Wywiad z Valelą

Przeglądano 22 razy



Jak udział w konkursie na Miss Fallathanu odmienił Pani życie? Na lepsze, gorsze, czy coś w ogóle się zmieniło?

Valela: Czy coś się zmieniło? Ee, no niekoniecznie przynajmniej na tę chwilę (śmiech). Chociaż na początku byłam dumna, wiadomo, trzecie miejsce, a miałam niemałą konkurencję! Jednak po bliższym przeanalizowaniu sprawy zauważyłam, że przegrałam z krasnoludzicą, wtedy emocje trochę opadły. Jak ludzie mogli głosować na takie małe, karłowate coś? Gusta mężczyzn ostatnimi czasy widocznie przechodzą gruntowną zmianę i zamiast wybierać naturalne piękno, ponętne ciało to wybierają... Brody. Ale co ja tam wiem, jestem tylko skromną zielarką i w tym względzie konkurs nic nie zmienił.

Czy po tym konkursie stała się Pani na ulicach Azeloth rozpoznawalna? Czy dostaje Pani jakieś oznaki sympatii, kwiaty, pozdrowienia, prośby uzyskania autografu? 
Valela: Po ogłoszeniu wyników poszłam do miejskiej karczmy, żeby jakoś ukoronować ten dzień. Zamówiłam zwyczajowo rum, karczmarz nie wziął ode mnie ani jednej monety, coś mówił na temat ślicznotek, lecz nie wiązałam tego z konkursem... Potem się zaczęło! Wszyscy chcieli mnie spić, stoły były pozastawiane pełnymi kuflami. Na kolana mnie brali! Miejski bard na moją cześć napisał pieśń o lisich ogonach. Jeden bukiecik dostałam i... (śmiech) Dnia następnego otrzymałam listowne gratulacje od Kitsune, w końcu jesteśmy przedstawicielami tej samej rasy. Jednak dobrze, że nie musiałam się z nim widzieć osobiście.

Na pewno Pani wielbiciele chcieliby coś więcej się o Pani prywatnie dowiedzieć. Co może Pani nam zdradzić o sobie? Coś, czego Pani nie zaprezentowała w czasie konkursu. 
Valela: Starałam się w konkursie pokazać całą siebie, włącznie z moim osobliwym charakterem, dlatego ciężko mi jest odpowiedzieć na Pana pytanie. Chyba najbardziej prywatną rzeczą, jest fakt, iż nie mam przyjaciół, takich osób, którym mogłabym zaufać. Nie przywiązuję się specjalnie do nikogo na dłużej, nie posiadam stałego partnera, a w głowie mi tylko przelotne miłostki i ciekawe znajomości. 

Co sądzi Pani o pomysłodawcy konkursu? Czy Pan zwany Wiilim sprawdził się w roli organizatora? Czy raził Panią brak określonego regulaminu konkursu? 
Valela: Will wpadł na świetny pomysł, by nieco ubarwić nasze nudnawe, mroźne popołudnia. Konkurs został dobrze zareklamowany, to się chwali. Tutaj organizacja naprawdę była znakomita. Zapewnienie licznych nagród jest chyba najlepszą możliwością, by rozruszać mało aktywnie, szare, nieudzielające się nigdzie osoby. Był taki moment, że głosowanie zostało przerwane i przeniesione w inne miejsce, a informacja w związku z tym zabiegiem nie została głośno rozsławiona... No tak, z brakiem jasnego regulaminu też wynikł niemały kłopot. Ale tym, którym zależało, aż tak bardzo znaleźliby sposób na wygranie tak czy inaczej - znaczenia to większego nie ma. W każdym razie sądzę, iż Will dostał znakomitą lekcję i mam nadzieję, że w przyszłości zasady głosowania w takich konkursach będą nieco bardziej rygorystyczne oraz dokładniej ustalone. Według mnie, dobrym pomysłem okazało się wprowadzenie trzech dodatkowych kategorii. 

A co Pani sądzi o kandydatkach, które się zgłosiły do konkursu? Spodziewała się Pani takiej różnorodności? I co sądzi Pani o samych wynikach pierwszej trójki zwyciężczyń?
Valela: Sama jestem dość egzotyczna patrząc na te moje lisie uszy, więc już ja wprowadzam pewną różnorodność. Chociaż jak dla mnie za mało elfek było! Przyznam, iż nieco zdziwił mnie werdykt pierwszych trzech miejsc, ponieważ widziałam nieco inne persony na podium, ale to już moja osobista opinia. Ale jak sądzę jest nader oczywista zważywszy na odpowiedź na pierwsze zadane przez ciebie pytanie. 

Zbliża się wiosna. Jakie są ulubione Pani formy wypoczynku? I czy poleciłaby Pani naszym czytelnikom jakieś konkretne miejsca na odpoczynek? 
Valela: Ulubione formy wypoczynku? Hm... Uwielbiam wolne chwile spędzać w moim ogrodzie, szczególnie kiedy kwiaty zaczynają kwitnąć, a to właśnie ta pora. Ponownie można usłyszeć szum przyjemnego, ciepłego wiatru, dźwięk strumyka, tupot leśnych zwierząt, które właśnie budzą się ze snu. To bardzo odprężające, można wtedy zapomnieć o tej wiecznej gonitwie, jaka ma miejsce w mieście. Dodatkowo delikatne, wiosenne słońce napawa mnie optymizmem. Tak, sądzę, że czas spędzony pośród pachnących ziół i kiełkujących kwiatów oraz zapomnieniu na chwilę o obowiązkach, jest tym, co czytelnikom mogę z całego serca polecić. 

Co Pani sądzi o wygranych Misterach? Czy ten wybór wedle Pani był trafiony?
Valela: Nie mam na ten temat zdania. Zwycięzcy już zostali wybrani, więc nie ma co się zastanawiać, czy dobrze czy źle - jest jak jest. Dla mnie osobiście to już nie ma większego znaczenia, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a mi zostaje się tylko cieszyć z trzeciego miejsca i podziękować tym, którzy głosowali na naturalne piękno. No i tak jak powiedziałam wcześniej, ja typowałam innych laureatów.

Czy zna Pani osobiście, którąś z Miss i któregoś z Misterów?
Valela: Znam Kitsune, tak jak już napomknęłam łączy nas lisia solidarność, no i parę razy rozmawiałam z Shirą. Ale w sumie to nie ma miedzy nami jakiś specjalnych więzi.

Czy ma Pani jakieś inne pomysły na konkursy dla ludności Ziem Fallathanu? 
Valela: Konkursy? Pamiętam jak brałam udział konkursie, gdzie trzeba było napisać jak najdłuższy opis kamienia (śmiech). Może konkurs na najlepsze przebranie? Tego jeszcze u nas nie było, a można by i przy tym urządzić wystawny bal. Kreatywności nigdy za mało wśród naszych mieszkańców! 

Thaian: Dziękuję Pani za poświęcony czas i rozmowę.
Valela: Również dziękuję!