[MV] Bestia z Małej Vanthii

Przeglądano 386 razy

bestia

 

Od bodajże dwóch tygodni mieszkańcy Wyspy rozprawiali na temat bestyji, jaka to rozszarpała paru mężczyzn w jednym z zaułków Małej Vanthii, żeby następnie sporadycznie atakować innych. Oprócz domorosłych łowców potworów sprawą zainteresował się ostwaldzki rębajło Eberhard von Emmericht, który podjął się śledztwa. Wieść głosiła, że nowy właściciel Mordowni — Szubert — wyznaczył nagrodę dla tego śmiałka, który znajdzie i ubije monstrum.

 

10 Nathmela 4370 roku, Mała Vanthi

Był to wieczór, kiedy ranny w bok Eberhard von Emmericht zaszedł do karczmy „Pod Pijanym Półorkiem”, już od progu wzywając imiennie argielitę prowadzącego własne śledztwo w sprawie tzw. Bestii z Małej Vanthii. Nie minęła chwila, a ostwaldzki rębajło opuścił przybytek pozostawiając w tyle mistrza Connora z Denerii. Ten, udawszy się pierwej po swój miecz, ruszył tropem von Emmerichta. Ślady z krwi ostwaldczyka widoczne wśród śniegu powiodły Connora ku jednej z uliczek Wyspy, gdzie mężczyzna dotarł wraz z napotkaną po drodze drowką Zilv’rae.

Mgła jaka gościła tej nocy na Wyspie pozostawała zmorą podróżnych, lecz sprzyjała Bestii z Małej Vanthii, którą okazał się być mgławiec. Do dzisiaj nie wiadomo w jaki sposób monstrum znalazło się w owym miejscu i czy nie był w to zaangażowany jakowy czarnoksiężnik, lecz wedle relacji jednego ze świadków żadnego takowego nie zauważono. Potwór, pierwej zraniwszy i zatruwszy von Emmerichta swym jadem, następnie dokonał żywota ostwaldzkiego rębajły przebijając jego plecy skamieniałymi szponami. Jako, że świadkami zdarzenia była dwójka, która uprzednio dotarła do zaułka, monstrum utraciwszy element zaskoczenia zaczęło się wycofywać. Connor z Denerii wespół z Zilv’rae podążyli tropem Bestii z Małej Vanthii, żeby stoczyć z nią bój i ostatecznie ukatrupić przy udziale opryszków z jednego z miejscowych gangów, którzy pojawili się na miejscu w wyniku przypadku. Mgławiec poległ od decydującego ciosu argielity, a ranną drowkę przetransportowano do pobliskiego lazaretu.

Connor z Denerii nie tylko został miejscowym bohaterem, lecz podobno również zyskał wdzięczność miejscowego półświatka, jak i obietnicę nagrody ufundowanej przez właściciela Mordowni, Szuberta. Co zaś tyczyło się zwłok bestyji — te były widzianymi na wozie, jaki zmierzał w głąb Wyspy w eskorcie paru oprychów.

Karczmarz Prowadzący: Hob [3958]
Autor wieści: Hob [3958]
Link do karczmy
Autor grafiki