Wieczorek żartownisiów w Małej Vanthii

2020-07-12 04:48:33

Kiedy przeczytałam ogłoszenie o konkursie, który miał wyłonić Największego Śmieszka Fallathanu, nie wiedziałam, czy był to żart, czy może jednak Euzebiusz poważnie zabrał się do roboty. Nie był to kolejny konkurs picia. Nie wyglądało mi to na rozpaczliwy ruch, aby ratować swój interes (a pamiętam swoje niedawne słowa na temat karczmy „Pod Pijanym Półorkiem”). Ot, zapowiadała się wesoła zabawa. Choć mój hijon Nokard powtarzał mi, żebym nigdzie nie szła, to i tak zrobiłam, to co chciałam. Zgłosiłam się jako uczestniczka. Nie miałam przecież nic do stracenia. Co najwyżej mogłam wrócić do domu z podejrzeniem naderwania jakiegoś mięśnia z powodu zbyt częstych wybuchów śmiechu.

Konkurs rozpoczął się punktualnie – wieczorem 27 Asvarba. Poprowadził go Florek, który ma wyjątkowy dryg do występowania na scenie (ciekawe, dlaczego przez tak długi czas Ebi tego nie dostrzegał?). Oprawę muzyczną zapewniał zespół, który Euzebiusz specjalnie najął, aby goście jeszcze lepiej się bawili. Grajkowie przygrywali mile podczas przerw w konkursie. O tytuł Największego Śmieszka Fallathanu zmierzyło się sześć osób – białowłosa Liruka, goblin Dersen, mistrz Eyck Severkyte, jaszczur Arlen, straszna Rafiss oraz suli Asami. Jako siódmy chciał wystąpić leonid Te'Dacar Ruset, który spóźnił się ze swoim zgłoszeniem. Niestety, nie pozwolono mu wpełznąć na scenę nawet poza konkursem.

Uczestnicy różnie interpretowali samą nazwę „Wieczór Szachrajów”. Euzebiusz nie określił dokładnie, czego wymaga od startujących w konkursie. Większość postanowiła opowiedzieć krótkie, humorystyczne historyjki zwane dowcipami czy żartami. Dwie osoby postanowiły spróbować swoich sił w skeczach, czyli nieco dłużej formie przekazu, połączonej z grą aktorską.

Jako pierwsza na scenę weszła Białowłosa Wiedźma – Liruka. Jej żarty nie były w moim guście i były mało wyszukane. W paru chwilach zdążyła obrazić Euzebiusza wraz z jego żoną oraz swoich znajomych. Obserwując Mordarona, którego wybrała na swoją ofiarę, nie był tym zbyt wielce zadowolony.

Po Liruce nastąpiła chwila dla goblina Dersena. Poziom żartów był dość niski. Lubię suchary, lecz te do mnie nie trafiły. Pamiętam, że wyśmiewał się z osób niepełnosprawnych. Drugiego żartu o szynce zupełnie nie zrozumiałam. Kiedy go opowiedziałam mężowi w domu, ten śmiał się tak długo, że aż się popłakał. Nie był jednak w stanie mi wytłumaczyć, na czym polegał ów żart sytuacyjny. Cóż… Może ten żart śmieszy wyłącznie mężczyzn?

Jako trzeci wystąpił mistrz Ikuś. Hobbit jak zwykle był w formie. Przedstawił krótki skecz o bardzo nobliwym elfie. Nie trudno było odgadnąć, że Severkyte parodiował samego Faelivnira Aearona, przywódcę organizacji Płomień Inis Birke. Zrobił to jednak bardzo subtelnie i ze smakiem. Jestem pewna, że sam elf nie miałby nic przeciwko temu.

Po występie Eycka nastąpiła krótka przerwa, podczas której grajkowie poderwali gości do tańców. Najgorzej zachowywała się Liruka oraz Mordaron, którzy ocierali się o siebie. Żaden z orków - ochroniarzy nie zareagował ani nie wyrzucił ich na pięterko. Parka przeszkadzała podczas występów, a tylko silne nerwy pozwalały na całkowite ich zignorowanie. Cała sytuacja była ogromnie niesmaczna

 

image 

 

Po przerwie na scenę wkroczył pewnym krokiem Arlen. Można śmiało go nazwać „wyjadaczem konkursowym”, ponieważ bardzo często bierze udział w zabawach, organizowanych przez Euzebiusza. Opowiedział kilka rasistowskich żartów. Pomimo swojego wydźwięku, były całkiem dobre. Tym samym zmiótł konkurencję od dowcipów.

Jako przedostatnia wystąpiła Rafiss. Tak jak Liruka postanowiła nieco dołożyć biednemu personelowi karczmy. Wyśmiała dosłownie wszystkich, nie pozostawiła suchej nitki nawet na Szachu i Macie. Aż dziw, że kobieta nie została wykopana z karczmy z hukiem. Być może ochroniarze nie zorientowali się, że to z nich były te śmieszki.

Ostatnim uczestnikiem konkursu, który wystąpił tego wieczoru, byłam ja. Wystawiłam „Sztukę Pijaństwa”. Był to skecz, który napisałam dość dawno, lecz nie miałam okazji, by komukolwiek go pokazać. Zmienianie peruk było chyba dla mnie największym wyzwaniem. Nie wszystko wyszło tak, jak sobie zaplanowałam, ale i tak byłam zadowolona, kiedy schodziłam ze sceny.

Po ostatecznym występie nastał czas na głosowanie. Goście karczmy mogli zagłosować na swoich faworytów – swoje poparcie mieli wykazać głośnym klaskaniem. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mój skecz podobał się im najbardziej. Gdybym sama miała typować zwycięzców – uznałabym, że największe szanse mieli mistrz Ikuś oraz jaszczur Arlen. Jak widać, wyroki Pradawnych są przedziwne. Może poważnie powinnam zastanowić się nad przekwalifikowaniem? Jeśli tylko potrzebujecie kogoś zabawnego – już wiecie, że możecie napisać do Asami, Największego Śmieszka Fallathanu.

Z tego miejsca chciałam podziękować Euzebiuszowi* za zorganizowanie najśmieszniejszego wieczorku w całej historii Fallathanu. Mam nadzieję, że nie straci zapału i będzie organizował co raz więcej takich zabaw!

[*Troggowi i Mordaronowi za pokaz idealnej współpracy karczmarzy podczas eventu. Wincyj panowie, wincyj!]

Asami

Wróć do strony głównej