FG[۞] Oko w oko z bestią

Przeglądano 147 razy

gdow2

12 Sakhal 4369

Północny Dekonng, tereny plemienia Zuldrun

 

Powszechnie wiadomo, że nigdy nie można mieć zbyt dużej armii - ona i tak wcześniej czy później skurczy się do nieznośnych rozmiarów. Choć niejeden rzekłby, że armia nomadów nie jest szczególnie godną zaufania - to trudno było im odmówić pewnego swoistego poczucia honoru. A w każdym razie - takich właśnie sojuszników sprawić sobie postanowili Drow Kage i elfi mag Faust. Wybrawszy się do północnego Dekonngu , spotkali się z bardzo sceptycznie nastawionymi strażnikami plemienia Zuldrun, którzy zdołali podejść dwójkę podróżników, lecz każdy według ich rozumienia miał prawo dowieść swojej siły - dwóch śmiałkom wskazano więc pieczarę, w której, jak się zaraz okazało, mieszkała chimera. Ta jednak najwyraźniej drzemała, co wykorzystać spróbował drow i podkraść się do niej, plan jednak w krytycznym momencie spalił na panewce - znajdując się w zasięgu rażenia ogona bestii musiał stanąć do walki bezpośredniej. Faust zaś pozostając w ukryciu wykorzystał czas względnego bezpieczeństwa do wspomagania kompana utrudniając za pomocą magii chimerze walkę - czy to poprzez celne ciskanie kamieniami w krytycznie wrażliwe punkty, czy to poprzez ograniczenie jej zdolności poruszania się, a w późniejszym etapie walki uszkodził jej nawet szczękę! Kage w tym czasie, mimo iż sam został raz trafiony jadowym kolcem i tylko swej nieprzeciętnej odporności na truciznę, która zdołała zneutralizować substancję, był w stanie kontynuować walkę, regularnie upuszczał krew bestii. Ta jednak wykazywała się wytrzymałością godną legendy jednego z niebezpieczniejszych stworzeń zamieszkujących kontynent, choć jej niedomagająca celność w połączeniu ze zwinnością przeciwnika nie pozostawiała jej wielkich szans. Gdy wreszcie mężczyźni uporali się z chimerą - opuścili jaskinię. Z perspektywy koczowników wyglądali tak, jakby nieomal bez trudu zaszlachtowali bez wątpienia groźną bestię, czym zdobyli szacunek i nikt nie śmiał już stawać im na drodze do wodza. Ten zaś będąc pragmatycznym człowiekiem - zastrzegł, iż wyruszą na podbój i staną u boku przybyszy tylko, jeśli będzie to korzystna dla niego samego wyprawa. To, że byli silni, wcale nie znaczyło, że należy za nich ginąć. Otrzymawszy zgodę na taki warunek, wódz rozkazał przygotować się dwudziestu wojownikom, którzy mieli wyruszyć z przybyszami. Taka była jego decyzja.

 

MG Nadzorujący: Detrich[1672], Gerthsper[1061]

Prowadzący sesję: Kage[7511]

Autor wieści: Gerthsper[1061]

Autor grafiki: andyparkart

Wieść podsumowująca sesję: FG[۞] Oko w oko z bestią

Korekta: Caindel [284]