Upadek Małej Vanthii

2020-07-11 18:22:57

Noc z 16 na 17 Asvarba 4372 roku na zawsze zapisała się w historii Fallathanu jako data upadku Małej Vanthii.  Latająca wyspa runęła na Cantikę i choć od tej tragedii minęły już ponad dwa tygodnie, do dziś nie wiadomo, co było tego bezpośrednią przyczyną. Jak udało się ustalić redakcji ”Kuryera Koronnego”, doszło do potężnego zaburzenia mocy i to w jego wyniku doszło do tragedii. Żaden z pytanych przez nas magów nie umiał jednak określić, co mogło spowodować tak katastrofalną w skutkach anomalię. Być może na to pytanie umiałby odpowiedzieć Lameth v'Zillah - Arcymag Gildii Magów z siedzibą w Cesarstwie, jednak nie udało nam się go uchwycić, gdyż przebywa aktualnie na froncie, walcząc z wojskami Alucarda.  Jednocześnie uważają oni, iż część ocalałych budynków to zasługa instynktownej reakcji władających mocą, którzy skupili się na ochronie dzięki czemu mogły między innymi przetrwać wszystkim znane karczmy takie, jak Pod Pijanym Półorkiem, Naderwany Pik, czy Mordownia.

Dokładne skala zniszczeń nie jest jeszcze znana, jednak napływają do nas informacje, że prócz Cantiki ucierpiały Aer Andor, Nowe Chatai i Tilaus Luna, które zostały zalane przez morskie fale. Zniszczone jest również wybrzeże Cesarstwa, a to – pragniemy zaznaczyć – wciąż nie są kompletne informacje.  Podtopione tereny, zniszczone budynki, wiele istnień zabranych bezpowrotnie przez żywioł wody; ranni i głodujący, bez dachu nad głową i wieści o zaginionych krewnych – to część obrazu po upadku Małej Vanthii – wydarzeniu, które na zawsze zmieniło dotychczasową mapę Fallahthanu. 

 

image

Art by Pete Harrison

 

Szczęściem w nieszczęściu, los pokrzywdzonych nie jest obojętny wielu mieszkańcom Fallathanu, którzy przybywają na dotknięte nieszczęściem tereny, by swoją wiedzą i doświadczeniem wspierać odbudowę. Głośno jest o takich osobach, jak Esabri Navi Somminate, która leczy rannych czy Maeve Snowguard, która bez chwili wahania zarządziła o zamianie rodzinnego zakładu w szpital polowy.  

Immer Soghier. Tak, chyba właśnie tak go zwali. Czasem przesiadywał w mojej karczmie i jeśli mnie pamięć nie myli, to kiedyś ktoś tak go nazwał. Ponoć pływa na statkach, więc coś tam o nawigowaniu i gwiazdach wie. Na pewno więcej, niż ja. To od niego dowiedziałem się, że Mała Vanthia runęła na Cantikę. Przyznam, że ta wiadomość mną wstrząsnęła - wspomina Euzebiusz, właściciel karczmy Pod Pijanym Półorkiem. Jego gospoda ucierpiała chyba najbardziej ze wszystkich. Choć i tu znalazły się obce osoby, które jeszcze tego samego dnia rano zjawiły się, by pomóc w sprzątaniu i naprawach. Podobno Grant Wilberforce zaproponował karczmarzowi, że dostarczy drewno ze swego tartaku na odbudowę, a człowiek przedstawiający się jako Bies przekazał wysoką darowiznę pieniężną. Daje to nadzieję, że po tym padole chodzą jeszcze istoty gotowe nieść bezinteresowną pomoc. To daje nadzieję na te jakże niełatwe dla wszystkich czasy. 

Zastian von Bursche

Wróć do strony głównej