[KE] Gniew Maasaara'th - Reptilia

Przeglądano 1706 razy

19 Penharia 4365 roku, Reptilia, Port Tysiąca Myśli

Znad wulkanu ciągnął się dym, szarą smugą tnący niebo jak ostrze.
Wszyscy uczestnicy wyprawy przywitali dobijający 19 Penharia 4365 roku do brzegu statek westchnięciami ulgi. Z wielu względów. Poczynając od faktu, że ziemia pod stopami przestała być kołysząca i niestabilna, a błędnik do spółki z żołądkiem da w końcu odpocząć jelitom, aż do radości, że rodzinne strony otwierają się przed tubylcami, jak stęsknione ramiona matki. Niektórzy schodzą z pokładu i padają niemalże w piach, jak w łóżko - tak jak to uczynił Gotrek, niektórzy chwiejniej jak Satthav czy Rhaegar, nieliczni wyprostowani jak Shëd, a niektórzy swobodni, jak Nydhart czy Sirme. Wita ich wilgotny, ciepły klimat Reptilii, powietrze, w którym rozbrzmiewa syczący język jego mieszkańców.

Na przystani w porcie czekał na wycieczkowiczów Kobold, o wdzięcznym imieniu Fajfus, okazujący się być przewodnikiem po mieście. I choć początek wyprawy naznacza krótkie spięcie odwiecznych wrogów - Krasia i Elfa, to propozycja zawitania do karczmy łagodzi nastroje. W drodze do owej, przewodnik pokazuje słynny Ring Ssakh, niezbędny do orientacji w mieście. Platforma o prostej konstrukcji i jeszcze prostszym przeznaczeniu ma zapaść uczestnikom w pamięć. Przy ringu zaś zostają poczęstowani miejscowym specjałem, tzw. drwinówką. Z nią w dłoniach są świadkami walki dwóch Daggonów na arenie. Rozochocony, a może i zirytowany, prostackim przywitaniem przez krasnoluda Gotreka, Elf prowokuje go do walki, do której dochodzi, rzecz jasna, po obstawieniu przez gości Reptilii zakładów.

Wokół miejsca walki zrobiło się tłoczno, bo i mieszkańcy wyspy, zwabieni ssaczą walką, zjawili się, by ją obserwować i obstawiać wyniki. Wśród nich także dwójka rzadkiej rasy Aenaru, przebywająca tu w ramach wypoczynku. W czasie przygotowań do walki, wyzwanie padło także z ust Nydharda w stronę Sirme. Chcąc uatrakcyjnić widowisko, zostali oni przez sędziego dołączeni do pierwszej pary, którą tworzyli wrodzy sobie Elf i Krasnolud. Tak oto Shëd i Sirme oraz Gotrek i Nydhard zmierzyli się w walce.

Gdy zwarli się w pierwszym starciu, wiele rzeczy wydarzyło się jednocześnie. W porcie pojawił się statek Krwawej Braci pod czerwoną banderą, pod dowództwem Devolva van Derona, a Yarkis - wojowniczka, która przybyła wraz z innymi na wyspę - usłyszała groźbę śmierci, bynajmniej nie wyglądającą na fałszywą. Rhaegar - poszerzał wiedzę o wyspie i wulkanie, gdy chmura ptaków nagle zrywających się do lotu przesłoniła nieboskłon.

Ucieczka z wyspy co mądrzejszych istot, dym przysłaniający niebo, podnosząca się temperatura - wszystkie te okoliczności razem zebrane przerwały walkę. Przerwały beztroskę i rozmowy na rzecz ewakuacji. Przerwały, lecz nie wszystkim - spośród wiecznie nastawionych na zabawę Koboldów, wielu postanowiło zignorować oznaki erupcji. I zagrożenia. Zagrożenie potwierdziły słowa Sheth'er z Gwardii Reptilii, która - korzystając z tłumacza - poprosiła o zachowanie spokoju i odejście z wyspy. I w momencie, gdy skończyła, wulkan wyrzucił z siebie pierwsze niebezpieczne kamienie, magmę i gazy, z dymem ulatujące w niebo... Ziemia zadrżała. Gapie rozbiegli się w różnych kierunkach, wycieczkowicze uciekali głównie na statek. Część z nich z zamiarem skrycia się w napotkanych budynkach - jak Gotrek czy Yarkid. Kapitan Devolv z zadowoleniem upatrzył w pomocy interes.
Dwójka Aenaru okryła się magicznym walcem, by móc - ku poszerzaniu wiedzy i wrażeń - obserwować w bezpiecznej przystani to, co miało miejsce. Przebudzenie wulkanu, Maasaara'th.

Kraś, Yarkid i Suli oraz jego lear zostali niemalże pogrzebani żywcem. Shëd odwołał się do magii, na chwilę tracąc orientację. Sheth'er zasłoniła Elfa, albowiem był niezbędny. Musiał przeżyć i wspomóc słabszych. Dzięki kontroli nad magią powietrza i ziemi, zdołał opanować sytuację tworząc wir powietrzny, który pochłaniał szczątki budynków, kamienie, pył spadające na nich. Wokół zaś, rozpętało się piekło.

Budynki upadały, pył uniemożliwiał oddychanie, panika zaś ucieczkę, na którą dla wielu było zbyt późno. Shëd dał możliwość złapania oddechu. I w chwili zwątpienia z pomocą przyszła mu dwójka Aenaru - Ahrimaar i Şabnam. To, co wydawało się być niemożliwym, im się udało. Podzielony na trzy części twór Elfa wylądował w kawałkach w morzu, w lesie i niezabudowanej części za miastem. Gwardzistka reptiliońska zdołała wygrzebać półprzytomnych Gotreka, Rhaegara i omdloną Yarkid. A udało się ich uratować tylko i wyłącznie dzięki wilczycy Rigel, która w samą porę wydostała się z zasypanego budynku, zwróciła na siebie uwagę i zaprowadziła Jaszczurzycę na miejsce gruzowiska. To, czego dokonała trójka magów - wszystkim dało możliwość ucieczki. Z której skorzystali...

Statki odbiły od brzegu, tak pospiesznie, jak było to możliwe. Obładowane do granic możliwości. Wydęły się mocno żagle, bo kapitanowie bojąc się żaru chcieli szybko opuścić zagrożony teren. Na czele mknęła krypa pod czerwoną banderą. Wzburzone morze kołysało statkami jak łupinami orzechów. Ci, którzy mieli jeszcze siłę, podeszli do burt. Wbijając oczy w potężne wybuchy wulkanu. Gorąca lawa pożerała wyspę jak wygłodniały potwór. A przynajmniej tę część, którą mieli okazję obserwować. Widok ścisnął serca mieszkańcom Reptilii, którzy zostawili tam nie tylko dobytek, ale bliskich. Tych, którzy nie zdążyli dotrzeć na czas do portu, albo uciec z zagrożonej części wyspy. Dym, popiół unoszący się w powietrzu, głuchy łoskot z wnętrza góry wydawał się być irracjonalny. Ciszę przerywał tylko łopot szmat na masztach, świst wiatru na olinowaniach i wantach statków, szum prutej przez nie wody. Reptiliończycy, przyklejeni do strasznej wizji utraty miejsca do życia, wyglądali jak statuetki. Część Jaszczurów została pogrzebana w gorącej lawie. Szczęściarzom udało się schować w tej części wyspy, której nie dosięgnął kataklizm. Część z nich szukała teraz schronienia w Careogrodzie, państwie, z którym utrzymują dobre relacje. Nieliczni dotarli do statków...


//Wieść podsumowująca sesję "Zapowiedź zagłady III: Reptilia" http://www.kf2.pl/sesje-fabularne/sesja/3638/1
Autor: MG Lyall [2242]