Toast wznieśmy miodem!

Przeglądano 288 razy

miody

12 Asvarba 4369 roku, Irimgard, Deneria, zamek Cairndow

W zamku Lisowców, jak powszechnie powiada się na to domostwo rodu Cairndow, służba miała pełne ręce roboty. Postanowiono bowiem wydać ucztę z okazji urodzin Evitte – pani na zamku, żony rycerza Gawaina, matki dwójki dzieci, Nordyjki z krwi i kości, niewiasty powszechnie znanej i lubianej. Można śmiało rzec, że w ten dzień wspomniany zamek gościł przybyszy z całego świata. Na biesiadzie nie zabrakło rodaków Evitte. Z mroźnej Nordii przybyli: Linnéa Fuglskuldalið, Gortha Kvainer, Rayner Lothar. Z Cesarstwa licznie stawili się przedstawiciele rodów: Carrow, Marvill, D’Paole, Plauen, Thynne oraz Trygier. Evitte musiała być wyjątkową personą, skoro na jej zaproszenie odpowiedział nawet nagijski szlachcic z Reptilii - Akki z rodu Kaminarii wraz z towarzyszką Has`thą Say`ssa. Nie zabrakło słynnego maga Shëd’a z Amarth, który musiał się pilnować, aby nie złamać irimgardzkich praw i który pojawił się tu wraz ze swoją narzeczoną Yvlin. Towarzyszyła im służka Layla. Na przyjęciu był także pochodzący z Twierdzy Urrthorror Faust Shar`Kev, spędzający tu mile czas wraz ze swą ukochaną Vaentis. Na zaproszenie Evitte odpowiedzieli zarówno jej przyjaciele, jak i dalsi znajomi. W ogrodach zamkowych stawili się: Adelgar „Mówca”, Ewen Cathal, Galen Kesetiaan, Malkolm, Danton Moran, Derion Elberethi wraz ze swoim ochroniarzem Morakiem. Pojawili się tu także nietypowi goście, tacy jak wytwornie ubrany Haressdren Koire’tara. Smokowaty wzbudzał żywe zainteresowanie i nie raz skupiał na sobie uwagę. Nie mogło też zabraknąć opiekującej się nie tylko Evitte, ale i jej dziećmi - Einarem i Borgiem - Anielicy Larienai.

Początek przyjęcia nie odbiegał od przyjętych zwyczajów i rozpoczął się od przywitania gości przez Evitte. Później solenizantka przyjmowała życzenia i liczne prezenty. Wszystko przebiegło całkiem sprawnie, zresztą goście czuli się u Evitte jak u siebie. Szybko znaleźli się chętni na spróbowanie pyszności zarówno kuchni irimgardzkiej, jak i nordyjskiej. Jednak tego dnia najważniejsze były miody pitne, które miały podbić nie tyle podniebienia, co serca ucztujących. Goście odpoczywali, wzajemnie się pozdrawiali i toczyli rozmowy na przeróżne tematy. Atmosfera przyjęcia w ogrodzie była serdeczna, niczym nie zakłócona. Dzień urodzin Evitte był również szczęśliwym dla innych. To tutaj, w ogrodach zamku Cairndow Rovena przekazała swemu mężowi nowinę, że spodziewa się dziecka. Adelgar „Mówca” oświadczył się Nordyjce Gorth’cie. To tu nawiązywały się nowe znajomości, odświeżały stare, przywoływano różne wspomnienia. Mężczyźni żadną miarą nie pozwolili na to, by towarzystwo siedziało o suchych gębach i pustych żołądkach. Toasty wznoszono jeden za drugim, a miodów nie żałowano. Niewiasty też nie były gorsze i wtórowały im przy każdej okazji. Co poniektórzy wykorzystując okazję spotkania z Evitte chcieli porozmawiać o pewnych planach. Tak uczynił Faust, który planował założyć w Wolnym Mieście Foeduum coś więcej niż kolejną lecznicę. Szukał u Evitte nie tyle wsparcia materialnego, co doradczego, jej kobiecego spojrzenia na taki pomysł.

Wkrótce ogłoszono, że zbliża się czas, aby udać się na polowanie. Wcześniej zapowiedziane, miało być nie lada gratką dla spragnionych wrażeń myśliwych. Pod przewodnictwem Joszy, łowczego rodu Cairndow, na polowanie wybrało się dziewięciu śmiałków: Reagan von Carrow, Rayner Lothar, Malkolm, Dunstan von Marvill, Itean von Marvill, Kiray von Plauen, Rhazor von Plauen, Asil Thynne oraz Hazel Thynne, która pośród mężczyzn wzbudziła zachwyt nie tylko dzięki urodzie. Na pewno zaimponowała odwagą i ciętym językiem. Polowanie niestety nie należało do udanych. Myśliwi mieli bowiem pecha… w postaci Haressdrena, który wypłoszył zwierzynę. Nieświadomi tego faktu poszukiwacze wrażeń szukali śladów i nawet udało im się natrafić na trop łani, ale ten wkrótce się urwał pozostawiając grupę z niczym. Odnalezienie kolejnych śladów okazało się być rzeczą niezwykle trudną i czasochłonną. Gdy Rhazorowi w końcu udało się natrafić na grubego zwierza w postaci niedźwiedzia było już na tyle późno i ciemno, że Josza postanowił zawrócić drużynę z powrotem do zamku Evitte. Miast więc wynieść z polowania trofeum w postaci dzikiego zwierza, uczestnicy polowania musieli zadowolić się jedynie wiedzą, że można w tych stronach zapolować na niedźwiedzia i liczyć na kolejną okazję do sprawdzenia swych umiejętności tropienia.

W czasie gdy miłośnicy szwędania się po lesie poszukiwali zwierzyny, Evitte urządziła przed pozostałymi na zamku gośćmi pokaz umiejętności wytresowanego sokoła wędrownego i orła. Ptaki wzbudziły zachwyt, a nawet skłoniły co poniektórych do głębszych refleksji. Widzom zaimponowała sztuczka, podczas której zwierzę bezbłędnie zlokalizowało ukryte w trawie dziecię Evitte po czym zaczęło krążyć nad obszarem dając tym samym znak, gdzie znajduje się maluch. Kolejną atrakcją była gonitwa psów, a na sam koniec goście uczestniczyli w balu maskowym. Jak to na balu, nie zabrakło muzyki, tańców, flirtu, przekąsek, alkoholu i rozmów. To właśnie na tym balu po raz pierwszy Rhazor von Plauen dał jasno do zrozumienia Astennie, że mu się podoba. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że była mężatką i całkiem niedawno wasalka stała się jedną z radnych miasta Azeloth.

Goście bawili się do późnych godzin, co wytrwalsi skończyli biesiadę, gdy kur zapiał. Po odpoczynku odbył się ceremoniał pożegnania gości i wręczenie upominków w postaci dzbanów z miodem. Nikt wtedy nie przypuszczał, że los Evitte wkrótce przybierze drastyczny obrót… ale to już inna historia.


MG nadzorujący: Valerius D’Vadásh-Nísvori [2115]
Prowadzący sesję: Evitte Cairndow [10588]
Autor wieści: Astenna von Marvill [300]
Link do sesji: Toast wznieśmy miodem!
Autor grafiki: Castle by JoakimOlofsson