Dział Nieklimatyczny - Konwenty

2020-07-14 17:17:16

Po długiej nieobecności gazety, jak i również jeszcze dłuższej absencji tego kącika, powracamy do działu nieklimatycznego. Będzie on w całości poświęcony konwentom, larpom, festiwalom fantastyki oraz imprezom e-gamingowym w Polsce. To tutaj znajdziecie kalendarz imprez na nadchodzący miesiąc, relacje z festiwali oraz artykuły związane z tematyką okołokonwentową. Za kącik w całości będzie odpowiedzialna Anna „Orelov” Sikorska (znana w KF jako „Chochlik”). Do działu można również nadsyłać swoje artykuły. Będą one opublikowane na łamach pisma. Niestety, za te teksty nie można otrzymać Punktów Sławy oraz Punktów Kronik Fallathanu, ponieważ nie są one wyszczególnione w regulaminie gry.

W tym numerze znajdziecie kalendarz nadchodzących konwentów, a także rozmyślania o Pyrkonie. Zapraszamy do lektury!

 

Kalendarz nadchodzących konwentów

Od 15 kwietnia do 15 maja 2016

Nazwa

Data

Miejsce

Rodzaj

Strona

Mir

15 - 17.04.

Grodziec

LARP

www

Mangafest

16.04.

Warszawa

Konwent M&A

www

Festiwal Fantastyki

16.04.

Krosno

Festiwal

www

VII SPOT-kanie z larpami

29.04. - 2.05.

Banino

LARP

www

SerialCon

30.04. - 1.05.

Kraków

Spotkanie serialowe

www

Sakurakon IV

30.04.

Opole

Konwent M&A

www

Dzień Darmowego Komiksu

7.05.

Poznań

Spotkanie komiksowe

www

Smokon III

7.05.

Kraków

Konwent fantasy

www

HANAMI

8.05.

Warszawa

Festiwal kultury japońskiej

www

Dni Fantastyki

13 - 15.05.

Wrocław

Konwent fantasy

www

Gnomicon

13 - 15.05.

Szczyrk

Festiwal gier planszowych

www

Schwarzwald

13 - 15.05.

Przegędza

(koło Rybnika)

LARP

www

The Third Side

13 - 15.05.

Raszówka

LARP

www

Let's Play Częstochowa

14 - 15.05.

Częstochowa

Impreza e-gamingowa

www

Dane na podstawie portali: Informator Konwentowy oraz Konwenty Południowe.

 

Kartka z pamiętnika czyli Ania rozmyśla

 

Pyrkon 2016

Rok temu o Pyrkonie pisałam tak: „Pyrkon to festiwal, na który czekam przez cały rok i przez ten cały czas planuję wiele rzeczy: z kim się spotkam, co zrobię, co ubiorę, co pokażę. Nie liczy się dla mnie nic innego, oprócz tych trzech magicznych dni, kiedy będę mogła być… sobą. Bo Pyrkon jest rzeczą cudowną. Tam dla nikogo nie jesteś „panią”, „panem”, „dzieciakiem”, „studentem”. Nieważne, czy ktoś jest ode mnie starszy, młodszy, znany na polskiej scenie fantasy / youtubowej / blogowej / jakiejkolwiek. Wszyscy wołają do mnie po imieniu, a nawet jeśli go nie znają, patrzą na identyfikator, który kołysze mi się na szyi. Zazwyczaj nie mogę nawet przejść spokojnie po strefie handlowej, ponieważ ktoś mnie zaczepi, aby zrobić sobie ze mną pamiątkowe zdjęcie. Bez problemu mogę pogawędzić z innymi, którzy razem ze mną stoją w kolejce. Nikt krzywo na mnie nie popatrzy, nie muszę się niczego obawiać. Nawet pod prysznicem mogę zawiązać ciekawe znajomości (Bez skojarzeń! Tak poznałam szaloną dwójkę na Falkonie!). Pyrkon to taki nasz rodzimy ComiCon, który wywołuje bardzo wiele emocji”.

 

 

Wciąż moje słowa są aktualne, chociaż w tym roku byłam przekonana o tym, że nie pojawię się w Polskiej Stolicy Fantastyki (Pan Andrzej Sapkowski twierdził, że Poznań powinien zniknąć z mapy. Na szczęście zmienił jednak zdanie, przybywając na Polcon w ubiegłym roku.). Obecnie mieszkam w Joensuu, w Finlandii. Patrząc na mapę Google, Joensuu jest oddalone od Poznania o ~ 1 800 kilometrów. O Pyrkonie mogłam więc co najwyżej pomarzyć. Lepiej było też skupić się na tym, co oferuje mi Kraina Lodu. Musicie sobie tylko wyobrazić, jakie było moje wielkie zdziwienie, kiedy udało mi się zebrać kwotę potrzebną na wykupienie biletów lotniczych. Początkowa zbiórka – żart, którą założyliśmy ze znajomymi, przemieniła się w poważniejszy projekt. Skoro już udało mi się zebrać pieniądze, narodziło się pytanie…

 

 

Co właściwie sprawia, że ludzie z tak odległych krajów jak Finlandia, Wielka Brytania, USA czy Grecja, przyjeżdżają na ten weekend do Poznania? W tym roku Targi odwiedziło ponad 38 tysięcy osób. Jest to kolejny pyrkonowy rekord. Ogromną liczbę osób można było odczuć wszędzie – czekając w kolejce na: prelekcję, wolną toaletę oraz darmowe zdjęcie w „fotobudce”. Czy to zasługa różnokolorowego programu, wyśmienitych gości (David Weber!), poczty pantoflowej, a może wzrastającej popularności popkultury wśród młodzieży? Może to wszystko sprawiło, że Pyrkon jest tak popularny? Sama nie wiem. Zewsząd jesteśmy atakowani filmami Marvela, serialami z Netflixa, nowymi książkami z serii „Metro 2033”, a nie wspomnę już o jogurtach z podobizną Dartha Vadera na kubku. Od fantastyki uciec się już po prostu nie da. Pamiętacie „Bajki robotów” Stanisława Lema? Niektóre z jego wizji właśnie się sprawdzają. Fantastyka naukowa powoli zaczyna być naszą codziennością. Wróćmy jednak do naszego pytania. Co sprawia, że Pyrkon jest tak wyjątkowy, że każdy musi się na nim pojawić? To na pewno zasługa programu oraz atmosfery. To wszystko tworzą ludzie czyli my. Początkowo Pyrkon był małą imprezą organizowaną na Dębcu, a teraz rozrósł się do rozmiarów legendy. Tak, legenda to bardzo dobre słowo, aby opisać to, co się dzieje. Zaś kto z nas nie chce pomóc w tworzeniu legendy?

W tym roku Pyrkon był dla mnie konwentem zmian. Zabrakło słynnego „czteropaku” oraz kolorowych informatorów, w których zawsze można było znaleźć pełne opisy punktów programu. Gżdacze biedzili się z brakiem naklejek na Maskaradę. Na terenie targów odkryto porzuconą walizkę z „bombą” (w środku były jedynie kable). Miałam nieprzyjemności z powodu puszki po piwie, którą ktoś podrzucił do jednego z butów moich przyjaciół. Skoro już mowa o alkoholu, spróbowałam Hipernapędu, którym zostali poczęstowani nawet goście Ligii Superbohaterów. Do dzisiaj nie wiadomo, co się działo w niektórymi. Właściwie nie wybrałam się na żadną prelekcję, na które się zarejestrowałam, ponieważ zwyczajnie o nich zapomniałam. Dostałam kilka nowych funkcji jako gżdacz, których nigdy nie dostawałam – pracowałam jako „lotny” oraz opiekun sali.

 

 

Ten Pyrkon nie był konwentem planów. Chociaż rozdałam swój numer kilku osobom, właściwie nie spotkałam się z nikim z nich. Wszystkie zaplanowane spotkania, prelekcje poszły w kąt. Robiłam to, na co miałam ochotę w danym momencie. Zwiedzałam krainę wystawców, głaskałam smoki, robiłam zdjęcia koleżankom, przedrzeźniałam fanów mangi i anime (chociaż sama miałam na sobie strój Shinigami z „Bleacha”). Spróbowałam wyśmienitej Michy Mnicha z klimatycznej „karczmy” na zewnątrz. Załapałam się na sesję zdjęciową dla Polconu. Razem z innymi przez dwie godziny tworzyłam scenariusz do sesji RPG. Pamiętam, że wyszła nam całkiem dobra komedia, chociaż miał być to horror. Czas płynął szybko na wspaniałej zabawie. Po raz pierwszy na Pyrkonie nie stresowałam się niczym ani nie byłam czymś „uwiązana”. Przez lata blokowała mnie Maskarada bądź zbieranie materiałów do relacji, które później miałam napisać na różne portale. Tym razem poczułam się jak zwykły uczestnik zainteresowany wszystkim.

Tak właśnie powinien wyglądać konwent. Nie planuj niczego, nie umawiaj się z innymi. Po prostu idź przez tłum i zobacz wszystko, co oferuje Ci dana impreza. Jeśli już bolą cię nogi, otwórz tabelę z programem i pójdź na coś, na co raczej nie przyjdą tłumy. Znajomi, przyjaciele oraz towarzysze do rozmowy znajdą się wszędzie.

Życzę Wam jak najwięcej udanych konwentów. I przede wszystkim spokoju konwentowego. Ja swój wreszcie osiągnęłam.

Ania Orelov

Wróć do strony głównej