Niecodzienna miłość - Amerriva i Marothel

2020-07-12 04:53:31

Kilka miesięcy temu doszły mnie plotki, które początkowo traktowałem dość swobodnie. Z początku nie wykazywałem większego zainteresowania tą sprawą. Jednak czas płynął, a do mnie dochodziły kolejne informacje. Były bardzo przekonywające. Mówię tutaj o niespodziewanym ślubie Amerrivy Serandhiel z Marothelem Shar’kev, pary mieszańców (oboje pochodzą ze związku orka z elfem). Odbył się on w Aeg Cirion 30 Rasbera 4368 roku.

Postanowiłem spotkać się z Panem Młodym i wypytać go o różne sprawy. Nie ma jak to informacje z pierwszej ręki, prawda? Plotki zazwyczaj posiadają w sobie, choć ziarno prawdy, lecz większość jest bezużyteczna. Choć nie było łatwo, udało mi się umówić na rozmowę z Marothelem.

Zostałem przyjęty bardzo ciepło. Już podczas korespondencji zaznaczyłem, co jest powodem mojej wizyty. Pomimo tego, że moje pytania były bardzo osobiste, mężczyzna odpowiadał mi na nie szczerze i wyczerpująco.

 

image

 

Amerriva (znana również jako Merriv) Serandhiel wywodzi się z rodu, żyjącego od dawna w Romen - Dorze. Z wielu względów nigdy nie używała swojego nazwiska (zapewne ma to związek z tym, z jakiego związku się narodziła, przyp. red.). Po zawarciu związku małżeńskiego przybrała nazwisko swojego małżonka (choć jest to wbrew tradycji elfickiej). Natomiast Marothel Shar’kev urodził się w Tangrim, chociaż jego przodkowie wywodzą się również z Twierdzy Urrthorror. To dowodzi, że para wychowała się w zupełnie odmiennych kulturach. Na szczęście potrafią to pogodzić. Jak zapewnił mnie Marothel: „oboje bierzemy z tych kultur co najlepsze, a odrzucamy to, co najgorsze. Dobrym przykładem tego może być nasz ślub”.

Jak doszło do spotkania tej niezwykłej pary? Oboje są członkami organizacji Płomień Inis Birke, o której wciąż głośno w Fallathanie. Nigdy wcześniej jednak nie mieli okazji ze sobą dłużej porozmawiać ani pracować ze sobą ich razem. Ich drogi złączyły się w jedno dopiero podczas Fety Dzieci Gwiazd z 14 na 15 Nathmela, która odbyła się w Nost Laefar. Gdy natknęli się na siebie, nie mogli przestać ze sobą rozmawiać. Każdy gość Fety był świadkiem ich nieśmiałego tańca. Podobno „kilka chwil rozmowy może naprawdę odmienić życie”. Zaledwie półtora miesiąca po zabawie para ogłosiła swoje zrękowiny, a następnie wzięli ślub.

Nie każdy potrafi uwierzyć w taką miłość, lecz małżonkowie skromnie mówią o wielkim uczuciu, które ich połączyło. Nie widzieli innej drogi aniżeli spotkać się przed ołtarzem. Marothel zdradził mi, że: „powoli zaczynam oswajać się z myślą, że zostałem połączony węzłem małżeńskim z kobietą, którą udało mi się pokochać. To naprawdę wspaniałe uczucie! Nie rozumiem, dlaczego dzisiaj tak wiele par nie decyduje się na ślub”. Mężczyzna nigdy nie miał wątpliwości, że chce poślubić swoją ukochaną. Czas tutaj nie odgrywał dużej roli. Jak widać, życie potrafi pisać takie same scenariusze, jakie spotkamy w bajkach.

Choć para podkreśla, że nie są w pełni elfami ani w pełni orkami, to ślub wzięli przed obliczem Athiel – to właśnie boginię Laefar prosili, aby miała na nich baczenie i wspierała ich w trudnych chwilach. Zgromadzeni goście wiedzieli jednak, że ten gest wcale nie miał znaczyć, że Państwo Młodzi uważają się za elfów czystej krwi. Nie są nimi i nigdy nie będą się za takich uważać. Wskazywał na to charakter uroczystości oraz różnorodność rasowa zaproszonych gości. Na ślub przybyło: czterech członków rodziny Pana Młodego, jeden członek rodziny Panny Młodej, kronikarz, który opisał całe wydarzenie oraz bardka, której tożsamość była dla wszystkich zagadką. Z plotek dowiedziałem się, że tamtego dnia Aeg Cirion odwiedziła tajemnicza drowka (trudno powiedzieć, jak udało się jej dotrzeć na wyspę Canticę). Szybko jednak znudziła się, patrząc jak para, składa sobie przysięgi. Marothel niestety nie chciał mi o tym zbyt wiele opowiedzieć. Podobno nie był to nikt ważny. Sama ceremonia przebiegała sprawnie i nie została jakkolwiek zakłócona.

Jakie plany na przyszłość ma nietypowa para? Mężczyzna znów odpowiedział mi skromnie: „Życie samo napisze scenariusz, my po prostu będziemy podejmować decyzje zgodnie z naszym sercem. Dowiedziałem się, że czasem jednak warto mu zaufać. Zazwyczaj jednak polegam na umyśle”. Mamy nadzieję, że wszystko będzie układało się dobrze. Bo cóż jest piękniejszego od miłości?

Autor nieznany

image

Wróć do strony głównej