Euzebiusz trucicielem?

2020-07-12 02:44:05

Każdy dobrze zna karczmę “Pod Pijanym Półorkiem” mieszczącą się na wyspie zwanej Małą Vanthią. Gospoda ta należy do niejakiego Euzebiusza, który szczyci się faktem, że pod jego strzechą goszczą persony ze wszelkich klas i stanów społecznych, zarówno ubogich, jak i zamożniejszych - w tym także osobistości, które mają sporo do powiedzenia w kwestii polityki i prowadzenia wojen. To właśnie dzięki tej różnorodności w ostoi pijaństwa i dobrego jadła ścierają się ze sobą rozmaite osobowości, przez co dochodzi do sytuacji wartych zapamiętania.

W karczmie organiozowano wiele biesiad, jednak to Ostatnie dwie obfitowały w szereg dziwnych wydarzeń – klienci szynku zaczęli zachowywać się nietypowo, miewali zwidy, dochodziło do sytuacji doprawdy kuriozalnych. Rozniosła się wieść o tym, że Euzebiusz dodaje do potraw i trunków podejrzane składniki – nie wiadomo, czy dla własnej uciechy, czy ma w tym jakiś głębszy cel. Czyżby prawdą było to, o czym niektórzy szeptają? Poczciwy Euzebiusz został zwerbowany przez wywiad któregoś z krajów i nakłoniony do podtruwania swoich gości? O wypowiedź w pierwszej kolejności poprosiliśmy samego zainteresowanego, jednak przegonił on naszych redaktorów z karczmy i grożąc ścierką odsądził ich od czci i wiary.

Tajemnicze cukierki

- To wszystko to jedno wielkie nieporozumienie i wina handlarzy, którzy sprzedają nam zioła nie wiadomo skąd! - Powiedział jeden z pracowników, zmierzając na targ. Mężczyzna chciał pozostać anonimowy. Uciekł, gdy dopytywaliśmy o dziwne cukierki, które były proponowane gościom podczas biesiady z okazji pierwszego dnia wiosny.

Przypomnijmy tym, którzy minęli się z niecodziennymi wydarzeniami: 21 Nathmela niejaki Janek, zatrudniony w Półorku pomocnik karczemny, rozprowadzał słodycze w trzech kolorach: zielonym, żółtym i czerwonym. Po ich zażyciu czkało się na potęgę, widziało się wszystko w tęczowych barwach i nie dało się oprzeć wrażeniu, że kocha się cały świat.

Działo się to podczas uczty z okazji pierwszego dnia wiosny, w której uczestniczyło wiele osób.

Niestety nie udało nam się ustalić, czy kolor miał tu jakiekolwiek znaczenie, czy może wszystkie trzy powodowały ten sam efekt. Dotarliśmy za to do jednej z kobiet, która zażyła owe specyfiki tamtego dnia: - Obchody wiosny w karczmie wspominam bardzo mile. Jedzenie było pyszne, widoki całkiem miłe - wspomina Tara Ilras i jednocześnie przestrzega - Jedyne co odradzam, to branie wszystkiego jak dają. Zabawa zabawą, ale ta czkawka była irytująca!

Najwyraźniej skutki biesiady nie odcisnęły żadnych śladów na zdrowiu i kobieta nie odczuwa obecnie występujących wcześniej dolegliwości.

Co jednak z przywidzeniami, które dopadły tych, którzy zwyczajnie zamówili jadło i trunki?

 

image

 

Dziwne czary-mary

Jak wynika z relacji uczestników uczty, widzieli oni, jak Florkowi wyrosły królicze uszy i ogon, Bigos zamienił się w swoją własną, wielką głowę z niepokojącym uśmiechem, Kasieńka zaczęła tańcować po stołach w dziwnym kapeluszu na głowie, zaś Euzebiusz przyodział się w suknię i zaczął przypominać królową z jakiejś baśniowej krainy. To nie był koniec dziwactw.

Czy na pewno winą można obarczyć przyprawy dodawane do serwowanych potraw? A może coś zgoła innego miało wpływ na późniejsze zachowanie gości. Czyżby… magia??

Heming Skalletbjørn, który uczestniczył w pierwszowiosennej biesiadzie, tak relacjonuje to wydarzenie: - Nie będę kłamał, że przyciągnęły mnie tam darmowe napitki, jadło i nadzieja na pochędożkę. Wszystko było wyśmienite: kasza z omastą, czwórniak i dekolt, jakim się delektowałem. Gdy jednak oderwałem wzrok od dekoltu odkryłem smutną prawdę, iże kontynentalni się pochędożeni. Nie dość, iż wyśmieli kobietę, co nawoływała ich do walki (z Alucardem – dop. redakcja) miast opijstwa, to jeszcze wszyscy zostali zaczarowani i mieli zwidy. Żaden Nord nie chce przystawać z bandą cesarczyków, którzy wolą dać się ośmieszać pozwalając, by im w głowach motano, niźli iść lać w mordę wroga, to i opuściłem zgromadzenie z niesmakiem, bo jak mi bogowie mili żadne jadło, napitek, ni cycki nie są warte takiego dyshonoru i ośmieszania się.

- Doprawianie jadła czarami? – dziwi się pracująca dla Euzebiusza Kasieńka – Nie korzystamy z czegoś takiego. Nie znam się na magii, ale wiem, że mogłoby się to bardzo źle skończyć, gdyby próbować jej użyć w Półorku. Prędzej wszystko by się zwęgliło, niż byśmy doczekali się smakowitego jedzenia. Jesteśmy na tyle doświadczonymi karczmarzami, że samodzielnie przygotowujemy każdy posiłek.

Złośliwy psikus i mężczyźni w kiecach

Badając dalej temat, dotarliśmy do informacji o trupie cyrkowej, która tydzień wcześniej zawitała do karczmy Pod Pijanym Półorkiem. Jak wynika z relacji anonimowego świadka, miał się znaleźć wśród nich dowcipniś, który podmienił nie tylko wino, lecz także mąkę, z której później upieczono ciasto. Jaką substancję mogły zawierać te produkty? Tego nie udało się nam ustalić.

Przypomnijmy, że 14 Nathmela Euzebiusz zorganizował w swej gospodzie biesiadę z okazji Święta Kobiet i Mężczyzn. Specjalnie na tę okazję zorganizowano pokazy ogniowe. Po zjedzeniu i wypiciu serwowanego poczęstunku panie nabierały grubiańskich zachowań typowych dla niektórych mężczyzn, a panowie poczuli nagłą ochotę zmiany portków na suknie, które cyrkowcy posiadali w jednym z kufrów. 

- Panie, jaka suknia? – dziwi się młodzian, którego widziano, jak wybiegał tamtego dnia z szynku w kobiecym odzieniu. Po namowie postanowił porozmawiać z nami, lecz pragnie zachować anonimowość.

 – Niewiele paniętam z tego wieczoru. Niczego nie pamiętam! Wiem, że do pewnego momentu próbowałem wyciągnąć do tańca znajomą uzdrowicielkę, a później… Cóż. Mam potężną lukę w pamięci. Ocknąłem się kolejnego dnia po przebudzeniu. To dziwne, biorąc pod uwagę, że nie piłem alkoholu podczas uczty, a jedynie jasłem ciasto. Najwidoczniej musiało mi zaszkodzić.  

Mimo opisanych ekscesów, wciąż nie brakuje entuzjastów odwiedzin u Ebiego. Niech za podsumowanie służy wypowiedź Jeragi Blackwood: - Hulanki u Euzebiusza zawsze kończą się czymś niespodziewanym! Człowiek nigdy nie może być pewny, czy dostanie rozstroju żołądka czy może nerwów, ale z pewnością nie wyjdzie z karczmy z pustym brzuchem.

My, jako Redakcja, będziemy trzymać rękę na pulsie i informować naszych czytelników, jeśli na światło dzienne wyjdą kolejne informacje w tej sprawie. 

Zastian von Bursche

 

 

Wróć do strony głównej