[FG] Miejscowość klątwą skalana

Przeglądano 174 razy

wiesc_2

 

Był późny poranek. Dla większości obywateli, oczywiście, ale dla Deriona godzina tuż przed południowa była bezdyskusyjnie świtem. Ziewając więc szeroko i dopinająć jeszcze koszulę zszedł na dół karczmy, mijając po drodze jakiegoś gościa, który zapewne po śniadaniu chciał zabrać swoje rzeczy z pokoju i wyruszyć najpewniej w dalszą drogę.

dowiesci

Na dole było pusto. Przy szynkwasie leniwie siedzieli Jeray i Alforri - wykidajło i drugi karczmarz. Obaj o czymś rozmawiali, a zaspany Derion kierował się ku kuchni ignorując ich słowa… do czasu. Aż nie padły słowa “...Raven wróciła…”. Wtedy się zatrzymał i spojrzał na nich ciekawie. Ich rozmowa przebiegała tak leniwie, że półelf bez problemu się wtrącił:

- Chwila, chwila… - zwrócił na siebie ich uwagę - Dobrze zrozumiałem? Raven wróciła? Kiedy?

- Dziś w nocy - odpowiedział Alforri - Od razu poszła spać.

- Mówiła coś?

- Tylko że udało im się.

- Ale coś więcej?

- Nie.

Derion wyglądał na wielce zawiedzionego. Tak długo czekał na powrót Raven i na historię jej i jej załogi, że czasami nawet zapominał dlaczego właściwie nie ma jej w pracy. A tu się okazało, że jeszcze będzie musiał poczekać. Najwyraźniej widząc smutną minę półelfa Alforri dodał:

- Ale on coś słyszał, co? - wskazał na Jeraya, włączając go do rozmowy - Opowiedz i jemu.

- Tak, opowiedz! - dodał ożywiony Derion, siadając przy nich na przyszynkwasowym zydlu.

- Ja nie wiem nic pewnego, plotki tylko słyszałem - odpowiedział wykidajło wzruszając potężnymi ramionami - Byłem rano na targu, słyszałem o jakiejś wiosce, która tego… mordy tam były. Gówno mnie to obchodziło, ale potem poszedłem to tych ćwoków z tej meliny gdzie miałem bimbry zabrać. I przedstaw to sobie, był tam jakiś wypindrzony laluś, który najwyraźniej to wszystko widział, bo wygląda na to, że relacje miał z pierwszej ręki. Mówił, że tam nie mieszkał, tylko badania jakieś robił. Niemniej padło imię Raven to podeszłem i posłuchałem.

- No to opowiedz wreszcie! - zawołał Derion, gdy ten zrobił dramatyczną pauzę. Najwyraźniej zrobił to specjalnie, bo zaśmiał się widząc niecierpliwość półelfa i faktycznie kontynuował:

- No to mówił, że tam samych chłopów w sile wieku mordowano. Dosłownie, w wiosce została sama dzieciarnia, starcy i baby. Żadnego chłopa. I wszyscy gadali o klątwie. Że niby setkę lat temu jakaś starucha chciała, żeby kto ją odprowadził do miasta, ale wtedy były żniwa i chłopy zajęci byli pracą w polu. No to ich przeklęła. Więc mieszkańcy od razu: klątwa. Strach wyjść z domu po zmroku, chłopy padali jak muchy, nikt nie umiał na to nic poradzić. No i wtedy, w dzień pogrzebu ostatniego jakiegoś gołowąsa, do wioski przyjechała Raven i ta reszta najemców o których mówiłeś - wskazał na Deriona - No, prócz krasnala. Była tam Raven, Jaskar, Morrigu i Neerthrae. Trzy baby i jeden dryblas.

- A Jaskara to chyba nawet kojarzę - zastanowił się Derion.

- Być może. W każdym razie zaczęli śledztwo i szło im to jak krew z nosa. Wszyscy albo zwalali to na klątwę, albo na siebie nawzajem, nikt nic nie wiedział, a cały czas pomagał im ten uczony przystojniaczek, co to wszystko opowiadał. Mówił, że raz mu do pokoju wrzucili kukłę z jego podobizną i pętlą na szyi. A najemnicy na to spalili ją na oczach wsi i ogłosili, że rozprawią się z mordercą raz dwa, hehe - zarechotał - W każdym razie, podobno ciała nosiły znamiona pogryzienia przez jakieś zwierzę. Jaskar poszedł z nim walczyć. Tak, zabił wilka olbrzyma i tak, odkrył, że w lesie obok wioski jest ktoś jeszcze. Odkryli tam zbirów, którzy nasyłali na chłopów ze wsi zwierzę… na rozkaz pewnej lali, która “zajmowała” się chorym dziaduniem - Jeray pokazał widełki żeby zaznaczyć sarkazm - Zrobiła to w zmowie z tymi z lasu, żeby pozbawić wioskę chłopów, a potem przejąć wieś.

Derion był w szoku.

- … Naprawdę? Rany, opętało ją coś czy jak?

- Cholera wie. Ale więcej nie zaszkodzi. Podobno ją powieszono. A najemnicy dostali nagrodę. Dwójka najemników, Jaskar i Raven. Reszta zwiała.

- Słusznie - stwierdził Derion - to znaczy, słusznie że ich nagrodzili. Nie mogę się doczekać aż spytał Raven czy to prawda. A wy - wskazał na nich palcem - nie rozsiewajcie plotek póki nie dowiemy się czy to prawda. Zrozumiano?

- Tak jest!

- Dobrze, idę na śniadanie.

Po wyjściu Deriona Jeray i Alforri mrugnęli tylko do siebie. Ach, ten chłopak jak zawsze przesadza z tym trzymaniem języka za zębami...

 

MG nadzorujący sesję: Chingkim Quan [8930]
Prowadzący sesję: Derion [61]
Autor wieści: Derion [61]
Link do sesji [FG] Miejscowość klątwą skalana
Twórca grafiki: Derion [61]