[FG] Awatar Śmierci

Przeglądano 280 razy

16 Sakhala 4370 

Istnieją miejsca, do których nikt o zdrowych zmysłach by się nie udał, lecz niektórzy szaleńcy w poszukiwaniu potęgi gotowi są zrobić wszystko. Tak też było i w tym przypadku, Xeh'hereńczyk Kage oraz Skyggenka Irr'rae, mimo że nie pałali do siebie sympatią, skuszeni potencjalnym zyskiem zdecydowali się wyruszyć razem do miejsca, w które nikt się nie zapuszczał. Znajdującej się w Dol Velen, przesiąkniętej złowieszczą aurą magii śmierci, twierdzy Daakar. Miejsca siejącego strach wśród lokalnej ludności, lecz to nie zrobiło wrażenia na istotach, dla których podobne warunki były codziennością. 

Podczas podróży do twierdzy duet napotkał patrol strażników lasu patrolujący okoliczny teren, których błyskawicznie się pozbyli dzięki, czemu mogli bez strachu, że ktoś ich w najbliższym czasie wykryje dotrzeć do celu. Tam bardzo szybko się rozdzielili. Łupieżca, przeszukując podziemne korytarze, wpadł w zasadzkę dzikich bestii Drakere, lecz po początkowych problemach zdołał się ich pozbyć. W międzyczasie Irr'rae korzystając ze swoich zdolności, w błyskawicznym tempie zdołała przeszukać pomieszczenia na jednym z pięter twierdzy. Tam zdobyła klucze, dzięki którym otworzyli znalezione w podziemiach wrota. Po dłuższej chwili marszu dotarli do pomieszczenia z dziwną, magiczną kulą w centrum, którą Kage lekkomyślnie dotknął. Wtedy też po pomieszczeniu rozeszła się fala energii, a drow zaczął się zmieniać. Ułamki sekund później Drow zmienił się w upiorną bestię, lecz z początku nie panował nad przybraną formą. W dzikiej furii zaczął atakować Irr'rae, której sprawił nie lada kłopoty, lecz w końcu zdołał się opanować. Wtedy też w pomieszczeniu pojawił się duch, jeden z czarnoksiężników pracujących w twierdzy za czasów panowania Daakarów. Wyjaśnił im że gdy Kage dotknął magicznej kuli, wyzwolił potężną klątwę, która powoli będzie pożerać ich dusze, aż w końcu doprowadzi to do ich śmierci. Opowiedział również o sposobie, w jaki można ją zdjąć, oraz to, że wtedy i on będzie wolny. Musieli się udać do samego serca spaczonych terenów... do Tor Beann'shie, wprost do Narrenturm. Przed zniknięciem duch przekazał jeszcze przedmiot mający doprowadzić ich do celu i pomóc w zdjęciu klątwy. Po długiej podróży, podczas której udało im się zabić leśnego smoka, Jabberwocka, lecz to z pewnością nie ociepli wizerunku duetu wśród leśnych istot czy druidów. 

Im bliżej Narrenturm się znajdowali, tym atmosfera robiła się cięższa, z każdym krokiem czuli gęstniejącą mroczną aurę magii śmierci. W końcu jednak ich oczom ukazała się będąca ich celem wieża. Na jej szczycie natrafili na źródło ich klątwy, samego lorda Karshaka. Łupieżca zdołał pokonać go praktycznie w pojedynkę, chociaż ożywieniec okazał się niezwykle wytrzymały. Ostatecznie jednak padł bez życia i Irr'rae wykorzystała przedmiot otrzymany od ducha do zdjęcia klątwy ciążącej na duecie oraz zabrała magiczny amulet należący do pokonanego upiora. Nic już ich ze sobą nie trzymało, każdy z nich coś w tej wyprawie zyskał, nie ciążyła na nich żadna klątwa, to też rozeszli się i każdy ruszył w swoją stronę. 

Prowadzący: Kage[7511] 
Autor wieści: Kage [7511] 


Link do sesji: www.kf2.pl