Jak trwoga, to do boga, Jak ząb boli, to do...?

2020-07-11 18:52:45

Poszukując materiałów do kolejnego wydania „Kuryera Koronnego” natrafiłem w bibliotece miejskiej w Azaloth na kronikę  Mistrza Mistu, który opisywał zdarzenia z 4277 roku. Opisując zarówno bitwę o Przedgranicze, jak i bitwę o Dardoom zwrócił on uwagę na proceder zbierania przez dostawców zwłok zębów z pobojowisk. Miało się to odbywać na potrzeby prosektoriów uczelnianych. Oficjalnie dla celów badawczych, nieoficjalnie zaś po to, by wprawiać je na nowo w ludzkie szczęki. Nie opłacało się wtedy – jak pisał kronikarz - kupować zębów od biedoty, choć przed wojną był to dość popularny proceder i obok zębów zwierzęcych były one najczęściej używane do uzupełniania ubytków. Później zaczęto używać zębów srebrnych, lub złotych, choć nikt nie jest wstanie powiedzieć, czy do dziś nie dochodzi do kradzieży z cmentarzysk celem pozyskania uzębienia. 

Te wzmianki zainspirowały mnie do dalszego zgłębiania tematu, którego rezultatem jest poniższy artykuł.

Z bolącym zębem do kowala

Jeśli zmagasz się z bólem zęba, może to być sygnał, że pora udać się do uzdrowiciela, który będzie w stanie ulżyć Twoim cierpieniom. Usługi magiczne, czy też alchemiczne w tym zakresie są skuteczne, jednak idą w parze z wysokimi cenami lub długimi kolejkami. Co więc zrobić, gdy puchniemy na twarzy, a nasza sakiewka świeci pustkami? Na ratunek przychodzą metody niemagiczne. W tym artykule postaramy się przybliżyć tematykę leczenia uzębienia metodami, które chociaż niewiele mają wspólnego z magią, to  czasem stanowią istne cuda na kiju

Leczenie zębów jest profesją w której niemalże każdy znajdzie zatrudnienie. Ima się jej wielu rzemieślników. Zdaje się, że szczególnie przydatna jest umiejętność z zakresu wyrywania. Jeśli konieczne jest wykonanie zabiegu, sporo osób zamiast wędrować do sąsiedniego miasta, czy wsi w poszukiwaniu medyka, udaje się do miejscowego kata, kuglarza, a nawet kowala. Równie popularne jest odwiedzanie cyrulika, który przy okazji ostrzyże, wykąpie i ogolił klienta. Często oblegani są też znachorzy, którzy wiedzę o uśmierzaniu bólu zębów czerpią z medycyny ludowej.  Wykorzystują oni leki pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego.  Jak widać – możliwości jest sporo, a niektórzy za swoje usługi przyjmą świeżo wypieczony chleb lub załatanie dziury w przeciekającym dachu. Niestety bardzo łatwo jest natrafić na oszustów i jarmarcznych szarlatanów którzy jako panaceum na wszystko proponują wypalanie zarazków ogniem świecy lub pocieranie bolącego miejsca lewym zębem z dolnej szczęki Gębuszka Pancernego. To właśnie przez takie nieuczciwe praktyki w wielu wsiach do dziś pokutuje przekonanie, że przed bólem zęba chroni jedzenie chleba pogryzionego przez myszy.

Ziołowe preparaty są dobre jako leczenie zapobiegawcze - do płukania i dla odświeżenia oddechu.  Nie zdają jednak większego rezultatu w wypadku ostrych stanów zapalnych. Oczywiście nie mówimy tu o miksturach alchemicznych, bo to inna sprawa. – wyjaśnia Tulum D’Vent wykładowca Akademii Medycznej w Azaloth. – Jeśli komuś zależy na zachowaniu świeżego oddechu domowymi sposobami, proponuję sproszkowany węgiel i korę. Popiołem należy natrzeć zęby, po czym wypłukać jamę ustną ciepłą wodą. W wypadku bólu zęba nie radzę jednak ryzykować wizyty u jakiegoś konowała i zapraszam do lecznicy.

 

image

Tusk Fixah by Manuel Castañón

 

Siwak - a co to takiego?

Ten sam medyk pokazuje mi również narzędzie do higieny jamy ustnej, które w ostatnim czasie zyskuje coraz większą popularność. Siwak – bo o nim mowa - jest to korzeń drzewa arak, lub jego gałązka, których końcówkę poddaje się rozszczepieniu na włókna. Pocieranie nimi o zęby pomaga oczyścić je z resztek pokarmu oraz poprawia ukrwienie dziąseł. Zawarte w gałązce żywice tworzą zaś na zębach powłokę, która chroni zęby przed powstawaniem osadu i rozwojem bakterii. Nie jest też wymagane, by po takim zabiegu płukać usta wodą, co powoduje, że można go używać wszędzie.  

Mój kolejny rozmówca, gnom imieniem Ruffi zajmuje się na co dzień leczeniem orczego uzębienia i ma na temat ochrony zębów swoją własną teorię, którą – jak twierdzi - z powodzeniem wciela w życie pacjentów. Za reklamę działalności służą mu sznury zepsutych zębów, zawieszonych przed warsztatem. Na rozmowę musiałem chwilę poczekać, gdyż właśnie zawiązywał na szczęce jakiegoś orka chustę przytrzymującą okład z gorących ziemniaków. Podobno miał zmniejszyć ból po zabiegu przekłucia ropnia igłą.

Żeby zadbać o zęby, trzeba je nacierać  maścią z móżdżków mysich, szczurzych, zajęczych lub wilczych. To proponuję dla ludzi, bo orcze uzębienie jest nieco inne i w takich wypadkach przydaje się pasta ze zmiażdżonych oślich kości lub muszli ostryg, która idealnie ściera osad. Wszystkim zaś proponuję płukanki z moczu. Jeśli mocz sprawdza się w wypadku wywabiania plam z tunik, jego wybielające właściwości sprawdzą się też w wypadku zębów. A jak komuś przeszkadza zapach, może dodać kilka kropel olejku różanego.

Jak widać sposobów na zachowanie higieny jamy ustnej jest wiele, choć niektóre wydają się dość kontrowersyjne. A jak ma się sprawa z wyrywaniem zębów i innymi zabiegami? Czy na przykład kaci mają wielu chętnych na tego typu usługi?  Próbowałem zapytać Neidena Terisa Torbera pracującego w zawodzie, lecz nie zdradził zbyt wielu szczegółów:

Zęby zdarza się wyrywać podczas przesłuchań, gdy petent jest małomówny. Ale ogólnie nie spotkałem w Fallathanie nikogo chętnego, kto za takową usługę chciałby płacić. Pewnie dlatego, że albo już nie mają zębów po burdach w karczmach i na traktach, albo sami wolą dbać o stan swego uzębienia.

Wyrywanie zębów gołymi rękoma

Postanowiłem zajrzeć do zapisków medycznych do których wgląd otrzymałem za uprzejmością Tuluma D’Vent. Jak się okazało, największe osiągnięcia w zakresie wyrywania posiadają Wutańczycy. Technikę usuwania zębów zdobywali, praktykując u cieśli i stolarzy, wyrywając rękami kołki z desek. Zaczynali od miękkiego drewna, przechodząc do coraz twardszego materiału. Był to sposób na wykształcenie precyzji w wyrywaniu zębów palcami. Po trzech latach ćwiczeń dochodzili do takiej wprawy i siły, że umieli w ten sposób usunąć każdy ząb.

W Reptilii przyszli medycy, zanim zaczęli wykonywać praktykę, ćwiczyli różne nacięcia lub amputacje na melonach i dyniach, nacięcia ropni - na pokrytych woskiem deskach, a usuwanie zębów - na padłych zwierzętach. Podobne praktyki istnieją w Cesarstwie, a po usunięciu zęba ranę przypala się  rozżarzonym żelazem, co ma na celu zabezpieczenie jej przed infekcjami. Wszelkie narzędzia zaś sterylizuje się w ogniu.  Z kolei w Amarth za sprawą członków rodu Ísfræði i ich pionierskich osiągnięć w dziedzinie chirurgii, do usuwania zębów zaczęto używać narzędzia podobnego kształtem do haka na ryby. Podobno również oni odpowiedzialni są za wynalezienie niewielkiego łuku do borowania, którego cięciwa obraca krzemienne wiertło.

Młotkiem przez łeb

Nie jest łatwo znieczulić orka do zabiegu, ale muszę to robić, jeśli nie chcę pożegnać się z życiem. – mówi Ruffi. - Załóżmy bowiem, że zacznę wyrywać kieł i coś pójdzie nie tak. Nic nie powstrzymałoby wtedy rozzłoszczonego orka od skrócenia mnie o głowę. W celu ogłuszenia używam młotka, którym uderzam w głowę. Tę metodę podpatrzyłem kiedyś wśród ludzkich żeglarzy na jednej łajbie. Nie zawsze mieli pod ręką wódkę, lub opium, a rejsy bywały długie i musieli sobie jakoś radzić z bólem zęba. Wszystkim zajmował się jeden z marynarzy, który miał wstawiony złoty ząb w miejsce usuniętego, ale przyznam, że nie mam bladego pojęcia na czym ta sztuka polega. Trzymali też minstrela, który nie tylko urozmaicał morską podróż śpiewem, ale miał też za zadanie zagłuszać tych, którzy za głośno krzyczeli podczas zabiegu.

W ostatnich miesiącach coraz więcej medyków i uzdrowicieli udaje się na front by wspierać walczących. Jest zatem zrozumiałe, że ci, którzy zostali, mają pełne ręce roboty i często w pierwszej kolejności zajmą się poważniejszymi przypadkami, niż ból zęba. Wtedy pozostaje oddać się pod obcęgi kowala, lub praktykę miejscowych znachorów. A to może być nieprzewidywalne w skutkach. Reasumując: szanuj zębologa swego, bo zawsze możesz mieć gorszego. Czego oczywiście jako redaktor nikomu nie życzę.  

Zastian von Bursche

Wróć do strony głównej