Pojedynek Di Gatto kontra Metter - relacja zwycięzcy

2020-07-17 22:45:02

Także tego... Pojedynek z Laro. Pamiętam, nawet tam byłem! Co? Aaa, przyczyna! Zraniłem jakąś tam swoją narzeczoną w szyję, ta poleciała do wymienionego wcześniej pana i się poskarżyła. Co zrobił ten szlachetny rycerz? No cóż... Zasadniczo to popełnił samobójstwo w bardzo masochistyczny sposób. Ale wracając... Pamiętam ten dzień jak dziś. Zostałem wyzwany na pojedynek z wyżej wymienionego powodu. Wyznaczono nam termin, sędziego i udeptano ziemię. Podchodziłem do tego nie do końca poważnie. W końcu był to tylko Laro, któremu daleko było do mego majestatu.

Pierwsza rzecz, jaką zrobił, prawie mnie zabiła na miejscu śmiechem. Zaczął błagać, abym mu darował. Właściwie to skomlał o litość. Jako stary woj rzuciłem mu jakaś wymyśloną naprędce gadkę o honorze i pojedynkach. Chyba się wkurzył, bo postanowił walczyć. Mogłem mu wtedy upierdzielić łeb i miałbym spokój.

Zaczęło się... Dziwnie. Tak, stanowczo bogowie mieli do mnie jakiś problem. Używałem topora oburęcznego i za cholerę nie mogłem trafić. Stała się nawet rzecz niesłychana! Laro mnie trafił jako pierwszy. Cóż, krew jest przeważnie moim katalizatorem na wszelkie wybuchy gniewu. Oczywiście mówię tutaj o mojej krwi! Musiałem przejść do nieco bardziej brutalnych rozwiązań i sięgnąłem po mój ukochany miecz dwuręczny, a topór rzuciłem (TAK! Rzuciłem toporem dwuręcznym) w przeciwnika. O dziwo trafiłem, ale w tarczę, jeśli mnie pamięć nie myli.

I tu się bardzo zawiodłem. Ledwo wyciągnąłem miecz i wykonałem jedno pchnięcia, a rycerz Metterów wziął się i umarł. No przebity na wylot po prostu. Zdaje się, że trafiłem prosto w serce. Rzucił mi kilka słów odnośnie pięknego pojedynku, to obciąłem mu głowę. Wiem, wiem, jestem bardzo rycerski i porządny. Przykładny rycerz i obywatel, ale wiecie co? Chędożcie się! Jestem wojownikiem i mam w rzyci, te wasze gadki o honorze, bo to ja wygrałem i przeżyłem.

Dostałem w sumie sporo pogróżek po tej walce. Noo... I kilka osobistych zemst próbuje się na mnie wywrzeć, ale jak na razie bezskutecznie. Dodatkowo, kolejny Metter, mianowicie Sedom? A nie... Cedom! Dostał ode mnie na turnieju. Szach Mat Mettery! Potem jeszcze parę słów od byłej narzeczonej, co to mi nie zrobi, bla bla bla i chyba tyle z tej opowieści.

Telkir Di Gatto

image

Wróć do strony głównej