[KE] Błogosławieństwo Dharme? - Nacja

Przeglądano 427 razy

dla_thorana

10 Rasber 4369 roku, Wszechnacja, Nàtea

Deszcz uderzał w okna, których szyby drgały pod wpływem wiejącego wiatru. Od kilku dni pogoda była brzydka i niespokojna, zwiastując nadchodzącą burzę. Strażnicy chowali się w załomy muru albo na posterunkach przed deszczem. Żadnemu nie chciało się stać w tak paskudną pogodę na zewnątrz budynków. Służba powoli kończyła swe obowiązki, wracając do swych pomieszczeń. Dzwięki w posiadłości cichły, życie sennie zamierało. Dało się tylko czasem usłyszeć kroki przechodzącego strażnika.

Rahvenezzelda Cirya, poruszyła się niespokojnie na łóżku, gdy wiatr zawiał, gwałtownie otwierając okiennicę. Usłyszała głos, kobiecy i pewny siebie. Wołał ją. Kazał się jej przebudzić…

- Rahvenezzeldo, przebudź się, by wysłuchać mych słów.

- Kim jesteś? - Zapytała kobieta, unosząc się na łokciach i spoglądając przed siebi zaspanymi oczami. Stała przed nią kobieta, w kwiecie wieku. Była piękna, oczy świadczyły o bardzo wielu latach, doświadczeniach. Odziana była w prostą szatę używaną przez kapłanki.

- Nazywacie mnie Dharmą. Wysłuchaj mych słów. Czas zagłady się zbliża! Ratunek leży na wschodzie, gdy zbliży się Axumel dostrzeżesz ląd obiecany! Ty decydujesz o wybranych!

Kobieta zerwała się na równe nogi z łóżka, by podejść do tej, która podawała się za bóstwo. Gdy wyjaśniała ona sprawę, na zewnątrz dało się słyszeć grzmot przebijający się przez dźwięk deszczu, a potem kolejny. Było tyle pytań. Imperatorka opadła na kolana przed teraz, rozpoznanym już bóstwem. Na jej głowie spoczęła dłoń, a może jej się tylko wydawało?

- Ocal ich córko, masz me błogosławieństwo…

Gdy to powiedziała, władczyni odetchnęła z ulgą i osunęła się na ziemię, obok niej leżał symbol bogini, emanujący silną energią.

11 Rasber 4369 roku, Wszechnacja, Nàtea

- Tak, jestem pewna, że ją widziałam!

Odparła Rahvenezzelda na tronie i uderzyła dłonią w oparcie na ramię. Skrzywiła się brzydko, wstała i podeszła do dużego stołu, na którym była rozłożona rozległa mapa pokazująca nie tylko imperium pod jej władaniem, ale i pozostałe nacje. Obecni wielmożowie przyglądali się jej z uwagą, każdemu ruchowi. Ona położyła palec na mapie w miejscu stolicy ich kraju i przesunęła nim na wschód w stronę niezbadanych wód.

- Musimy tam się udać. Tam leży Tlyda, ląd, o którym wielu opowiada w legendach. Jestem pewna co do... - Zostało jej przerwane przez mężczyznę, który wystąpił z szeregu i odchrząknął lekko.

- Wierząc w twe słowa, zabierając całą flotę, nie uratujemy wszystkich. Co z nimi?

- To bluźnierstwo! Musimy posłuchać się bogini, inaczej dopadnie nas jej gniew! Wyraźnie dała nam znak poprzez jaśnie oświeconą. - Odparł Arcykapłan, delikatnie przepychając się w tłumie.

Kobieta wyprostowała się, wychodząc przed wszystkich, spoglądając im w oczy.

- Gdy nadejdzie czas, zostaniecie powiadomieni o tym, kto ruszy. Macie me słowo, koniec audiencji.

Odparła, wracając na tron i usiadła zmęczona, to była dla niej ciężka noc. Dzień okazał się jeszcze cięższy.

15 Asvarba 4369, Wszechnacja, Nàtea

- Zdrajczyni nas zostawiła! Cholerna Cirya, zabrała swych ulubieńców i uciekła!

Zakrzyknął jeden z możnych, przechadzając się po sali audiencyjnej, wśród innych możnowładców nacjańskich. Gniew dało się wyczuć w atmosferze. W ludziach. Przed szereg wystąpił inny mężczyzna, także bogato ubrany. Spojrzał po pozostałych i uniósł brodę do góry.

- Jako iż straciliśmy głowę państwa, w taki bądź inny sposób. Roześlijcie listy oraz ogłoście to publicznie. Rahvenezzelda herbu królewskiego Cirya, opuściła swój lud, gdy jej potrzebował. Niech każdy Nacjanin się o tym dowie. To nie może pozostać bez odpowiedzi. Niech to dotrze również do naszych rodaków na kontynencie.

By potwierdzić prawdziwość swych słów, mężczyzna podszedł do tronu, znajdującego się na podwyższeniu. Sięgnął po materiał z wyszytym herbem rodu Cirya i zerwał go z wysiłkiem. Rzucił na ziemię po nogi innym. 

- Dzisiejszego dnia kończą się rządu rodu Cirya, a Rahvenezzelda i ci, którzy z nią ruszyli, są oficjalnie uznani za zdrajców!

14 Axumel 4369, Wszechnacja, Nàtea

Mężczyźni obserwowali rynek, na którym wrzało życie, jak co dzień. Jednak krzątanina była niespokojna i chaotyczna. Od czasu wyruszenia zdrajczyni, sytuacja w kraju się pogorszyła. Liczba szlachty, która dbała o ludność zmalała, a ci, co zostali, zagarnęli to, co zostało i władzę. Częściej widywano grasantów na traktach, o ile odróżnić ich można było od żołnierzy któregoś z wielmożów, którzy teraz bez zahamowań nadużywali władzy. Kto miał ich trzymać w ryzach? Nikt. Większa część ludności zawiodła się na władczyni, nie spodziewając się, że to zrobi. Plotki jednak głoszą, iż cała sprawa ma drugie dno. Coś, o czym hrabiowie nie wspominają. Nikt nie powiedział głośno, iż Imperatorowa, zanim wyruszyła, miała objawienie. W wizji pojawiła się bogini Dharma i nakazała udać się wybranym do tajemniczej krainy. Nieznanego lądu na wschodzie, Tlydy. Także ci, którzy zamieszkali na kontynencie nie znali prawdy. Doszło wśród nich do podziału na lojalistów imperatorowej oraz popleczników możnych.