Plotki mniejsze i większe

2020-07-18 11:57:08

Ostatni artykuł obfitował w romanse i sprawy sercowe. W przeciągu ostatnich tygodni, dostałam wiele listów oraz kilka opinii werbalnych, które jasno stwierdzały, że w jednym tekście zapewne wyczerpałam ten temat na wiele miesięcy.

Z przyjemnością muszę rozwiać wszelakie wątpliwości, jakobym nie miała czym Was moi drodzy Czytelnicy zaskoczyć i oto obwieszczam, że ja, Czikata Speranza, nadchodzę z nową kolekcją niepowtarzalnych faktów z życia Fallathańczyków!

Tknięta kobiecą intuicją, postanowiłam przyjrzeć się bliżej romansom szlacheckim. Zapewne wielu by się spodziewało, że skromne, nieśmiałe panny z dobrych domów nie mają nic do ukrycia i są wzorami cnót, czyż nie? Otóż, nic bardziej mylnego!

Wystarczy spojrzeć na Aszę Metter, byłą żonę Quala D’Paole. Kobieta po urodzeniu swojemu mężczyźnie bliźniąt, chłopca i dziewczynki, nagle doszła do wniosku, że jej uczucie przygasło. W związku z tym złożyła pozew o rozwód, który stosunkowo szybko został rozpatrzony pozytywnie. Na jej rzecz zostały przyznane alimenty na dzieci. Swoją nowo odzyskaną wolność pani Metter uczciła hucznym przyjęciem. Czyżby wykorzystując pieniądze swojego eks małżonka? Jakby to nie było, przyjęcie przerodziło się w wyuzdaną hulankę, na której jedną z głównych atrakcji był kuzyn panny Metter, Laro. Ten, zabawiając panny wdziękami swojego nagiego ciała, dawał upust swej bezpruderyjności, by nareszcie wieczór okrasić publicznym pocałunkiem, złożonym na ustach swojej siostry ciotecznej. Czyżby prawdziwy powód rozstania z mężem był nieco bardziej pikantny, niż jedynie wypalenie uczuć?

Oczywiście, zwolennicy pana D’Paole utrzymują, że to on zostawił swoją żonę na rzecz kochanki. Tylko czy plotka ta miała na celu przysporzyć mu chwały, czy też go pogrążyć?

Kolejną z panien, które wzięłam pod lupę jest Lena van Kosov z domu Marceux. Szlachcianka, będąc już w związku z Sathomem van Kosov, przyjęła na służbę rycerza Ulfa Addersbane. Niestety, ich współpraca nie trwała zbyt długo, ponieważ tuż po Turnieju Dziesięciu Kwiatów ówczesna panna Marceux zwalniła ze służby u siebie zacnego rycerza. Oficjalnej przyczyny nie podano do wiadomości innych, jednakże nie jest tajemnicą, że rycerz zapałał uczuciem do swojej damy. Nawiązał się między nimi romans, na który Sathom van Kosov przymykał oko, do czasu, gdy sir Addersbane postanowił ujawnić swoje uczucia publicznie.

Zakończyło się to natychmiastowym zwolnieniem rycerza. Niedługo po tym również ogłoszono zaręczyny, po których panna Lena przestała pojawiać się na salonach. Wielu zastanawiało się, czy mogło mieć to coś wspólnego z przyspieszeniem ślubu i domniemanym poczęciem dziecka, jednakże na niedawnym ślubie, który odbył się 15 Asvarba, 4366rok u ciężko było dopatrzeć się charakterystycznego zaokrąglenia. Oczywiście, mogło być to zasługą odpowiednio wykrojonej sukni. Redakcja, a w szczególności ja, Chika Speranza, gratulujemy młodej parze i życzymy szczęścia w pożyciu.

Wróćmy jednak do sir Ulfa Addersbane. Po odrzuceniu przez Lenę, szukał pocieszenia w wielu kobiecych ramionach. Najpierw, na Balu Debiutantek, towarzyszył Lúthien Ranruin uświetniając jej wieczór. Dzięki temu rycerz zdobył kolejną posadę, jak główny ochroniarz śpiewaczki. Następnego dnia na zorganizowanym Turnieju zdecydował się poszukać kolejnej panny, którą obdarzy swoją uwagą. Traf chciał, że wybrał Mayennę Arvoreen. Podobnież za wygraną rycerza, panna Mayenna obiecała mu swoje całusy.

Rycerz oczywiście wygrał, jednakże nagroda nie została odebrana. Nawet o niej nie wspominano, aż do czasu, gdy pan Addersbane dopomniał się publicznie o swoją zapłatę.

Należy nadmienić, że w okresie pomiędzy Turniejem a Wernisażem Pani Delii D’Paole młoda Arvoreen zdążyła się zaręczyć z Nydardem Barbatrasem, spokrewnionym z rodem D’Paole. Który oczywiście nie spojrzał przychylnym okiem na żądania rycerza. Między nimi wywołała się spora sprzeczka, która miała potencjał przerodzić się w walkę. Na szczęście przed wejściem do posesji, służba zadbała o przechowanie oręża, przez co w gorącej wodzie kąpani mężczyźni zmuszeni byli ograniczyć się do werbalnych przepychanek. Kto jednak wie, jak mogłyby się i one skończyć, gdyby nie interwencja głowy rodu, Carrara.

Co prawda jego decyzja o przełożenie pojedynku na nieco późniejszą chwilę, po odsłonięciu reszty obrazów zszokowała wszystkich, w szczególności kupiecką rodzinę Lerdanów, która zdecydowała się opuścić przyjęcie, jednakże z jego pomocą kryzys został tymczasowo zażegnany.

Awantura ta była zapewne ciosem dla młodej Ranruinki, Lúthien. Kobieta, która ostatnimi czasy odcięła się od rodziny, szukała pocieszenia zapewne w osobie swojego ochroniarza. A ten gania za innymi. Proszę przyjąć ode mnie, Chikaty Speranzy, jak również od redakcji wyrazy współczucia, panno Ranruin. Ubolewamy, że ciężka sytuacja rodzinna zbiegła się w czasie z problemami sercowymi.

W razie, gdyby ktoś nie był jeszcze zorientowany w sytuacji Ranruinów. Lúthien, attaché kulturalny D’Paolów, z nieznanych powodów popadła w konflikt z rodziną i oficjalnie się od niej odcięła. Nie przyjęła zaproszenia na Wielką Maskaradę, organizowaną przez ród w Mewim Gnieździe, a gońca odprawiła nawet bez otwarcia zaproszenia. Posunęła się nawet do tego, by w tym samym czasie urządzić własne przyjęcie, zmuszając gości Maskarady do wyboru między dwoma wydarzeniami. Kierował nią żal? Czy chęć dopieczenia rodzinie?

Wspomniałam wcześniej o Lerdanach. Zainteresowana ich poczynaniami zdecydowałam się zbadać bliżej ich działalność. Rodzina, która od dłuższego już czasu zajmowała się importem win do Azeloth, zdecydowała się nagle udostępnić Euzebiuszowi do rozprowadzania.. rum! Zastanowiło mnie to, ponieważ zwykle Lerdanowie nie gustowali w tego typu alkoholach. Może sobie w takim razie wyobrazić moje zaskoczenie, moi drodzy Czytelnicy, gdy dokopałam się do wieści, że w rum zaopatruje Euzebiusza nie Loran Lerdan, a jego córka Luna!

Oczywiście, trudno było mnie i redakcji pojąć motywy, które nią kierowały. Zrozumienie przyszło w najbardziej nieoczekiwanym miejscu i czasie! Otóż, podczas degustacji win Lerdańskich, która odbyła się w karczmie 23 Asvarba 4366 rok, na światło dzienne wyszedł płomienny romans młodej Lerdanówny z Euzebiuszem. Para, tuż pod nosem zaborczej żony karczmarza zdołała wypielęgnować swój romans, a nawet nawiązać intratną współpracę na płaszczyźnie zawodowej. Mnie jedynie ciekawi, co na to wszystko rodzice panny?

Ale, dosyć już o wyższych sferach. W końcu najgorętsze wydarzenia ostatnimi czasy odbyły się w dzielnicy portowej, w Dokach! W nocy 20 na 21 Asvarba w Dokach dokonano prawdziwej rzezi. Nieznana banda sprawców zaatakowała rezydencję należącą do znanych w półświatku zbirów D’Alizzio, braci Curba i Colombo, wyrzynając wszystkich przebywających w tym czasie w posesji. Napad wygląda na porachunki międzymafijne, ponieważ żaden z postronnych, niewinnych mieszkańców Doków nie ucierpiał.

Później po porcie poszły plotki, jakoby odpłatę za wszystkie wyczyny D’Alizzio wykonali ludzie niejakiej Królowej Mórz. Czyżby w Fallatanie pojawiła się nowa, potencjalnie niebezpieczna persona?

A propos niebezpiecznych person. Po Azeloth chodzą plogłoski, że w mieście grasuje coraz więcej rabusiów i zabijaków. Obite pyski, poszarpane ciuchy, typy spod ciemnej gwiazdy – w ten sposób wypowiadają się na ten temat miejskie przekupki, którym nie raz dane było widzieć zataczających się po ulicach, mocno poobijanych mężczyzn. Podobno większość z nich to tacy „co to im źle z oczu patrzy”. Zaleca się ostrożność, szczególnie w okolicach karczmy Euzebiuszowej, jako że w tamtych rejonach najczęściej widywani są wspomniani obywatele.

Skoro już mowa o morderstwach, śmierci i podejrzanych typach, z żalem muszę Was zawiadomić, moi drodzy Czytelnicy, że 23 Asvarba znaleziono ciało sławnego grajka, Lothalda. Zapewne pamiętacie, chociażby z poprzedniego numeru gazety, że bard już od dłuższego czasu cierpiał na spadek formy, depresję i problemy alkoholowe z powodu baronowej. Czyżby i przez nią posunął się do czegoś tak drastycznego, jak odebranie sobie życia? Co prawda Ci, którzy odnaleźli ciało donoszą, że było to najprawdopodobniej zabójstwo, jakich niemało w ciemnych ulicach Azeloth. Kto jednak da gwarancję, że bardzina sam nie sprowokował potencjalnego napastnika, nie mogąc dłużej znieść egzystencji bez ukochanej? Wiadomym jest przecież, że artystyczne dusze o wiele ciężej znoszą odtrącenie. Jednych popycha to do tworzenia arcydzieł, innych, jak najwyraźniej w tym przypadku, do śmierci.

Redakcja składa kondolencje rodzinie i przyjaciołom.

Tym niestety mało optymistycznym akcentem kończę swoją comiesięczną dawkę najgorętszych tematów z Fallathanu. Ale pamiętajcie. Jeśli dzieje się coś ciekawego, Redakcja- a w szczególności ja, Chika Speranza, chętnie wysłucham Waszych relacji!

Chika Speranza

image

 

Wróć do strony głównej