężar podrzucałem nad głowę, jakby ważył tyle, co piórko. Oczywiście konkurencja była zacna, ale oczywistym było, że do Krasnoluda nikt siłowo nie podskoczy. No, może Półork by miał jakieś tam szanse, ale jak widać i to nie starczyło.

Co do powitania rodaków, cóż... Nie myślałem o tym zbytnio podczas konkursu, a teraz o to się martwić nie muszę. Poza tym, jeżeli bym przegrał, pewnie solidne znieczulenie zapewniłoby mi, że nic bym z tego powitania nie pamiętał, he he. Chociaż w sumie... po zwycięstwie tak samo to wyglądało, więc chyba żadna różnica.

Ghurim:  Ha, no taka odpowiedź mi się podoba! Dziękuję za uwagę i życzę wielu kolejnych sukcesów!

Rindorn: Również dziękuję, pozdrawiam czytelników "Głosu Fallathanu" i wszystkich moich rodaków z Careogrodu!

Ghurim

image

Wróć do strony głównej