Na poprawę humoru

2020-07-13 21:56:59

image

Tytuł:Krasnolud

Powstanie: styczeń 2003

Rysunek i tekst: Gustaw  

-----------------------------------------------------------------------

Dwa krasnale - mały i duży sikają na mur. Mały strasznie mruga oczami. Duży pyta: 

- Co tak mrugosz? 

- Bo mi do oczu prysko! 

-----------------------------------------------------------------------

Mały leonidek ma urodziny i wypatruje przez okno gości. Nagle mówi do mamy: 

- Mamo, wujek i ciocia idą! 

- Nie mówi się wujek i ciocia tylko wujostwo. 

Wygląda dalej. 

- Mamo, kuzyn i kuzynka idą! 

- Mój drogi, nie mówi się kuzyn i kuzynka tylko kuzynostwo. 

Patrzy dalej i zauważył babcie i dziadka. Mówi do mamy: 

- Mamo, dziadostwo idzie!

-----------------------------------------------------------------------

Mama dała małemu gnomowi ostatnie monety na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi: 

- Kupisz chleb, masło i kawałek sera. Reszta monet trafia na stół. 

Gnom poszedł do sklepu, ale po drodze spodobał mu się pluszowy misiek. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to: 

- Coś ty zrobił! Natychmiast idź i sprzedaj tego misia. 

Mały gnom bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wszedł do jej mieszkania i zastał sąsiadkę w łóżku z jakimś elfem. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Sąsiadka wepchała faceta razem z młodym gnomem do szafy. Gnom w szafie mówi do elfa: 

- Kup pan misia. 

- Spadaj chłepczę. 

- Bo będę krzyczał. 

- Masz kilka monet i siedź cicho. 

- Oddaj misia. 

- Nie oddam. 

- Oddaj, bo będę krzyczał. 

Sytuacja powtórzyła się paręnaście razy, gnomek zarobił kilkanaście monet. Wrócił do domu z zakupami (ryby, raki, szynki i całą furę monet jeszcze przytargał ze sobą). Matka powiedziała do gnomka:

- Gnomku, czy ty skarbiec obrabowałeś?! Natychmiast idź do kapłana i wyznaj swe przewinienia! 

Gnomek poszedł do świątyni, podchodzi do kapłana - elfa i mówi: 

- Ja w sprawie misia... 

- Spier..... już nie mam kasy! 

-----------------------------------------------------------------------

Historia o niefortunnym złodzieju. 

Tą historię opowiedział mi stary jegomość, który często przesiadywał pod karczmą. Pewnej staruszce zdechł pies. Owa pani nie chciała byle gdzie go zakopać, więc postanowiła go przenieść w specjalne miejsce, które miała już wcześniej upatrzone dla siebie. Zapakowała psa do torby podróżnej i wyszła z domu. Kiedy chciała przejść przez bramy miasta, jakiś uprzejmy pan podszedł i spytał czy jej nie pomóc. Kobieta zgodziła się. Gdy tak szli, gość niosący torbę, spytał z ciekawości, co właściwie jest w środku. Staruszce było głupio się przyznać, że jest tam zdechły pies, więc powiedziała "aa polową aparaturę niosę dla wnuczki". Kiedy chciała już skręcić w swoją stronę, gość oczywiście powiedział, że jej pomoże. Człeczyna wziął torbę i uciekł myśląc, że zdobył ową aparaturę. Ciekawe jaką miał minę, kiedy zobaczył zawartość torby.

-----------------------------------------------------------------------

Jadą saniami przez las hobbit, człowiek, elf i krasnolud. Nagle przed saniami wyskakuje stado wilków.  Elf spanikował i wyskoczył z sani, ale wilki go dopadły. Jadą dalej, znów przed saniami wyskakuje stado wilków. Człowiek spanikował i wyskoczył z sań. Jadą już tylko hobbit i krasnolud. Przed saniami wyskakuje stado wilków. Krasnolud wyciągnął topór i zabił stado. Potem wyjmuje flaszkę, a hobbit się go pyta: 

- Czemu wcześniej nie zabiłeś tych wilków? 

- Bo dla czterech by nie wystarczyło wódki. 

-----------------------------------------------------------------------

Leonid pyta elfki:

- Elf jest? 

- Nie. 

- Piękna elfko, a chcesz zarobić 100 złotych monet?

- Chcę. 

- To daj mi całusa. 

Elfka myśli "ukochanego nie ma w domu, a 100 złotych monet piechotą nie chodzi". 

Dała więc leonidowi całusa. A Leonid znów pyta: 

- Chcesz zarobić kolejne 100 monet? 

- Chcę. 

- To się rozbierz. 

Elfka się rozebrała. A leonid: 

- A kolejne 100 monet? 

- Chcę. 

- No to chodź, wykręcimy numerek! 

No i wykręcili taki numer, że aż leonid się spocił. Gdy skończyli, leonid ubrał się i poszedł do siebie.  Po jakimś czasie do domu elfki wpada elf i pyta: 

- Był leonid? 

- No bbbył - mówi elfka przerażona. 

- A oddał 300 złotych monet? 

-----------------------------------------------------------------------

Przychodzi gnom do sklepu orka: 

- Czy jest chleb dwukilogramowy? 

- Nie, jest jednokilogramowy. 

Następnego dnia: 

- Jest chleb dwukilogramowy? 

- Nie, jest jednokilogramowy.. 

Ork postanowił upiec chleb dla gnoma. 

Przychodzi gnom: 

- Jest chleb dwukilogramowy? 

- Jest! 

- To poproszę połówkę. 

-----------------------------------------------------------------------

Przychodzi hobbit do sklepu i mówi do sprzedawcy: 

- Poproszę kilo soli.

- Przykro mi hobbitku, lecz waga się zepsuła, nasypię ci na oko. 

- Na dupę sobie nasyp. 

-----------------------------------------------------------------------

Przychodzi goblin do sklepu i mówi: 

- Poproszę te cukierki z góry. 

Krasnolud wchodzi na drabinę i ściąga cukierki. Następnego dnia znów przychodzi goblin i mówi: 

- Poproszę te cukierki z góry. 

Stary krasnolud zmęczony wchodzi na drabinę i ściąga cukierki. Nazajutrz krasnolud widzi, że goblin idzie do sklepu, szybko wchodzi na drabinę i ściąga cukierki z góry. Goblin wchodzi do sklepu i mówi: 

- Poproszę tę czekoladę z dołu. 

Krasnolud wchodzi na drabinę i odkłada cukierki. 

- Acha, bym zapomniał, jeszcze te cukierki z góry. 

-----------------------------------------------------------------------

Ork i goblin wloką się przez pustynie. Skwar, żar i ani kropli wody. 

- Już nie mogę - jęczy ork. - Umrę z pragnienia! 

- Weź się w garść, wojowniku! - pociesza go goblin. - Na najbliższym postoju dam ci łyk wody z mojej manierki... 

-----------------------------------------------------------------------

Elf miał sklep w lesie i wszystkie istoty lasu robiły u niego zakupy. Pewnego dnia przyszedł do elfa hobbit i zapytał: 

- Wiesz, chcę otworzyć sobie sklep. Przychodzę do ciebie spytać, czy nie masz nic przeciwko temu. 

Elf chwilę pomyślał i odpowiedział: 

- Dobra hobbicie, ale jak przyjdę do ciebie na zakupy i czegoś nie będziesz miał, to powybijam ci zęby, uszy przybiję do podłogi i zamknę ci ten interes.

Hobbit zgodził się na te warunki i wkrótce otworzył swój sklep. Pewnego dnia elf wybrał się do skrzata na zakupy: 

- Hobbicie! Kilogram ziemniaków. 

A hobbitna to: 

- Dużych, małych, jaki gatunek... 

Elf zdębiał, wziął ziemniaki i wrócił do swojego sklepu. 

Hobbitowi coraz lepiej się wiodło i coraz więcej osób przychodziło do niego, zamiast do elfa. Przyszedł więc czas na następną wizytację u hobbita. Tym razem elf chciał 20 gwoździ i znów miał do wyboru duże, małe, cienkie, grube, z małym łebkiem, z dużym łebkiem itd. W końcu się zdenerwował.

- Hobbicie, daj mi ostrą kanapkę. 

Hobbit posmutniał, bo nie posiadał tak ostrych przypraw, ale że był sprytny przyrządził mu kanapkę z masłem i włożył w nią potłuczone szkło. Elf wyszedł totalnie wnerwiony. Wkrótce już prawie wszystkie osoby robiły zakupy u hobbita, więc elf musiał wymyśleć jakiś podstęp. Poszedł do hobbita i mówi: 

- Hobbicie, dwa kilo ni ch**a! 

Hobbit zbladł i pomyślał: "Powybijane zęby, uszy przybite do podłogi, zamknięty interes. Muszę coś wymyślić!". 

Po chwili namysłu hobbit zabierał elfa do piwnicy. Kiedy elf wszedł, hobbit zgasił świecę i zapytał: 

- Elfie, widzisz coś? 

Elf: 

- Ni ch**a!

Hobbit na to: 

- To bierz dwa kilo i spier****!

-----------------------------------------------------------------------

Mama pyta orka.

- Dlaczego nie zadajesz się z elfikiem?

- Mamo, a ty zadawałabyś się z kimś, kto pali, przeklina, kłamie, bierze używki i napada na młodszych?

- Oczywiście, że nie synu. 

- No widzisz! Elfik też nie chce. 

-----------------------------------------------------------------------

Przychodzi krasnoludek w odwiedziny do dziadka. Nagle pod kominkiem spostrzegł skórę leonida.  Mówi do dziadka: 

- Dziadku, dziadku, opowiedz mi, jak to było z tym leonidem!! 

- Wybrałem się kiedyś do lasu. Wziąłem ze sobą kuszę, tak na wszelki wypadek. Idę sobie, idę, wtem słyszę, a w krzakach czai się leonid. No to ja PACH, PACH, strzelam i uciekam, a on biegnie za mną i się ślizga. To ja znowu PACH, PACH, strzelam i uciekam, a on biegnie za mną i się ślizga. To ja znowu... 

- Kurczę, dziadku - przerywa mały krasnal - ale Ty odważny... Ja to bym się od razu zesrał ze strachu! 

- A jak myślisz bałwanie, na czym ten leonid się ślizgał?! 

-----------------------------------------------------------------------

- Aniołku... Mam do ciebie sprawę. 

- No słucham Cię, mów.

- No bo wiesz... Mam fortepian... Muszę go wnieść na sam szczyt tej ogromnej wysokiej wieży... I sam sobie chyba nie dam rady... 

- Pomogę ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze opowiesz mi super kawał, taki żebym się posrał ze śmiechu.

Artysta pomyślał chwilę i zgodził się. Anioł wciąga fortepian. Pierwsze piętro. Anioł mówi: 

- No teraz opowiedz mi ten kawał.

- No dobra...

Opowiedział aniołowi kawał. Anioł posrał się ze śmiechu. Tak samo było na kolejnych piętrach. Aż w końcu na dziesiątym piętrze anioł bardzo zmęczony i zasapany powiedział: 

- No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze wszystkich. 

- Stary, jak ci opowiem, to nie tylko się zesrasz, ale i zrzygasz i zeszczasz ze śmiechu. 

- No dobra, wal.

- To nie ta wieża.

-----------------------------------------------------------------------

Król wydaje córkę za mąż, jednak kandydatów czeka ciężka próba. Mają wypić beczkę piwa, przepłynąć jezioro, na którym jest wyspa, a na niej czeka lew z bolącym zębem, którego trzeba wyrwać. Na koniec mają zadowolić seksualnie starą czarownicę. 

Pierwszy kandydat wypija beczkę piwa i tonie w jeziorze. 

Drugi kandydat wypija beczkę piwa, przepływa jezioro, ale zostaje skonsumowany przez rozwścieczonego lwa. 

Trzeci kandydat wypija beczkę piwa, przepływa jezioro i po chwili z zarośli wyspy słychać stękanie, jęczenie, sapanie. 

Wszyscy z niepokojem wsłuchują się w dźwięki dobiegające z wyspy. Po chwili za krzaków wychodzi trzeci kandydat i pyta: 

- Gdzie jest ta czarownica, której miałem zęba wyrwać? 

-----------------------------------------------------------------------

Rynek miasta Azoth. Jakieś występy. Gdzieś z tyłu, pośród stojących widzów, rozlega się nagle: 

– Hej, kolego! 

Nieco dalej ktoś odwraca głowę. 

– Kto, ja? 

– Tak, ty... 

– Nie jesteśmy na "ty"! 

– O, przepraszam, kolego. 

– Nie jestem twoim kolegą! 

– Słuchaj, przyjacielu. 

– Ani przyjacielem! 

– Posłuchaj mnie, gościu… 

– Nie jestem żadnym "gościem"! 

– No to jak mam… 

– "Proszę pana"… 

– Dobrze, więc proszę… 

– ... "szanownego". 

– Dobra, k***a, a więc proszę szanownego pana… 

– Dobrze, dobrze… 

– Czy szanowny pan widzi tamtego małego hobbita? 

– Tego, który znika właśnie za rogiem tamtej gospody? 

– Tak, właśnie tego. 

– Widzę. 

– No więc chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy "kolego", to on akurat okradał wielce szanownemu panu kieszenie i torbę. Nie ma za co! 

-----------------------------------------------------------------------

Krasnolud pyta mamy: 

- Mamo, mogę iść na biesiadę? 

- A będzie tam alkohol? 

- Oczywiście, że nie! 

- No to po co tam idziesz? 

-----------------------------------------------------------------------

Mały chłopiec siedzi na kolanach taty i dostrzega na jego głowie pierwszy siwy włos. Przerażony krzyczy: 

-Tato! Głowa ci pleśnieje! 

-----------------------------------------------------------------------

Krasnolud wraca do domu z pracy później niż zwykle. Po cichu otwiera drzwi i wchodzi do sypialni. Spod kołdry wystają cztery nogi zamiast dwóch. Zdenerwowany bierze "pałę" zza drzwi i wali nią w kołdrę. Po tak wyczerpującym zadaniu idzie do kuchni, żeby się czegoś napić. Wchodzi, patrzy, a tam siedzi jego żona i czyta pergamin i mówi: 

- Witaj kochanie, przyjechali dziś twoi rodzice i położyłam ich w naszej sypialni. Mam nadzieję, że już się przywitałeś.

-----------------------------------------------------------------------

Elfik wieczorem biegnie do taty i mówi: 

- Tato, tato, dom nam się pali! 

- Synku uciekaj szybko z domu, tylko cicho, żebyś matki nie obudził.

-----------------------------------------------------------------------

image

Powstanie: styczeń 2003

Rysunek: DragonLady

Komiksy powstały na skutek burzy mózgów Qby i DragonLady  

Zelgadis

 

Wróć do strony głównej