Drinki ekstremalne

Przeglądano 221 razy

Intrygującym jest fakt, jak wy, istotki z tego nieszczęsnego Sferrum, lubicie smakować. Przechadzając się po karczmach, targach i jadłodajniach, można bez trudu zobaczyć jak delektujecie, wąchacie, krzywicie się i oceniacie. Zmysł smaku macie drobiazgowy, frywolny i w pewnym sensie małostkowy. Bo gdy przyjdzie pora na coś mocniejszego, zaczynają się schody.

Postawiwszy w karczmie flaszkę wódeczki, można rozpocząć obserwację wszystkich „zaprawionych” niby w bojach chojraków. Pierwsza „lufka” z namaszczeniem. Ostrożnie, prosto do gardła. Zaciśnięte oczy przełykając płyn, potem kieliszkiem o blat i tradycyjne chuchnięcie. Całkiem nieźle jak na coś, co smakuje jak woda.

Chociaż wielokrotnie raczyłam się Cesarskim Grogiem, czy Arakiem Czterech Ras, wrażenia były tak ciekawe jak wykłady na wydziale rękodzieła Uniwersytetu Sztuk Wyzwolonych. Ponoć wódka poniewiera, piwo krzepi, a wino uskrzydla myśli. Może wam. Memu podniebieniu potrzeba czegoś więcej. Drinka, koktajlu szlachetnego mieszanką i charakterem. To nie trunek. To Substancja. Musi mieć historię, formę i urodę, a także ducha. 

Warzyć Substancję trzeba umiejętnie. Nauki pobiera się dziesięciolecia, a im dłużej zgłębia się o niej wiedzę, tym więcej jest do nauczenia. Aby zacząć zgłębiać Substancję, trzeba poznać Ceremonię. Skompletować trzeba utensylia. Zrozumieć ich przeznaczenie i symbolikę. Potem teoria. Kalendarz Luminusa, trajektoria ciał niebieskich, w końcu starożytne traktaty alchemii, oraz nieodzownie – szczypta magii. Najlepiej mieć Mistrza. To on powie ci, kiedy możesz stworzyć pierwszą Substancję. Tylko Mistrz wie, kiedy uczeń jest gotów. Wysyła go po naczynie, które ma godnie mieścić mieszankę. Uczeń nie dostaje wskazówek. Sam wybiera naczynie i przynosi je przed oblicze Mistrza. Ten ocenia jego walory. Często poszukiwania trzeba powtórzyć, do momentu, aż przedmiot będzie godny celu.

Należy szukać w naturze, choć zdarza się też naturę poprawiać. Skorupa smoczego jaja, wyciosany kryształ z tajemnej groty, czy fragment pradawnego posągu, to godne polecenia tropy w poszukiwaniu naczynia. W przypływie artyzmu nadaje się mu potem wymyślniejszej formy, zdobniejszego wyglądu, ekstrawaganckiego kształtu. Jednak to dopiero początek drogi naczynia do noszenia w sobie Substancji. Trzeba nad nim medytować, myśląc o każdym milimetrze powierzchni, który zetknie się z finalnym efektem wszystkich zabiegów. Naczynie należy wystawić na dostatecznie mocne światło Luminusa przez sto nocy. Natężenie mierzy się Luminoskopem, choć niektórzy Mistrzowie mierzą je gołym okiem. Potem, naczynie trzeba okadzać korą wonnych drzew i suszem z egzotycznych kwiatów. Na jego brzegu, pozostawia się kroplę aromatycznej żywicy z południa i zostawia się je tak pod światłem Luminusa, aż żywica stwardnieje nie tracąc przezroczystości.

Gdy światło uszlachetnia naczynie, można przystąpić do wyboru składników Substancji.
Najpierw należy wybrać Ciało, czyli bazowy element całej mieszanki. Jest to najczęściej płyn, choć Zasada Przeobrażenia mówi, że może być to też składnik sypki.
Potem wybiera się Szatę. Jest to element nadający trzecią część smaku. Na Szatę wybiera się zioła, bądź kwiaty o bardzo silnym, trującym działaniu. 
Po Szacie, kolej na Charakter. Jest to mocna przyprawa, która winna się komponować z Szatą. Nadaje drugą z trzech części smaku. W końcu przychodzi kolej na Koronę. Element neutralizujący działanie Ciała i Szaty, będący jednocześnie niezwykle rzadkim w naturze składnikiem. Na końcu przygotowuje się zaklęcie, zwane Wolą. Od niego zależy ostateczny smak Substancji, oraz jej działanie. Może powodować rozmaite emocje, wpływać na ciało, psychikę lub wyobraźnię. Tak dopełnia się trzecia część smaku. 

Kolejnym krokiem jest wybranie Imienia Substancji. Najczęściej pochodzi od nazwy gwiazdy, którą należy śledzić przez najbliższy rok, zgłębiając jej istotę. W rocznicę nazwania Substancji, należy zebrać wszystkie składniki, oraz Naczynię. Potem należy zebrać cztery żywioły i wybrać trzy, które posłużą do mieszania Substancji. Rytuał mieszania trzeba przeprowadzić w noc bez Luminusa, gdy Gwiazda Imienia będzie dobrze widoczna. Wszystkie składniki należy zważyć. Wagę wyrażoną w uncjach należy odnieść do czasu, w jakim będzie się Substancję mieszać. Np. 421 uncji 421 sekund. Teraz trzeba działać szybko. W Naczyniu umieszczamy Ciało, Szatę i Koronę w odpowiedniej kolejności. Korzystając z trzech żywiołów wpływamy na Naczynie tak, by składniki złączyły się w Substancję, potem na powrót rozdzieliły się na warstwy. Gdy mija ostatnia sekunda z liczby wagi składników, należy głośno wymówić słowa zaklęcia, kierując wzrok ku gwieździe imienia. Proces kończymy strąceniem zastygłej kropli żywicy, która winna opaść na samo dno Naczynia. W innym przypadku Substancja będzie niezdatna do spożycia. Tak przygotowaną mieszankę, należy zamknąć w szklanej sferze, na której graweruje się Imię Substancji. Składa się ono z imienia gwiazdy, koloru, oraz słowa określającego działanie Woli. Należy zaczekać do brzasku, aby pierwsze promienie Solimusa musnęły całą kompozycję i niezwłocznie skryć ją w ciemnym miejscu. Podaje się ją wyłącznie nocą, gdy ostatnia poświata dziennego światła zniknie z horyzontu.

Dotychczas moją ulubioną Substancją skosztowaną w tym sferrum była, używając wspólnej mowy, Oramiss-srebrna-furia. Składała się z rtęci, opiłków srebra, smolnej lilii, oraz kilku Okruchów Luminusa. Podzielona na 7 falujących warstw, smakowała niczym zamarznięte płomienie na ogonie komety. Polecam! Obecnie czekam na Substancję od Imienia gwiazdy Qasar. Jeśli noce będą bezchmurne, będzie gotowa za 8 miesięcy.