Opowieść z lat minionych - Rasiści

Przeglądano 261 razy

Rasisty2

Zatrzymajcie się na moment i posłuchajcie pewnej starej opowieści! A wydarzyło się to roku 4367, kiedy to jeszcze rasiści rośli w siłę na terenie Romen-Doru...

Mieli oni bardzo ciekawe metody szkolenia! Oto wywozili śmiałków z zawiązanymi oczyma, kawałkiem mapy i wskazówką, gdzieś do lasu i zostawiali tak. Musieli się oni uwolnić, zorganizować i dotrzeć do celu nim Dowódca stracił cierpliwość. Taki właśnie los spotkał Evitte, Vanheárta, Fionne, Ta`Yenay, Rhagara, Aaenaris i Igora. Początek był niezły. Krótka chwila na zapoznanie, przegrupowanie i sprawdzenie pierwszej wskazówki po czym już ruszyli dalej. Pierwsze przeszkoda? Cmentarz! Powiecie cóż to za przeszkoda dla rasistów. Żadna, oczywiście! Dużo większym problemem okazały się spora grupa chudlarzy! Stwory były doskonale zorganizowane, część skupiała na sobie uwagę, podczas, gdy reszta wykorzystując wszelkie nagrobki, roślinność i rzeźby starała się podejść z najmniej spodziewanej strony, by wbić kły w odsłonięte części ciał! Do tego doszło pewne zamieszanie, bowiem wśród rasistów zdarzył się przypadek przyjacielskiego ognia i Ork zaliczył trafienie bełtem w plecy od domniemanego sojusznika. Szczęśliwie nie śmiertelne choć z pewnością nie pomagało to w walce! Wszystko to sprawiło, że bitewnym zamieszaniu Drowa ścierwojady zwyczajnie zżarły. Znaczy się, na ile była to wina chaosu, a na ile celowej ignorancji ze strony reszty drużyny to można się kłócić, no ale mniejsza. Tak czy inaczej ze stratą jednej osoby i wieloma ranami udało im się przebyć cmentarz. Chwile później z pomocą kolejnych wskazówek udało im się dotrzeć do jakiejś chatki. Właściciela nie zastali i jak się okazało dotarli w samą porę. Zaczynało zmierzchać, a Diebora, która miała ich poprowadzić dalej zaczynała się niecierpliwić! Rany opatrzono, co było do zjedzenia zjedzono i... nie odpoczęto ni trochu. Nie wiadomo tak po prawdzie, czym były stwory które nocą podeszły pod. Postury niby wilczej, lecz każdy wielkości bojowego ogiera! Wydawało się, że jednym skokiem byłyby wstanie cieniutkie ściany przebić! Wobec przewagi liczebnej i prawdopodobnie siłowej wroga rasiści oczywiście skorzystali z podstępu. Naraz zebrali każdy przedmiot, którym dało się zrobić trochę hałasu i zaczęli koncert. Bicie, wycie, wrzaski i dźwięk zderzanego metalu wypełni noc! Trudno powiedzieć, czy to bardziej zirytowało czy przestraszyło oponentów. Ważne było jedno! Podziałało. I dobrze bowiem następnego dnia czekała ich kolejna i jak się okazało finalna przeszkoda. Sad. Tak sad... Taki zdziczały trochę i opanowany przez Lemurożarłoki. Ktoś powie też mi oponent! Taaa... Tyle że tych stworów były setki i wszystkie były głodne! Jeden nieostrożny ruch i Evitte musiała ratować resztki godności i szat, a Ork leżał i wierzgał przywalony górą futra! Zapasy tej dwójki przepadły, ale być może to uratowało resztę? Część stworków, która zeżarła mięso szybko tego pożałowała, a reszta straciwszy przewagę liczebną postanowiła odpuścić. I tak oto zakończyło się pierwsze szkolenie tamtej grupy! Takimi to sposobami rasisty sprawiały, że ich ludzie byli w stanie konkurować nawet z regularnym wojskiem! Szczęśliwie Rasistów już nie ma... A może tak nie do końca?


Prowadzący: Shëd [17379]
Autor wieści: Shëd [17379]
Wieść do sesji: [PM] Fortuna favet fortibus
Autor grafiki: Tuomas Korpi