Zasłyszane w Buduarze - O zabawkach dla dorosłych

2020-07-12 04:24:33

image

 

Ja'Dargo wita wszystkich swoich Czytelników! Upłynęły równo dwa księżyce od ostatniego razu, gdy miałem przyjemność wylać szczyptę atramentu na karty tej konkretnej rubryki. Chciałbym powiedzieć, że Wasz Oddany dobrze wykorzystał wspomnianą przerwę i przygotował dla Was tym razem coś niezwykłego. Choć brak mi śmiałości i wiary we własny kunszt, by do takiego stwierdzenia się posunąć. Zakrawa to na pyszałkowatość i choć tej mi nie brakuje czasami, jednak stąpanie po tak kruchym lodzie jest nawet dla mnie sztuką zbyt ryzykowną. Nie chce urazić moich Czytelników zbytnią pewnością siebie. Niech stosy częściowo zapisanych i pogiętych zwojów pergaminu, otaczające moje miejsce pracy, będą dowodem, jak ciężko było mi napisać tym razem artykuł dla Was. Nim jednak skończę ze wstępem i przejdę do tematu, pragnę wykorzystać przywileje, jakie to skromne stanowisko mi zapewnia, by gorąco podziękować swojemu pracodawcy i dobrodziejowi Conallowi z Ranruinów. Ów dzielny Elf, odziany w charakterystyczną bródkę w ostatnim miesiącu poprowadził „Zasłyszane w Buduarze”. On sam jeden wie, jak ciężko wytrzymać z Ja'Dargo i jego ciągłym niedotrzymywaniem terminów, zarówno za cierpliwość, jak i wyrozumiałość ten dziękuję. Jak zwykle jednak zbytnio się rozgaduję we wstępach, nie miejcie mi tego złe. Gdy chwycę swój instrument i zabiorę się już do twórczego dzieła, daje mi to tyle przyjemności, że pozwalam się porwać pasji i przelewam na pergamin zbyt wiele, zapominając o obowiązkach.

Nie o moich namiętnościach jednak ma być dziś mowa, a o Waszych Drodzy Fallathańczycy. Już przed przygotowaniem pierwszego numeru postanowiłem, że wydrę Wasze sekrety i obnażę na łamach tej rubryki. Nie kieruje mną tutaj żadna zła intencja, zapewniam! Jest wręcz odwrotnie. Ja'Dargo wyznaje zasadę, iż nie ma nic bardziej naturalnego niż nasze cielesne potrzeby i pragnienia, do których zalicza się także poszukiwanie przyjemności i ciepła. Celem tej rubryki jest nieść pomoc i bawić Was, moi Drodzy.

Moją ciekawość tym razem rozbudził nie sam pojęcie miłości ani nawet akt uwodzenia, a urozmaicanie miłosnych doznań. Od razu uprzedzam, nawet Ja'Dargo nie jest takim głupcem, by po ledwie jednym artykule, chodzić po Fallathanie i wypytywać Was w tak delikatnej kwestii. Ten obawia się, że ani zbyt daleko by nie uszedł, ani zbyt wielu pytań by nie zadał, nim skończyłby w jakimś ciemnym zaułku. Nie byłoby wtedy ani Ja'Dargo, ani artykułu. Zamiast okazać braki w delikatności w manierach, postawiłem zadać sobie więcej trudu i niczym wytrawny łowca, którymi jak wiadomo jest w głębi Ajschos każdy Leonid, dojść do wniosków po tropach. Tropami, o których tutaj mowa rzecz jasna są wszelkie przedmioty, mikstury i maszyneria, stworzona z myślą o potęgowaniu miłosnych doznań. Uznałem, że właśnie w ten sposób dowiem się najwięcej.

Spodziewając się problemów, nie traciłem czasu i od razu zabrałem się do poszukiwań. Nie będę Was tutaj Drodzy Czytelnicy zanudzał swoim żmudnym redaktorskim śledztwem. Wiedzcie jedno, naprawdę Wasz Oddany solidnie się nachodził i namęczył, nim mógł zasiąść przed swoim biurkiem i wziąć się do pracy. Odwiedzałem lupanary, dawałem ogłoszenia na murach, widywałem wiedźmy i rzemieślników, a nawet przyszło mi spędzić kilka chwil w herbaciarni. Nawiasem mówiąc, byłem wielce zaskoczony, o ile bogatszy w wiedzę z tego ostatniego miejsca wyszedłem. Raz nawet próbowałem przeprowadzić eksperyment w słynnej Euzebiuszowskiej karczmie, lecz nie był to najlepszy pomysł.

Pierwszym wnioskiem, do jakiego doszedłem drodzy czytelnicy, był fakt, iż w kwestii urozmaicania sobie Łóżkowych Figli w większości jesteście dość skryci. Pewnym wyjątkiem okazały się tutaj gady i mieszkańcy niesławnego Urr, którzy jako jedyni otwarcie, a nawet z rozbawieniem odpowiadali na moje nierzadko głupie pytania. Od niejednej wiedźmy słyszałem jak ludzie, elfy, krasnoludy i inni Fallathanczycy ukradkiem składali jej wizyty. Zwykle czynili to pod osłoną nocy, czasami w przebraniu. Owe wizyty jak zapewne wielu z was się domyśla, nie miały nic wspólnego z upodobaniem do nietypowej gry wstępnej. Choć można rzec, iż były to w pewnym sensie spotkania w interesach. Wielu z was Drodzy Czytelnicy zaopatruje się w „Leśnych Chatkach” w alchemiczne specyfiki, których działanie wpływa na miłosne doznania. Ilość wspomnianych specyfików jest zaprawdę ogromna! Spodziewacie się zapewne usłyszeć o Eurydii, miksturze wywołującej żądze, czy Libijce, która ma jeszcze silniejsze i gwałtowniejsze działanie. Pewnie znany jest Wam Wulkan Eyosa, co to „każdego żołnierza postawi na baczność”. Lista zamawianych mikstur jest znacznie dłuższa. Sam nie znam sposobów używania niektórych specyfików, a przyznam, że uważam się za istotę o dość bogatej wyobraźni. Niepozorna Biellinkamoże w odpowiedniej dawce usunąć niepotrzebne owłosienie z KAŻDEJ części ciała. Rzeknę, iż nie tylko pracownice lupanarów zaopatrują się w tę miksturę, jest ona dość popularna, według pewnej wiedźmy, wśród arystokracji... kto by pomyślał? Wiedźmy zapewniają też środki poronne w przypadkach niechcianych ciąż oraz narkotyki co to podobno potęgują wszelkie doznania. Jak zapewniała mnie Wiedźma, z większością trzeba bardzo uważać. Podobno Kropla Umysłu jest warta swojej dość wygórowanej ceny, jak i przemożnego kaca, jakiego doświadcza się jakiś czas po zażyciu... Niestety Wasz Oddany nie miał przyjemności sprawdzić działania większości z zakupionych specyfików przez wspomnianą przygodę u Ebiego. Większość flakoników się potłukła. Choć tutaj pozwolę sobie na słowo przestrogi. Drodzy Bracia Mężczyźni naprawdę uważajcie z Wulkanem Eyosa, zbyt duża dawka tego specyfiku, bynajmniej nie jest źródłem większych przyjemności, przynajmniej dla nas... Ja'Dargo miał nawet problemy z chodzeniem i oddawaniem moczu. Zachowajcie rozwagę.

Jednak rozmaite używki i mikstury alchemiczne to nie wszystko, co trzymacie w swoich sypialniach. Obok sztucznych peruk, strojów do przebieranek macie i bardziej niegrzeczne „skarby”.Moja znajoma Gnomia rzemieślniczka nie raz wykonywała na zamówienie specjalny ekwipunek, dla szukających urozmaicenia bogaczy, jak również par w potrzebie. Szczególnie jedna historia mnie poruszyła, o której opowiadała. Pewien młodzian, podobno zakochany po uszy w dość dużej damie. Przybył on do Gnomki rozpaczając, że ze względu na istniejące między nimi różnice, nie jest w stanie wykonać swojego obowiązku w sypialni. Moja przyjaciółka nie należy do najwrażliwszych istot na tym padole i dość szybko poradziła mu, by albo gasił światło, albo zamykał oczy, jeśli ma problemy w tej materii... W duchu współczując takiego kochanka. Chłopak zaraz zawstydzony mocno pośpieszył z wyjaśnieniami. Nie w tym bowiem był problem, bo jak zapewniał, jego uczucie było szczere, a połowica wielce mu się podobała. Chodziło raczej o różnice w fizjonomii pomiędzy kochankami. Gnomka nie miała serca z kamienia. Współczując młodzianowi, udzieliła mu zniżki i zabrała się do pracy. Efektem jej wysiłków był pas z doczepionym pośrodku odpowiednim szpuntem misternej i wielce artystycznej konstrukcji, tak by młodzian mógł spełniać swój obowiązek wobec kochanki. Sprawę, choć delikatnej natury udało się rozwiązać, nim jakie nieszczęście dotknęło kochanków. Oczywiście nie zawsze klienci przychodzą do niej, kierując się tak szlachetnymi pobudkami. Z tego, co mówiła, o wiele częściej chodzi o wprowadzenie odrobiny urozmaicenia w łożu albo wręcz wypełnienia pustki po utraconym kochanku.

Ujrzawszy niektóre z jej gotowych produktów, choć nie łatwo mnie przerazić... to przyznam, iż poczułem chłodny oddech strachu nad swoim karkiem i przeszył mnie zimny dreszcz. Czasami zapominam, jak bardzo się między sobą różnimy wszyscy. Gnomka produkuje nie tylko sztuczne szpunty, ale też inne zabawki. Specjalne pierścienie zwiększające objętość po nałożeniu, kajdanki wyłożone wewnątrz miękkim materiałem, by nie uszkodzić skóry... biżuterię. To tylko niektóre z zamówień, które realizuje. Nie narzeka na brak pracy i klientów, okazuje się, że to dość dochodowy biznes, przy którym mistrzowie wielu rzemiosł znajdują zatrudnienie.

Po śledztwie kolejną rzeczą, która stała się jasna, była łącząca nasz wszystkich dziecięca czasami wręcz ciekawość oraz przemożna potrzeba uniknięcia nudy. Tylko tego bowiem brakuje by nasze miłosne doświadczenia, z przepełnionych pasją, niezapomnianych chwil stały się, czymś szarym i czynionym z obowiązku. Nie bójcie się więc eksperymentować i spełniać swoje fantazje Drodzy Czytelnicy, jest to zupełnie naturalne, pamiętajcie tylko wygodzie i bezpieczeństwie Waszych partnerów.

Kalbos

Wróć do strony głównej