[Woń Magii] Naucz mnie perfum

Przeglądano 187 razy

wonmagii

17 Naqariona 4370 roku
Perfumeria „Woń Magii”, Amarth, Asylium

W końcu musiał do tego dojść – Nathiss D’Vadásh-Nísvori, z domu Kedesmo – zorganizowała warsztaty perfumeryjne. Szkoda było jej, że tyle wiedzy, którą mogłaby przekazać innym, pozostaje tylko w jej umyśle. Kobieta była na tyle pewna siebie, iż nie bała się, że wyhoduje na własnej perfumeryjnej piersi kąśliwą konkurencję. Miała cichą nadzieję, że może ktoś zainteresuje się warzeniem perfum albo chociaż zda sobie sprawę z ich kunsztu, może zacznie używać pachnideł?

Na warsztaty stawiło się osiem osób: Freya, Valthrila, Asha, Rafiss, Herdes, Syringa, Shen-Xun oraz Gareth. Kiedy już wszyscy siedzieli przed swoimi destylatorami, Nathiss zaczęła prowadzić zajęcia.

W ich trakcie uczniowie dowiedzieli się jakie są sposoby wydobywania olejków z roślin, jakie zapachy zwierzęce dodaje się do pachnideł, a także skąd i w jaki sposób się je pozyskuje. Ponadto poznali teorię w jaki sposób warzyć perfumy – od czego zacząć, jakie są proporcje. Nathiss przekazała także wiedzę na temat tego, jak przechowywać pachnidła, na jakie tkaniny je stosować, jakie miejsca na ciele powinny być spryskane i co powinno unikać kontaktu z perfumami.

W trakcie zajęć można było zadawać pytania, których – jak się okazało – było wiele. Jedno, które zadała Valthrila, wywołało nawet niewielką kłótnię. Nie obeszło się też niestety bez rasistowskich podrygów ze strony wspomnianej drowki, ale także Rafiss. Nathiss szybko ukróciła te zachowania grożąc wyrzuceniem z zajęć.

Uczniowie mieli także okazję uwarzyć własne perfumy. Na polecenie Nathiss odkorkować mieli je dopiero po kilku dniach. Jakie były rezultaty? Rafiss odkorkowała swoje i wykręciło jej nos (a przynajmniej powinno). Zestawienie skórzanych zapachów z pieprzem okazało się być kompletnie nietrafione, może za dużo pieprzu? W każdy razie od tych perfum chciało się kichać, kichać, kichać. Może Rafiss będzie zadowolona z tak pieprznego zapachu? Valthrili także nie poszło za dobrze. Pomyliwszy kolejność wlewania poszczególnych nut do alkoholu sprawiła, że pachnidło nie pachniało niczym szczególnym. Po odparowaniu alkoholu jakby nie mogło się zdecydować, a przez to wietrzało po kilku minutach. Gareth uwarzył perfumy cytrusowe. I kiedy je odkorkował, mógł być z siebie dumny. Pachniały tak samo dobrze, jak te w perfumerii. Brawo! Shen-Xun także warzył cytrusy, z niewielkimi modyfikacjami, które – jak się okazało – można było odczuć. Skórka pomarańczy wybijała się bardziej, perfumy pachniały jak świeżo wyciśnięty sok z cytrusów. Syringa otworzyła swój flakonik i kiedy popryskała skórę pachnidłem, otoczyła ją słodycz. Dzięki temu, że Syringa trzymała się receptury, otrzymała dokładnie taki sam zapach, jaki powąchała w perfumerii. Freya warzyła perfumy skórzane, przełamane cynamonem. Dość odważna mieszanka okazała się być strzałem w dziesiątkę. Surowe, zwierzęce stroje okraszone orientalną przyprawą pachniały dziko, tajemniczo, korzennie. Lucy wybrała perfumy cytrusowe, nie zmieniała niczego w recepturze i okazało się, że wykonała je z należytą starannością, ponieważ pachniały tak, jak w perfumerii. Herdes zdecydował się na eksperymenty z cytrusowym zapachem. Ryzykowne wlewanie pieprzu do każdej nuty opłaciło się – zapach był orzeźwiający, ale zaczepny, intrygujący. Będzie pasował do Kapitana.

Do perfumerii zawitał także mąż Nathiss – Valerius. Okazało się bowiem, że czarodziejka zapomniała zabrać z domu dyplomy oraz skrzyneczki dla swoich uczniów (zawierające dziesięć receptur na perfumy). Czarodziej pomógł wypełnić dyplomy odpowiednimi mianami, a kiedy było po wszystkim, zabrał swoją żonę do domu w pięknej karecie, którą okazały się być… sanki.

Tego wieczoru Valerius rozpieścił swoją żonę do granic możliwości.


MG prowadzący: Nathiss D’Vadásh-Nísvori [8975]
Wieść do sesji: [Woń Magii] Naucz mnie perfum
Autor grafiki