[KE] Pokonanie Czarnej Zguby

Przeglądano 322 razy

dla_thorana

1 Axumela 4369 rok

Irr nie należało do do najprzyjemniejszych miejsc na świecie. Nikt z własnej woli nie zapuszczał się w te okolice. Niemniej wielu śmiałków wiedzionych chęcią zarobku oraz zdobycia sławy próbowało swoich sił w walce z licznymi występującymi tutaj potworami. W Podziemiach Irr znajdowała się prawdziwy koszmar, poczwara z najgorszych koszmarów - Czarna Zguba. Prastary smok, który tylko z wyglądu go przypominał. Była to istotna z najczarniejszych czeluści podziemia. Przez wiele tygodni bohaterowie całego Fallathanu starali się go pokonać, nie było to łatwe, wielu poniosło śmierć. W końcu jednak dwójka bohaterów z organizacji Strażników Lasu: Uliar oraz Vyncent zabili maszkarę. Odbyło się to bez konieczności wykorzystania Artefaktu, który z takim trudem Daakar Thanu starał się do Irr dostarczyć. Spóźnił się, artefakt pozostał w Laoden strzeżony przez ludzi Ma`gasha. Walka dobiegła końca, potwór został pokonany jednak zakończenie walki wymalowało zdziwienie na obliczach zwycięzców ponieważ Czarna Zguba nie zginęła jak przystało na członka rasy smoków. Nie padł na ziemię i nie wydał ostatniego tchnienia, za to z cielska smoka wydostał się czarny jak smoła dym, który przemówił do zaskoczonych bohaterów.

- Cóż za interesująca z was kompanija - usłyszeli chrapliwy głos - wygląda na to, że moja służba dobiegła końca. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności - Zguba zaśmiał się donośnie - oczywiście nie dla was. Nawet nie rozumiecie głuptaski coście uczynili aaaale to już nie moja sprawa. Teraz będziecie mieć na głowie troszkę większe problemy niż moja skromna osoba - znowu zaśmiał się - Ciekawe jak teraz wygląda świat, trzeba będzie go zwiedzić nim przyjmę kolejne zadanie. Pozdrówcie ode mnie władcę Irimgardu, ktokolwiek nim teraz jest - po tych słowach, nim ktokolwiek zdążył się ruszyć dym rozwiał się a całe podziemia zaczęły się trząść. Bohaterowie mimo osłupienia zrozumieli, że czas się wynosić.

Kiedy wydostali się na powierzchnię dostrzegli, że wokół Irr pieniły się wody, co znowu spowodowało szok. Skąd morze w środku kontynentu!? Na szczęście niedaleko trafili na obóz, który właśnie organizował się do ucieczki. Jakiś mag otworzył portal do Laoden i śmiałkowie jeden po drugim przez niego przeszli zostawiając za sobą trzęsące się w posadach ruiny. Jednak to nie był jeszcze koniec tego miejsca. Dla Irr to był początek ponieważ z podziemi zaczęły wychodzić na powierzchnię upiory nieznane wcześniej światu. Choć może nie do końca...

W tym samym czasie w Irimgardzie

Ziemia pod Homaną zatrzęsła się, kładący się do snu Tynstar ponownie wskoczył w odzienie i rzucił sie biegiem do lochów zamku. Przeczuwał najgorsze a kiedy dostał się do ukrytej komnaty jego obawy się potwierdziły. Czarny klejnot, który leżał na podwyższeniu pękł, a z jego fragmentów parował czarny jak smoła dym. 

- Biada nam - wyszeptał władca Irimgardu.