[FG] Świt

Przeglądano 222 razy

swit2

26 Festyara 4370 roku Almanan

Organizacja Inis Birke powoli, z cierpliwością typową dla swej rasy, rozszerzała swoje wpływy na kolejne krainy. Otwarcie placówki w Almananie okazało się dość proste z prawnego punktu widzenia, pojawiła się także rzadko spotykana możliwość nabycia ziemi i budynków na niej się znajdujących po niższej cenie. Zawsze było jakieś ale – w tym wypadku, twierdza Tor Aëte była opuszczona od prawie stu lat i nie opustoszała ona bez powodu. Gdy grupa pod przywództwem Faelivnira przybyła na miejsce w asyście almanańskich zbrojnych i zwerbowanych elfich ochotników, szybko okazało się, że zadanie które przed nimi stało, nie należało do najłatwiejszych. Przedstawiciele rodu Lenthi z Almananu doprowadzili do pewnego zamieszania organizacyjnego na szczeblu dowódczym, wydając rozkazy sprzeczne z komendami przywódcy Płomienia. Efekt był demoralizujący dla wojowników, którzy stali w obliczu zagrożenia ze strony upiorów atakujących odosobnionych zwiadowców. W ruinach twierdzy odnaleźli jedynego żywego mieszkańca, który choć nie miał wrogich zamiarów, okazał się nie mniej niebezpieczny od czyhających w podziemiach nieumarłych. Współczucie i troska nie są tak często spotykanymi cechami, jak zwykło się uważać. Przyprowadzenie dziwnego mieszkańca do obozu okazało się jednak nie najlepszym pomysłem. Zdemoralizowani żołnierze po prostu lękali się jego wyglądu, noszącego znamiona nienaturalnej choroby. Nie udało powstrzymać się zamieszania, w wyniku którego obcy został bezpośrednio potraktowany przemocą i w panice rzucił się do ucieczki. Jedyną istotą, która pobiegła za nim w ciemny las, i mogła go dogonić, był pies o imieniu Cień, który już w trakcie spotkania z obcym, zaczął zachowywać się nieco dziwnie. Finalnie, nigdy nie wrócił, a na traktach w innych krainach, podróżnicy czasem powtarzali sobie opowieści o dziwnym wędrowcu, podróżującym z dużym czarnym psem – nie są to jednak relacje osób, które rozmawiały z nim bezpośrednio, a raczej postronnych obserwatorów, twierdzących, iż ci co rozmawiali z tajemniczym człowiekiem, nie pamiętają tych spotkań.

W Międzyczasie, Glorion – arcymag Płomienia, zdecydował się samemu zejść do lochu, w którym roiło się od upiorów. Jak się okazało, zbytnia pewność siebie jest cichym i powolnym zabójcą. Choć nie został od razu zaatakowany przez nieumarłych, którzy brali go najpewniej za poprzedniego władcę twierdzy,  brakowało mu zbyt wielu elementów układanek, by uniknąć walki, która okazała się dla niego fatalna w skutkach. Gdy reszta drużyny walczyła z jednym upiorem na powierzchni, szybko okazało się, że przez jeden fatalny nieudany czar, zabrakło po prostu sekund, by uratować maga w podziemiach. Laoise w wyniku walki została poważnie ranna.

Gdy odsiecz przybyła do podziemi, było za późno. Glorion leżał martwy na wilgotnej podłodze lochu i nic nie mogło tego zmienić. Po wyczerpującej walce, Aruveleth i Faelivnir zniszczyli pozostałe upiory, uwalniając Tor Aëte od zamieszkujących ją zagrożeń. Ostatecznie, dzieła dokonali żołnierze, którzy w ostatniej wyprawie do twierdzy nadziali się na gargulce. Pozbawieni odpowiedniej broni, ponieśli duże straty, ale finalnie zwyciężyli. Wyprawa kosztowała Płomień utratę utalentowanego arcymaga, życia wielu lojalnych żołnierzy... i zaufania do rodu, z którym byli sprzymierzeni. Twierdza została odbita, ale to, czy była warta przelanej krwi, można będzie ocenić dopiero z perspektywy czasów, które miały dopiero nadejść.

 

Nazwa sesji: Świt nad Tor Aëte

Link do sesji: https://www.kf2.pl/sesje-fabularne/sesja/20798/1

Prowadził: Bern [11983]

Wieść sporządził: Bern [11983]

Nagrody: 10% Zniżki na Twierdzę w Almanan

Autor grafiki użytej do wieści: Marco Gorlei