Wywiad z Mikaelem

2020-07-18 03:22:23

Cesarski przedstawiciel "Redakcji Głosu Fallathanu" dostał zlecenie, by skontaktował się z Mikaelem. Anonimowy czytelnik napisał do redakcji list, w którym wyraził chęć dowiedzenia się więcej o tym irimgardzkim wojowniku, jak też o fakcie, czy na pewno jest Aniołem, jak niektórzy twierdzą. Wysłannik z Azeloth przybył do Homany, gdzie miał nadzieję spotkać się z tym wyjątkowym osobnikiem. Po dłuższych poszukiwaniach skierowano go do gospody, która znajduje się niedaleko "Bramy Wieczornej". To tu można było zastać Mikaela. Redaktor miał wiele szczęścia, że w tym dniu natrafił na tego mężczyznę. Przestawił się i rzekł w jakiej sprawie przybywa. Gdy uzyskano aprobatę na przeprowadzenie rozmowy, redaktor przygotował zwój, pióro i inkaust po czym zaczął wywiad.*

 

 

Redaktor: Chciałbym serdecznie podziękować za to, iż zgodziłeś się, Panie, na tę rozmowę. Z pewnością wielu czytelników naszej gazety przeczyta ją z zapartym tchem. Może zacznę od podstawowego pytania - czy to prawda, to co powiadają, że jest Pan Aniołem?

Mikael: *Mężczyzna ubrany był w zwykły, brązowy płaszcz podróżny. Był słusznej postury. Garbił się lekko. Z tłumu wyróżniał się jedynie wyjątkowo przystojną twarzą i nienaturalnie błękitnymi oczami. Miał spokojny, melodyjny głos.* -Przyznam, że zaskoczyła mnie prośba o wywiad ze mną. Pomyślałem jednak, że może to rozwiać wiele plotek na nasz temat. *Sięgnął po szklanicę napełnioną winem. Napił się z niej i po chwili mówił dalej.* - Tak, jestem Aniołem. *Uśmiechnął się.*

Redaktor: To niesamowite! Co sprawiło, że się ujawniliście? Wedle wszelkich podań, uważano Was za wymysł, legendę. Dlaczego nie kryjecie swojej tożsamości, prawdziwej natury? Trzeba przyznać, że do tej pory jakoś nie widywano Aniołów pośród ludzi, a jeśli już to niezmiernie rzadko, do tego stopnia, że nikt prawie w to nie wierzył.

Mikael: - Musieliśmy się ujawnić. Gdzie nie pojawił się anioł, tam wzbudzał sensację. To było niezręczne, nadal jest... Tak naprawdę nie różnimy się tak bardzo od ras tu występujących. Fallathan jest naszym nowym domem. Musieliśmy się zapoznać z jego mieszkańcami. Matka nam to nakazała.

Redaktor: Matka? Słyszałem o wielu bóstwach, ale o takim po raz pierwszy. Obawiam się, że ludzie i nieludzie zbyt mało o Was wiedzą. Skazani jesteśmy na wspólną egzystencję, ale podejrzewam, że wiele nas różni. Jaki był Wasz poprzedni dom? I co się stało, że trafiliście do Fallathanu?

Mikael: - I nie usłyszysz. *Uśmiechnął się wesoło. Nie miał zamiaru rozwijać tego tematu.* - Bo i tak byś nic nie zrozumiał. Matka jest naszą tworzycielką, więcej wiedzieć nie musisz. Nasz dom jest znacznie większy. To Królestwo Anielskie. Zwierzęta w nim posiadają skrzydła, tak jak my. To bogaty w florę i faunę świat. Pełen mórz, jezior i gór. Nie licząc Rubieży, gdzie żyją naprawdę potężne bestie. W moim domu żyje się spokojniej niż tutaj. Anioły nie oszukują, szanują się wzajemnie, nie są tak... pełni emocji. Do wszystkiego podchodzą na spokojnie. Niektóre części Królestwa nie pamiętają wojen. W moim domu były zaledwie dwie wojny. O pierwszej nie chcę mówić. Drugą stoczyliśmy z pasożytniczymi rasami, które wyniszczały naszych podopiecznych. Rasę tą nazywamy mianem Demonów. To za nimi tutaj przybyliśmy. W Fallathanie dowiedzieliśmy się, że jest ich wiele rodzajów. Uważajcie więc na siebie, bo nie zauważycie nawet momentu, kiedy już przegracie.

Redaktor: *Chwila zadumy.* - Jeśli dobrze wszystko zrozumiałem, nie macie teraz możliwości powrotu do domu, do Królestwa Anielskiego. W takim razie - jak odnajdujecie się w Fallathanie, jak Wam się tu podoba? W jakich krajach żyjecie? Tylko w Irimgardzie, czy gdzieś jeszcze? Dostosowaliście się do tutejszych warunków, mnogości ras i nowego życia, czy cały ten proces jest dla Was cały czas trudny?

Mikael: - Nie możemy wrócić. Zostaniemy tu już do śmierci. *Powiedział sentymentalnie.* - Nikt się jednak tym nie martwi. Anioły mają silną wolę. Pewnie, że tęsknimy za domem, ale Matka dała nam cel. To jest najważniejsze. Mamy wykonywać nasze powołanie. Żyjemy w Irimgardzie i we wszystkich innych krajach. Anioły muszą wykonywać swoje powołanie, często, aby to osiągnąć muszą podróżować. Niektórym Aniołom szybciej przyszło przystosowanie się. Innym zaś, w tym mnie, nadal przysparza to nie lada problemów. Jak już wspomniałem Anioły nie podchodzą do życia tak... emocjonalnie.

Redaktor: - Rozumiem. Czy oprócz walki z Demonami macie jakieś inne cele? I jakie jest Pana Powołanie?

Mikael: Każdy z Aniołów obdarzony jest przez Matkę powołaniem. Jest to dziedzina życia w której ktoś jest dobry. Anioły starają się wykonywać swoje powołanie sumiennie. Ja jestem dowódcą wojsk anielskich.

Redaktor: Odpowiedzialna rola. Rozumiem, że nie zdradzi Pan tajników technik szkolenia, lat ćwiczeń i zdobywanego doświadczenia, ale czy odpowie na to, ile trwa taka wojskowa edukacja i co jest w niej najtrudniejsze? Korzystacie z Akademii Wojskowej w Homanie?

Mikael: Nie ma czasu na szczegóły. Anielski trening trwa dwadzieścia lat. Anioł uczy się zabijać zarówno w locie, jak i na ziemi. Nie, nie korzystamy z akademii Irimgardu. Skąd takie przypuszczenie? *Ton jego wypowiedzi zmienił się. Nie lubił za długo być o coś pytanym. Miał złe skojarzenia z przesłuchań, połączonych z torturami.*

Redaktor: - W przełożeniu na czas ludzi, to bardzo długo. Akademia w Homanie to jak krąży plotka jedna z lepszych, jeśli nie najlepszych szkół przygotowujących wyspecjalizowanych wojaków. *Redaktor zauważył zmianę tonu wypowiedzi.* - Przepraszam, jeśli moje pytania są zbyt dociekliwe, ale taką mam pracę. Dotrzeć do sedna, do prawdziwych informacji, z pierwszej ręki. To może zmieńmy temat. *Zaproponował.* - Umiejętność latania jest naprawdę godna pozazdroszczenia. Czy ma Pan jakieś dobre wspomnienia, chwile, kiedy latał nad Fallathanem?

Mikael: *Założył ręce na piersi, pokiwał głową.* - Irimgard ma najlepszych wojów, bo uczą ich tam miłości do walki. U nas jest podobnie. Żołnierz zastępów walczy z wiarą w sercu, bo wie, że walczy o tych, którzy sami nie są się w stanie obronić. *Pokiwał głową, gdy usłyszał kolejne pytanie.* - Owszem, uratowałem pisklę gryfa. Złapałem je w locie w górach. *Uśmiechnął się jeszcze bardziej i pokiwał głową.* - I masę innych, nawet lepszych. Nie wiecie co tracicie, nie mając skrzydeł.

Redaktor: Oddałbym bardzo wiele, by móc obserwować świat z perspektywy lotu ptaka. To musi być fascynujące! *Ożywił się redaktor.* - O! Wspaniały uczynek. Gryfy są bardzo poważane i cenione w Irimgardzie. To może teraz coś z przyrody - jakie jest Pana ulubione zwierzę i jakie miejsce, z tego Sferrum zapadło szczególnie w pamięci? Jest jakieś ulubione?

Mikael: Mam dwa. Lew, który jest moim zwierzęcym totemem i tygrys, którego lubię. Zwierzęta są odbiciem Matki. Każdy anioł to powie.

*Uśmiechnął się wesoło, lecz słysząc kolejne pytanie zmarszczył brwi.* - Jest wiele miejsc, które lubię. Szczególnie w pamięci... utknęły mi same negatywne. Tydzień gniłem w lochach. Daleko na wschód za Górami Krańca Świata. Nie chcę o tym gadać. *Zaznaczył dobitnie. Splunął na ziemię jak typowy żołnierz.*

Redaktor: Lew. Symbol odwagi i siły. Pasuje dla wojownika. *Rozmówca zanotował, to, co Mikael mówił i szybko zadał kolejne pytanie.* - Czy to prawda, że widywano Pana w grupie tzw. Kłów Venatori? To ponoć oddział, który pomaga tutejszej ludności. Jest w tym coś prawdy?

Mikael: - Nie wiem, czy mnie widziano, ale jest to możliwe. Należę do Venatori. Kły dzielą się na maksymalnie piętnastoosobowe kompanie. Najmujemy się w słusznych sprawach. Uczestniczę w zwiadach, gdy tylko mam na to czas. *Odpowiedział spokojnie. Uśmiechnął się lekko, nie mając już nic więcej do dodania.*

Redaktor: Krążą pogłoski, że Venatori powstało na miejsce należącej już do przeszłości organizacji Gildii Bohaterów i zrzesza w swych szeregach ich byłych członków. Czy jest to prawda?

Mikael: Chyba nie. Nie wiem nic o Gildii Bohaterów. Nikt się też nie chwalił, że wcześniej był w tej organizacji. Jak się pochwali to dam znać.

Redaktor: Czy mógłby Pan coś więcej o sobie zdradzić? Nie wierzę, że Anioły nie mają własnych zainteresowań, własnego życia. Mają swe Powołanie, cel istnienia, ale muszą przecież także żyć. Ma Pan ulubione potrawy? Jak najbardziej lubisz spędzać czas? Co Pana interesuje oprócz walki, broni?

Mikael: - Jak mówiłem, nie różnimy się tak bardzo od innych ras. Każdy ma swoje prywatne zainteresowania. Każdy inaczej spędza czas. Mnie pochłania czytanie o wielkich bitwach. Lubię kroniki historyczne, lubię analizować przebieg bitwy, taktykę, popełnione błędy. Lubię dążyć do doskonałości. Poza tym... Anioły muszą szukać sobie rozrywek. Inaczej nasze długie życie było by po prostu nudne. Przez ostatni rok uczyłem się śpiewu. Są to przede wszystkim pieśni pochwalne o Matce, ale i inne pompatyczne utwory. Każdy Anioł ma w sobie jakiś talent artystyczny. Śpiewam, gdy tylko Matka mnie do tego natchnie. Poza tym pójdę czasami do karczmy, napić się i porozmawiać ze znanymi mi istotami. Jestem ciekawy świata i uważam inne rasy za niezwykle interesujące. Z potraw lubię wszystkie dania mięsne. Nie zjem za to warzyw. *Głupio mu trochę było się tak uzewnętrzniać. Nie wiadomo kto to przeczyta. Wiedział jednak, że to konieczne. Ludzie musieli dowiedzieć się, że jego rasa nie jest tak różna od pozostałych. Kolejne pytania przyjmował ze spokojem.*

Redaktor: Ta bardziej "przyziemna" strona na pewno jest korzystna dla obu stron. Istoty z Fallathanu mogą Was lepiej poznać, a Wy nas. *Uśmiech.* - Czy jest coś, co chciałby Pan przekazać naszym wiernym Czytelnikom? Jakieś wskazówki, rady, przesłanie?

Mikael: *Ucieszył się, że wywiad dobiega końca. Taki był z niego mówca jak z dupy lodołamacz.* - Tak, mam jedną wskazówkę. Wierzcie w Bogów i w samych siebie. Pamiętajcie nadto, że na polu bitwy, jak kurz mordę zalepi, to nie poznasz, czy to baba, chłop, Elf, czy Człowiek. Siekaj wszystko to, co podnosi na ciebie broń. To walka w wierze, w wyższe idee, pozwoli Ci wrócić z tarczą. *Powstał już i odszedł dwa kroki od redaktora, ale przypomniał sobie o czymś jeszcze.* - A i jeszcze coś. Wybierano najpiękniejszą kobietę w karczmie Euzebiusza. Niech ten co dopisał "Zapraszamy wszystkich, oprócz Anielic", do ogłoszeń informujących o tym fakcie, wie.... - że ma dobry gust. Trzymaj się.

Redaktor: Dziękuję za poświęcony czas i wywiad.

Mikael: Dziękuję.

*Po czym odszedł żołnierskim krokiem.*

Autor nieznany

image

Wróć do strony głównej