[FG] - Xinnian Bisai - Wutański Nowy Rok

Przeglądano 667 razy

Bez tytułu

9 Fastyara 4370, Zhanjing, Wutan

 

- W tamtym roku to było świętowanie! Pogoda dopisała, tak cieplutko było, że ho ho – mówił kasztanowłosy Wutańczyk, który teraz tęsknie spoglądał w pochmurne niebo bursztynowymi oczyma. Wokół stołu siedziało kilka osób, kobieta kończyła właśnie parzyć herbatę – zaraz wszyscy mieli ją wypić w ciszy.

Kontynuowali dopiero potem.

- Działo się, działo. Pamiętacie pochód smoków i tancerzy przed pałacem imperialnym? Piękne widowisko… - rzekła cicho młódka o płowych włosach. Drobna, nieśmiała.

- I te smoki… - dodał tęskno niestary mężczyzna po lewej od płowowłosej dzierlatki.

- Pamiętamy, ech… - rzekła znowu ona.

Pomruki pozostałych także potwierdziły, że pamiętają. Nie sposób było zapomnieć długi korowód, w którym tańczono wutańskie tańce tradycyjne, a pochód smoków ciągnął się i ciągnął.

- Mnie się tam najbardziej podobało, że tam wszystko można było kupić! I biżuterię u Arx’axx i Zhvanga, i mikstury na różne bolączki od Humnara, i jedzenie było od Rafiss… Chociaż trochę strach, że się tylu nieswoich najechało… - zgasła nagle, chociaż energicznie wcześniej mówiła Wutanka w sile wieku.

- Ano strach – potwierdził jeden z mężczyzn. Kobieta, która mówiła chwilę temu pokiwała energicznie głową.

- Strach, nie strach, ale bitka była zacna. Najpierw walka bez broni. Byście pomyśleli, że wygra ta Elfka? Jak ona miała? – zmarszczył brwi mężczyzna, który prowadził owe walki.

- Minersi. Kto to w ogóle jest i skąd?

- A nie wiem, nie od nas… Szkoda, bo dostała najlepszego konia ze stajni imperialnych… - w głosie było słychać żal i nieukrywaną zazdrość. W końcu ktoś z „zewnątrz” dostał taki dar.

- W konkurencji strzału z łuku to w ogóle nikt z naszych nie wystartował. Szkoda, wszak jeźdźców mamy dobrych, a i konie niezgorsza. – Potwierdził ten, który prowadził walki.

- Ano… I znowu Elfka wygrała. Tylko ta druga. Aiedail. I jaki łuk dostała… - na te słowa podniosły się pomruki.

- Z czerwonego Żelazoziela…

- Aż grzech nie wystartować! – żachnął się do tej pory milczący mężczyzna.

- Ja tam znalazłem upodobanie w walkach na bronie. Myślałem, że Ork położy Jaszczura, a tu takie zdziwienie! Ten Arlen to musi być dobry zawodnik skoro pokonał taką górę mięcha… - rzekł blondyn, podnosząc do ust wiśnię.

- Trzeba przyznać, że i medale, które dostali Do’Kala – po biesiadnikach rozniósł się pomruk wielkiem aprobaty „ona nasza” – i Chingkim były niczego sobie – „on też nasz” pomruk wzniósł się znowu, nieco głośniej, jakby Wutańczycy jednak ze swoich byli dumni. – Chociaż osobiście wolałbym tę nefrytową podobiznę boskiego Jiaolonga, którą dostał Jaszczur – rzekł zdecydowanie. Kilka osób pokiwało żwawo, inne z zastanowieniem. Wszystkie trzy nagrody były zacne, medale także.

- A ja tam się nie mogę nadziwić jak Lu i Rovena zatańczyły pięknie! Przecież ta Rovena to z daleka przyjechała. Tym bardziej podziwiam – wtrąciła się drobna, starsza pani, która miała włosy czarne jak heban, czasem tylko spowite nitkami siwizny.

- Do mnie nawet ktoś z nie naszych przyszedł nauczyć się parzyć herbaty – rzekła ta, która wcześniej podawała napar. Mówiła o Nyderze.

 

We wspomnieniach Wutańczyków zapisali się także inni, chociaż z czynów, a nie z imion bardziej. Gen’ei, Zar’Aven, Qual, Akki, Jian-Lin, Vratra i Dante to pozostali, którzy brali udział w trzech wspomnianych konkurencjach. Miejscowi jeszcze długo będą wspominać obcokrajowców, którzy odwiedzili wtedy ich orientalny, daleki Wutan  - jedli ciastka z wróżbami, biesiadowali czy kupowali tamtejsze księgi.

Obchody przełomu 4369 i 4370 zostaną w pamięci wszystkich, którzy tam byli, na długo.

 

MG: Adelajda [555], Gerthsper [1061], Jian-Lin Shou [30], Nathiss D’Vadásh-Nísvori [8975]

Autor wieści: Nathiss D’Vadásh-Nísvori [8975]
Wieść do sesji: [FG] - "Xinnian Bisai - Wutański Nowy Rok"

Twórca grafiki: TacticsOgre

Link do grafiki