Wywiad z Faelivnirem Aearonem

2020-07-17 23:40:03

 

Poświęcając swój czas dla "Głosu Fallathanu", przywódca Płomienia Inis Birke zdecydował się odpowiedzieć na parę z goła dociekliwych pytań, zachowując przy tym rezon i spokój niczym wyuczony dyplomata. Jak można przypuszczać, większość oscylowała wokół pojęcia dyskryminacji, jednak mam nadzieje iż odpowiedzi Fealivnira Aearon przybliżą państwu nieco samą postać mężnego Laefar.

Redaktorka: Na początek - pojęcie rasizmu - Czy uważa pan, że jedynie elfy są ofiarami rasizmu? Czy Laefar sami go nie objawiają, kreśląc wyraźny podział między nimi a innymi humanoidami?

Fealivnir Aearon: Zależy, co dokładnie nazwiesz rasizmem, Pani. Nie jest rasizmem nazwanie królika królikiem, Człowieka Człowiekiem, a Elfa - Elfem. Zauważanie różnic w gatunkach również nim nie jest. Mordowanie Laefar za sam fakt, że nimi są jednak już nim jest. Ja spotkałem się tylko z rasizmem wymierzonym w moją rasę.

Już sugerowano nam, że jesteśmy rasistami i porównywano nas do Puhdas Maalima. W przeciwieństwie jednak do tej bandy zezwierzęconych potworów, działamy w świetle prawa i z poparciem Romen-Doru, Królowej, Triumwiratu. Czyż nie jest to wystarczająca odpowiedź? Boją się nas tylko i wyłącznie rasiści, to naturalne, że rozpowiadają o nas kolumnie.

Redaktorka: Z manifestu pańskiej organizacji wynika, że uważacie się za rasę wyższą. Pozwoli pan, że zacytuję : "Wyznaczono nas, abyśmy nim rządzili, Leafar będą rządzić całym Sferrum." Nie uważa pan, że to jest powodem wzbudzania niechęci ze strony innych? Wszelkie objawy uświęcania swojej rasy może wzbudzać irytację i być powodem zwady? Czy faktycznie uważa pan, że pierwszeństwo powstania daje wam większe uprawnienia do tych ziem?

Fealivnir Aearon: *Wyraźnie skrzywił się słysząc pytanie.*

Nie spodziewałem się, że młodsze rasy zrozumieją Manifest, bo on jest skierowany do Laefar, a nie innych. Uważam, że każdy z nas ma swoje miejsce, a różne rasy mają swoje zalety i przywary. Nam dano długowieczność, która daje możliwość zebrania większej ilości wiedzy oraz doświadczeń, niż dają to krótkie życia. Jesteśmy inteligentną rasą, częstokroć przewyższającą dystansem i spojrzeniem na sprawy młodszych braci i siostry, takich jak chociażby ludzie. Operujemy z łatwością magią, która daje władzę. Dlatego tak, jak krasnolud zawsze lepiej poradzi sobie jako górnik niż Elf, tak i Laefar będzie lepszym przewodnikiem społeczeństwa, niż inni.

Nie każdy Elf będzie dobrym przywódcą, bo i wśród naszego ludu trafiają się degeneraci. Jak i u ludzi, orków, krasnoludów czy innych. Nie mniej, mamy do tego naturalne predyspozycje.

Redaktorka: Plotki głoszą, że niesnaski rasowe były powodem rozstania się pańskiej latorośli z jednym aniołem, z szeregów Venatori. Zechce się pan do tego w jakiś sposób ustosunkować?

Fealivnir Aearon: Plotki. Moja córka, dorosła i piękna kobieta, przyjaźniła się z jednym z przedstawicieli tej rasy. Ten sobie jednak za dużo wyobrażał, jak widać.

Redaktorka: Plotką jest też to, że osobiście zaniepokoił się tą sprawą sam Mikael i ostrzegał pana w karczmie, żeby zaniechać jakichkolwiek działań zbrojnych w stosunku do...jak to pan ujął, przyjaciela córki?

Fealivnir Aearon: Mikael jak widać jest nieco pochopnym aniołem. Nigdy nie zamierzałem w jakikolwiek sposób zagrozić Amaraelowi, ani wykonywać jakikolwiek działań w jego stronę. Nie wiem skąd ten pomysł. Może pycha?

Słowo przyjaciel też jest nadużyciem. Dwa tygodnie to za mało, by kogokolwiek nazwać przyjacielem, szczególnie dla Elfa. Dziwi mnie, czemu aż tak bardzo interesuje Was życie osobiste mojej córki.

Redaktorka: Co pan sądzi o związkach Laefar z innymi rasami?

Fealivnir Aearon: Dzieci z tego nie będzie. - zerknął chłodniej - Każda z ras mieszkających w Fallathanie rozumuje i czuje w inny sposób. To nie zwiastuje stabilnego związku, który może komuś przynieść szczęście.

Redaktorka: A matka pańskiej latorośli miała szczęście do miłości? Czy nie jest też tak, że różnice nie zależą od rasy a od samej istot, niezgodności charterów etc? Tu znów musiałabym prosić o sprostowanie plotek, ale ponoć najmłodsza z pańskich sióstr lubuje się w kobietach - co także innym istotą nie przypada do gustu. Starsza zaś mężczyzn miała wielu, ale z nikim nie chce się wiązać.

Fealivnir Aearon: Moje życie osobiste, ani mojej rodziny, nie będzie tematem dyskusji, firen. Jak widać matka mojej latorośli miała szczęście, skoro urodziła nam się Aiedail. Co do mojej bliźniaczej siostry - to jakieś brednie i nie życzę sobie, aby gazeta je publikowała. Czy Głos Fallathanu często powtarza kłamstwa? Młodsza to zaś dziecko, a ponadto błazen i żartowniś. Bądźcie poważni z tymi pytaniami, bo to jakaś kpina.

Redaktorka: Po to przeprowadzam z panem wywiad, aby wszelkie plotki i informacje z niewiadomego źródła sprostować. Rozumiem, że są dla pana niewygodne i godzące w honor rodziny. Z drugiej jednak strony lepiej ukrócić je szczerą odpowiedzią, którą opublikujemy.

Fealivnir Aearon: Dlatego jasno się wyraziłem. Szczególnie co do moich sióstr. Niewygodne? Po prostu są bzdurne. Nie widzę powodów, by kontynuować rozmowy o moim życiu rodzinnym. Czy macie jakieś pytania dotyczące mnie albo Płomienia?

Redaktorka: Z góry przepraszam za moją osobistą wścibskość, ale wysokie szczeble w organizacji zajmują w większości przypadków kobiety. Czy jest pan pewien iż wyłącznie idee przyciągają je, a nie pańska pozycja i sama osoba?

Fealivnir Aearon: Znów mnie zaskakujesz, Pani. Naur Inis Birke przewodzi, poza moją osobą, Shasfana z Rodu Ranruinów i na ten moment nikt więcej. Owszem, jest kobietą, ale wśród innych ważnych osób jest Dolcoran Im`mir oraz Carmir Harravel, którzy odpowiadają za dyplomację. Jak za pewne Pani zauważyła, kobietami oni nie są. Ponadto, czy to sprawiedliwe odbierać Elfkom obiektywizmu w ocenie szlachetności sprawy i zaangażowania w cele Płomienia? Mamy w naszych szeregach wiele dam, owszem. Proszę jednak pamiętać, że wśród naszej rasy nie ma nic dziwnego, że kobiety zajmują te same pozycje, co mężczyźni. Przywódczynią wszystkich Elfów jest również kobieta.

Jeżeli przyciągam szlachetne niewiasty do sprawy również swoją osobą, na pewno nie odbiorę sobie tego atutu. Każda metoda pozyskania przyjaciół do sprawy jest słuszna, jeżeli też Płomień ma szlachetne cele i doży do większego dobra. Co do tego, nie mam najmniejszych wątpliwości.

Redaktorka: Może teraz coś na rozluźnienie atmosfery, coś o sukcesach organizacji? Znaczących osiągnięciach, które mogłyby zachęcić innych do wstąpienia w szeregi, jak również wzbudzić trwogę w sercach zatwardziałych przeciwników.

Fealivnir Aearon: Płomień dopiero rozpoczyna swoje działania, minęło niewiele czasu. Na ten moment skupiamy się na umacnianiu naszej pozycji, mamy poparcie Romen-Doru, Królowej. Wspiera nas ród Ranruinów jak i Lenthi z Almanan. Budujemy "bezpieczne schronienia" na terenie całego Fallathanu, staramy się, aby każdy usłyszał o Naur Inis Birke. To jednak wymaga czasu. Niemniej, prawdziwe działania Płomienia zaczną się na dniach. Z pewnością będzie o tym głośno.

Redaktorka: Uchyli pan rąbka tajemnicy i zdradzi czego możemy się w najbliższych dniach spodziewać?

Fealivnir Aearon: Niestety. Tą gazetę również czyta, jak się domyślam, chociażby Puhdas Maalima.

Redaktorka: Czyli jednym słowem - informacje są tajne do chwili zrealizowania działań. Puhdas Maalima, skoro już doszliśmy do tego tematu, co sądzi pan o przywódczyni i sposobie działania organizacji?

Fealivnir Aearon: Potwór. Miałem już okazję z nią się spotkać i skrzyżować ostrza w Azeloth, w karczmie "Pod pijanym Półorkiem". Wtedy jednak walka zakończyła się remisem, a ja nie wiedziałem też, że walczę z przywódczynią tych morderców. Nie mogę się doczekać, aż znowu stanę na przeciwko tej zezwierzęconej poczwarze. Jeżeli tylko będzie to w mojej mocy, Sewerynä Hämäryys nie przeżyje tego spotkania, mogę jej to obiecać.

Puhdas Maalima to nic innego, jak banda degeneratów, morderców i gwałcicieli. Co mam o nich sądzisz, firen? Co Ty sądzisz o przestępcach? Co sądzi o nich Azeloth, Romen-Dor, zwykli ludzie, Laefar, inni? Dziwię się, że jak dotąd władze pozostają bezradne w obliczu tego zagrożenia. Ich działania pozbawione są honoru, sumienia i są bez wątpienia plugawe.

Redaktorka: Czy to prawda, że ktoś czyha na pańskie życie? Ponoć kilkakrotnie przeprowadzono zamach na pana.

Fealivnir Aearon: Owszem, dwa razy. Jednak, jak widać, wciąż żyje. Nie jest tak łatwo mnie zabić. Nie mniej jednak, nasi wrogowie czynią błąd, myśląc, że moja śmierć cokolwiek zmieni. Dzisiaj już nie da się nas zatrzymać. Wielu Laefar jest gotowych, aby dzierżyć zamiast mnie sztandar z Feniksem. Po nich zaś przyjdą następni.

Redaktorka: Czy przypuszcza pan kto jest autorem tych zamachów?

Fealivnir Aearon: Z pewnością Ci, którzy boją się tego, o co walczymy. Strach ich pcha do działania, Pani. Puhdas Maalima, być może inna organizacja rasistów, trudno powiedzieć. Nie ma to znaczenia, oni są pyłem. Jest ich sporo, ale nie są zbyt dobrze zorganizowani. Przeminą. To powinno nam wszystkim dawać nadzieje.

Redaktorka: To chyba wszystko, o co chciałam pana zapytać. Wyczerpał mi się arsenał niewiadomych, które mógłby pan rozwiać. Życzę miłego dnia.

 Autor nieznany

image

Wróć do strony głównej