Jak rozpoznać wiedźmę?

2020-07-13 23:38:58

Artykuł „Jak rozpoznać wiedźmę?” wywołał niemałą burzę wśród naszej redakcji. Nie byliśmy pewni, czy powinniśmy go opublikować. Po dłuższym zastanowieniu się postanowiliśmy jednak go ukazać światu. Jesteśmy pismem, które dociera do każdego zakątku Fallathanu i mamy pełną świadomość, że nie wszystkim poniższy tekst się spodoba. Publikacja tego tekstu nie ma na celu wyśmiania magów oraz ich umiejętności. Pragniemy, aby artykuł Rethuna był traktowany jak ciekawostka z odległego kraju.

Rethun Łowca, autor artykułu „Jak rozpoznać wiedźmę” jest obywatelem Irimgardu. W tym państwie magia jest zakazana. W prawie irimgardzkim można znaleźć zapisy o tym, że „praktyki magiczne są dozwolone w ograniczonym zakresie, a liczba czarodziejów jest limitowana”. Musimy również nadmienić, że ściganiem magów w Irimgardzie zajmuje się Tajemna Rada Siedmiu. Wszelkie dokonywanie samosądów jest zabronione - zabicie wiedźmy jest morderstwem. Tak będzie ono rozpatrywane w świetle prawa Irimgardu.

Poniższy artykuł publikujemy w niezmienionej formie. Nie przeszedł on naszej korekty. Jako redakcja „Głosu Fallathanu” nie ponosimy za niego odpowiedzialności. Życzymy miłej lektury!

 

 image

 

 

 

Z uwagi na jarzące się plugastwo, trzeba wiedzieć jak rozpoznać wiedźmę. Kiedyś wystarczyło spojrzeć na kolor włosów – rudy – znaczy się wiedźma… jednak dzisiaj, przez to, że coraz więcej istot zamyszkuje Fallathan nie jest to już tak oczywiste. Z uwagi na oszczędność pergaminu, dalej osoba, którą podejrzewamy o bycie czarownicą będzie zwana Podejrzaną. Oto kilka metod dzięki którym każdy będzie mógł sprawdzić, czy Podejrzana to faktycznie wiedźma! Osobiście, w trosce o Wasze bezpieczeństwo, zachęcamy do wstrzemięźliwości… nie, no pić możecie, tylko abyście nie działali pochopnie i raczej wyzwali zawodowców…

 

  1. Wagi. By zrozumieć tę próbę należy najpierw powiedzieć co nieco o mocach wiedźm. Otóż potrafią one latać. Te mniej uzdolnione wykorzystują w tym celu miotły, jednak niektóre z nich są tak lekkie, że potrafią szybować w powietrzu wykorzystując jedynie swoje plugawe moce… oraz nieznaczną wagę własnego ciała. Dlatego wystarczy taką wsadzić na wagę szalkową, by dowieźć, że jest ona winna! Najlepsze są w tym celu wagi krasnoludzkie, czy inne, które znacznie zaniżają wagę jednej z szal. Wówczas (nagą i z rozpuszczonymi włosami – by nie ukryła jakiś obciążników) sadza się Podejrzaną na jednej szali, a na drugiej sadza się coś… do porównania, choćby kaczkę! Jeśli Podejrzana nie jest cięższa, to jest ona winna! Co prawda gdzieś w Marlui ponoć wydawane są „zaświadczenia”, czy „certyfikaty”, że osoba była war-zona na miejskiej wadze i że ma właściwą wagę do swojej fizjonomii… ale autor tekstu nie dawałby wiary tym plotkom… choćby dlatego, że w Cesarstwie procesy o czary są zabronione… a pod drugie słowo „fizjonomii” brzmi trochę jak zaczerpnięte z księgi czarów!

 

  1. Wywiad środowiskowy. Nie, nie ma to nic wspólnego z druidami i tymi którzy głoszą Zielony Pokój, przypinając się do jakiś drzew, czy chroniąc żuczki, czy inne karaluszki! Chodzi o zwyczajne rozpytanie się wśród istot na tyle głupich (lub nieostrożnych), które zdecydowały się zamieszkać w pobliżu Podejrzanej (uwaga! metoda mało skuteczna w przypadku pustelników i innych samotników). Sąsiedzi, zwykle stary baby, nic tylko siedzą w oknach i podglądają co inni wokół nich robią… a później bardzo chętnie podzielą się swoimi obserwacjami z każdym kto będzie chciał tej paplaniny słuchać. Jedyna trudność to oddzielnie prawdy, od półprawdy i gówno prawdy…

 

  1. Próba łez. Podejrzanej wystarczy odczytać jakiś wzruszający wiersz mistrza Hobbita… no, tego co to konkurs bardów wygrał… lub też opowiedzieć jej o oświadczynach jakie miały miejsce na wspomniany konkursie. Jeśli w pierwszym przypadku się nie popłacze, a w drugim nie porzyga, to znaczy, że nie ma uczuć, czyli jest czarownicą!

 

  1. Wrzenia lub kotła. Próba prosta, wystarczył kocioł z wrzącą wodą. Od biedy to rosół się nada, ale trochę szkoda, bo Podejrzana będzie musiała do środka łapę wsadzić… więc jeśli akurat nie gotujecie dla znienawidzonego sąsiada, to lepiej zostać przy wodzie… Teraz wystarczy nakłonić Podejrzaną by wyjęła z kotła jakiś przedmiot, choćby jej własny ząb, który wypadł jej podczas nakłaniania. Kiedy już uda się nam Podejrzaną przekonać to oglądamy jej rękę – poparzenia oznacza, że mamy do czynienia z wiedźmą. Jako doświadczony łowca wiedźm, chce tylko rzec, że należy dokładnie się przyglądać, którą dłoń wsadza i którą później pokazuje jak i również trzeba zadbać, by podczas tej próby woda miałaodpowiednią tępąnaturę!

 

  1. Ognia. Równie skuteczna i prosta co powyższa jednak wymagająca nieco cierpliwości. Najpierw trzeba rozgrzać żelazny pręt do czerwoności, następnie Podejrzana musi go chwycić gołą dłonią. Jeśli po trzech dniach jej dłoń nie goi się, nadal są wyraźne ślady po oparzeniu, to mamy do czynienia z wiedźmą. W tej próbie także należy zwrócić uwagę (i zapamiętać!) którą ręką sięga po pręt!

 

  1. Podejście genealogiczne. Nie, moi drodzy to nie ma nic wspólnego z męskim przyrodzeniem. Gdy poznałem to słowo myślałem tak jak wy… ale wyjaśniono mnie, że to dotyczy rodziny. Wróćmy jednak do próby. Pytamy się, czy Podejrzana ma córkę. Jeśli tak, to czy ta latorośl ma męża. Jeśli tak, to mamy do czynienia z wiedźmą – powszechnie nazywaną teściową. Ostrzeżenie! To bardzo niebezpieczny gatunek i podejmowanie jakichkolwiek działań może skończyć się śmiercią bądź zamianą w żabę, dlatego koniecznie należy wzywać łowcę czarownic.

 

  1. Rekwizyty. Metoda pewna, acz ryzykowana i wymagająca nie lada odwagi. Polega na zakradnięciu się do plugawej nory (domostwa Podejrzanej) i sprawdzeniu, czy znajdują się tam chociaż trzy przedmioty z poniższej listy: czarny kot, martwe nietopyrze, wypchana sowa, ogon jaszczurki, mondragora (nie martwcie się jeśli nie wiecie jak to wygląda, autor też nie ma pojęcia!), oko traszki, siusiak niemowlęcia, trup w szafie, miotła, kocioł (duży, by się dwójka dzieci zmieściła), piernik – duuużo piernika!, wnętrzności zwierząt, kryształowa kula… i inne, które choć trochę wydadzą się podejrzane, jak choćby portret ze zlotu na Łysej Górze.

 

  1. Pławienie. Sposób ten choć przez niektórych kwestionowany jest zazwyczaj niezawodny. Choć wymaga wcześniejszego ujęcia Podejrzanej oraz jakiegoś zbiornika wodnego w pobliżu. Podejrzaną trzeba ubrać w wielowarstwowy, gruby strój, suknię, czy inne giezło. Następnie przywiązać jej lewą rękę do prawej nogi, a prawą rękę do lewej nogi. Później na powrozie (nie założonym na szyję, tylko przeciągniętym pod pachami Podejrzanej – chcemy tylko sprawdzić, czy jest ona czarownicą, a nie od razu ją wieszać!) należy opuścić ją do wody. Jeśli nie zacznie tonąć, to mamy do czynienia z wiedźmą. Należy przy tym pamiętać, że z wyrokiem nie powinniśmy zwlekać, a na pewno nie możemy dopuścić, by strój Podejrzanej za bardzo namókł…

 

  1. Znamię. Wiedźmy uprawiając swe plugawe czary niszczą nie tylko swą duszę, ale też ciało. Dlatego przeważnie mają na nim jakieś znamię. Problem polega oczywiście w dostrzeżeniu go, bowiem zwykle jest ono doskonale ukryte pod ubraniem… a czasem pod włosami Podejrzanej… a przecież nikt z nas nie chciałby oglądać czarownicy nagiej, nie?

 

  1. Igły. Próba bardzo prosta i szybka. Niestety wymaga specjalnej igły (która zazwyczaj chowa się do swojej rączki). Polega ona na nakłuciu Podejrzanej, jeśli nie odczuwa ona bólu i/lub nie krwawi to jest wiedźmą!

 

  1. Przyznanie się do winy. Jest zawsze bezsporne i najpewniejsze. Niestety mało jest (żyjących) wiedźm, aż tak głupich… choć zderzają się, zdarzają… Jednocześnie przy tej okazji autor chciałby zaznaczyć, że przyznanie się musi być z własnej woli, bez groźby utraty lukrowanych guziczków! Na szczęście są specjaliści, którzy potrafią takie zeznania uzyskać! Jeśli już dziś zamówisz go przez umyślnego, żelazną dziewicę, do własnego montażu, dostaniesz za pół ceny!

 

Słowem podsumowania, autor zaznacza, że stosowanie powyższych metod jest dozwolone jedynie w Irimgardzie, ale i tam należy robić to dyskretnie, tak by władza o tym nie wiedziała. Jeśli zaś ktoś chciałby dowiedzieć się, które z powyższych metod są prawdziwe, a które tylko wymysłem autora (a nie chce mu się pytać swojego Wszystkowiedzącego Wujka) to autor zaprasza na wspólne palenie wiedźmy… ekhm… chciałem powiedzieć ognisko i pieczenie kiełbasek! Zaś już w następnym numerze poznacie rodzaje wiedźm! Bowiem czarownica, czarownicy nie równa… choć wszystkie plugawe!

Rethun Łowca

image

Wróć do strony głównej