Oprawianie zwierzyny

Przeglądano 1041 razy

"Długie godziny czekania wymieszane z podkradaniem się, tropieniem i zastawianiem pułapek. Zmęczenie, nieprzychylna pogoda, głód. Aż wreszcie ten moment... Szczęśliwa strzała przebijająca komorę odyńca, trafiające prosto w serce.
Zwykle taki twardziel jak dzik może przebiec nawet kilkadziesiąt metrów zanim padnie. To jednak nie jest problem, przy dobrym strzale zwierz zostawia po sobie wyraźne ślady farby (krwi).

No dobra, czarna zwierzyna upolowana. Co teraz? Nie czas na triumfy. Zanim będzie można przynieść upolowaną sztukę do domu, trzeba ją na miejscu wypatroszyć. Po co? Każda godzina zwłoki zmniejsza wartość upolowanej sztuki, czy to przez zaparzenie, gnicie lub niewłaściwy transport. Należy zatem być skrupulatnym do końca, nie pozwolić sobie aby długie godziny spędzone na polowaniu nie zostały teraz zmarnowane. Co robimy?


Jeżeli opisy krojenia Cię obrzydzają to lepiej przewróć stronę i zostaw polowanie twardzielom.
Układamy zwierzę na grzbiecie. Po czym ostrym nożem wykonujemy podłużne cięcie na dolnej części szyi, od przedniej części mostka aż po gardło. Przecinając skórę i mięśnie obnażamy krtań, tchawicę i przełyk. Odcinamy tuż przy samej głowie a przełyk natychmiast wiążemy w supeł. Nie chcemy aby strawiony obiad naszego kolegi zabrudził dziczyznę, którą już wkrótce będziemy jeść...
No, zrobione? Świetnie, to teraz kastrujemy. Aha, dobrze słyszałeś. Jeżeli sztuka jest samcem to należy ją wytrzebić. Konsekwencją zaniechania tego czynu jest paskudny smród mięsa już po kilku godzinach. Skoro już jesteś w tych okolicach, trzeba potem przeciąć skórę i mięsnie brzucha, rozpoczynając od pachwin przy łonie i kończąc na wcześniej rozkrojonym mostku. Taka mała wskazówka ode mnie: Aby nie przeciąć jelit (pamiętasz wzmiankę o obiedzie naszego kolegi?) wkładamy w miejsce pierwszego cięcia dwa palce, odciągamy skórę ku górze i dalej przecinamy nożem prowadzonym od dołu pomiędzy palcami.
Po otwarciu jamy brzusznej przecina się przeponę wzdłuż żeber. Teraz czas na trudną część.
Wsuwamy rękę w głąb klatki piersiowej by chwycić za tchawicę i wyszarpnąć ją wraz z przełykiem, płucami i sercem. Chwytając teraz jedną lub dwiema rękami za nasadę przepony i ciągając ku tyłowi, wyrywa się wszystkie wnętrzności wyciąga obok. No, już niemal skończyliśmy... Końcową część jelita wycinamy wokół spojenia łonowego. Pozostałą w środku część trzeba wyłuskać przez odbyt na zewnątrz i tam oddzielić okrągłym cięciem wokół odbytu. Brawo! Zwierzyna wypatroszona... Teraz jeszcze tylko podnieść przód patroszonej sztuki do góry, aby spowodować wyciek farby.
Tak oprawionego dziczka możesz już zabrać do domu, wcześniej jeszcze podziel wnętrzności między patrochy (niejadalne organy zwierząt) a jadalne narogi (serce, płuca, wątroba i nerki). No. Czas się zbierać zanim woń krwi przyciągnie coś paskudnego...

Masz zatem całkiem solidną tuszę. Zależnie od Twego doświadczenia uzyskasz smaczne mięso i świetnie zachowaną skórę, która będzie Cię grzała w nocy. Same trofea też warto sprzedać, jubilerzy sporo są gotowi czasem zapłacić za dobrze zachowany oręż dzika czy poroże jelenia... Eh, dobra, starczy na dzisiaj tego biadolenia. Jeżeli zanadto Cię nie obrzydziłem czy znudziłem a zaciekawiłem. Mogę opowiedzieć coś więcej o sztuce łowieckiej..."